Widzew musi szukać nowego stadionu. Na Byczynę marne szanse

Na dwa tygodnie przed startem pierwszoligowych rozgrywek Widzew musi przedstawić Komisji Licencyjnej umowę na wynajęcie stadionu, który spełnia wymogi tych rozgrywek. Jeśli tego nie zrobi, może stracić licencję
Widzew szuka stadionu zastępczego, bo obiekt przy al. Piłsudskiego jest w budowie. Działacze uparli się na Byczynę koło Poddębic, ale Komisja Licencyjna się na niego nie zgadza. Widzew nie dawał jednak za wygraną i w czwartek przekonywał członków komisji, że stadion w Byczynie wymogi spełniać będzie. - Widzew miał nam dziś przedstawić umowę na wynajem obiektu, który spełnia wymogi pierwszej ligi, ale tego nie zrobił - mówi Łódź.sport.pl Krzysztof Sachs, przewodniczący komisji. - W związku z tym zobowiązaliśmy działaczy łódzkiego klubu, by przedstawili nam taką umowę najpóźniej na dwa tygodnie przed startem rozgrywek.

W Widzewie cały czas twierdzili, że są w stanie dostosować obiekt w Byczynie do wymogów licencji. Działacze chcieli m.in. postawić za jedną z bramek przenośną trybunę, by mecze mogło oglądać tysiąc widzów. Tyle tylko, że licencja nakazuje przygotować obiekt dla 2 tys. kibiców. Owszem, warunkowo dopuszczane są stadiony z pojemnością o połowę mniejszą, ale tylko te, na których drużyna gra w trakcie budowy nowego obiektu. Tak było w przeszłości m.in. na Legii Warszawa i Górniku Zabrze. - Gdy klub zgłasza inny obiekt, zastępczy stadion, to musi on spełniać wymogi pierwszej ligi. To oczywiste. A w Byczynie nie ma też sektora dla kibiców gości. To w tej chwili stadion trzecioligowy - mówi Sachs.

Byczyna więc praktycznie odpada. - Jeśli ten stadion będzie spełniał wszystkie wytyczne licencji, w tym będzie miał minimalną pojemność 2 tys. miejsc oraz sektor dla gości, to dopuścimy go do rozgrywek. Eksperci uważają jednak, że to niemożliwe - dodaje Sachs.

Wszystko wskazuje więc na to, że działacze Widzewa muszą szukać innego obiektu. Kilka dni temu ostatecznie odrzucili możliwość gry na SMS przy ul. Milionowej. Obiekt ten do wymogów licencji chciał dostosować urząd miasta.