Byczo nie jest! Byczyna właściwie odpadła. Gdzie więc zagra Widzew?

W Widzewie długo się upierali, że wiosną domem drużyny będzie stadion w Byczynie. I nie zmienili zdania, chociaż zewsząd słyszeli, że to niemożliwe. W końcu przegrali
Nowy dom dla piłkarzy działacze łódzkiego klubu muszą znaleźć, bo przy al. Piłsudskiego trwa budowa nowego stadionu. Nie ma możliwości, by piłkarze Widzewa rozgrywali swoje mecze, a w tym czasie robotnicy pracowali przy kolejnych trybunach. Inaczej było choćby w Warszawie na Legii, w Białymstoku, Zabrzu i Bielsku-Białej czy naprawdę niedaleko od al. Piłsudskiego 138, czyli przy al. Unii 2, gdzie swoje mecze w trzeciej lidze rozgrywa ŁKS. Widzew musi się wyprowadzić i koniec.

Działacze wymyślili, że drużyna będzie grać w Byczynie koło Poddębic. Pojechał tam Krzysztof Smulski, delegat Komisji Licencyjnej przy PZPN. Obiekt obejrzał i napisał raport. Negatywny dla Widzewa. W klubie nie dawali jednak za wygraną. W czwartek Paweł Młynarczyk przekonywał członków komisji, że lada chwila trzecioligowy dziś obiekt w Byczynie będzie obiektem pierwszoligowym. Na dowód przedstawił harmonogram prac w ośrodku. - Przedstawiciele łódzkiego klubu mieli nam dziś przedstawić umowę, powtarzam - umowę, na wynajem obiektu, który spełnia wymogi pierwszej ligi, ale tego nie zrobił - mówi Krzysztof Sachs, przewodniczący komisji.

Pojemność się nie zgadza

W raporcie Smulskiego znalazło się wiele zastrzeżeń do obiektu w Byczynie, ale w Widzewie tłumaczyli, że wszystko na czas zostanie zrobione. Sachs: - Wiele z tych punktów na pewno udałoby się działaczom spełnić. Ale są dwa punkty, których Widzew najwyraźniej spełniać nie zamierzał.

Chodzi o pojemność stadionu zastępczego i konieczność wydzielenia na nim sektora na kibiców gości. Za jedną z bramek działacze zamierzali postawić przenośną trybunę, dzięki której mecze mogłoby oglądać ponad tysiąc widzów. To jednak o tysiąc za mało. - Wymogi licencyjne są jednoznaczne - mówi Sachs. - Klub musi zgłosić obiekt dla 2 tys. kibiców. Owszem, warunkowo dopuszczane są stadiony z pojemnością o połowę mniejszą, ale tylko te, na których drużyna gra w trakcie budowy nowego obiektu. Tak jak w przeszłości m.in. na Legii. Gdy klub zgłasza inny obiekt, stadion zastępczy, to musi on spełniać wymogi pierwszej ligi. To oczywiste - mówi Sachs i dodaje: - Jeśli stadion w Byczynie będzie spełniał wszystkie wytyczne licencji, w tym będzie miał minimalną pojemność 2 tys. miejsc oraz sektor dla gości, to dopuścimy go do rozgrywek. Eksperci uważają jednak, że to niemożliwe.

Widzew nie może raczej liczyć na żadne ustępstwa. - Zachowanie działaczy z Łodzi w ogóle jest dziwne, nieprofesjonalne. O budowie nowego stadionu i konieczności wyprowadzki wiedzieli przecież już od dawna i już dawno temu powinni zgłosić porządny obiekt zastępczy. A teraz, na ostatnią chwilę, próbują wcisnąć nam stadion trzecioligowy do rozgrywek pierwszej ligi. To na pewno nie przejdzie - mówi nam jeden z członków KL.

Trzeba szukać od nowa

Co dalej? Widzew musi szukać nowego obiektu. Odpada ŁKS, bo mało prawdopodobne, by policja zgodziła się na pierwszoligowe mecze właściwie na placu budowy i - wszystko wskazuje na to - odpada SMS. Niedawno dostosowanie obiektu przy ul. Milionowej oferowały władze Łodzi, ale Widzew odrzucił tę propozycję. Jak dowiedziała się "Wyborcza", kilka dni temu doszło do spotkania, w którym wzięli udział m.in. prezes klubu Sylwester Cacek i wiceprezydent Tomasz Trela. Cacek o SMS nie chciał słyszeć. Teraz albo więc trzeba będzie przeprosić, chociaż czasu na zmodernizowanie obiektu przy Milionowej jest raczej za mało, albo szukać nowego stadionu już poza Łodzią. Pewnie w Płocku albo w Bełchatowie.

Komisja czekać długo nie będzie. - Zobowiązaliśmy działaczy łódzkiego klubu, by przedstawili nam umowę na wynajęcie stadionu spełniającego wymogi pierwszej ligi najpóźniej na dwa tygodnie przed startem rozgrywek [czyli 21 lutego - przyp. red.]. Jeśli tego nie zrobi, to grozi mu zawieszenie licencji - kończy Sachs.

Co na to Widzew? - Na następnym posiedzeniu komisji zgłosimy obiekt, który będzie spełniał wszystkie wymogi - obiecuje Michał Kulesza, rzecznik prasowy klubu.