Wojciech Stawowy, trener Widzewa, po sparingu z Olimpią: "Ciężka praca procentuje"

W sobotę Widzew pokonał w Gutowie Małym Olimpię Grudziądz 2:0. - Ten sparing pokazał, że drużyna idzie w dobrym kierunku - mówi Wojciech Stawowy, trener Widzewa.
Stawowy przyznał, że w meczu z Olimpią widzewiacy prezentowali się lepiej niż w ostatnim sprawdzianie z Pogonią Siedlce. - Mimo to w naszej grze jest sporo rzeczy, nad którymi musimy pracować - mówi szkoleniowiec Widzewa. - Po meczu z Pogonią nie byłem jednak zmartwiony, tak samo jak teraz nie jestem szczęśliwy. W naszej grze jest dużo do poprawy, ale sparing pokazał, że ta drużyna idzie w dobrym kierunku, a ciężka praca procentuje. Zawodnicy nie są jeszcze dynamiczni, bo jesteśmy w okresie ciężkiego treningu, ale to przyjdzie z czasem. Mamy jeszcze dwa tygodnie do ligi.

W role rozgrywających w sobotę wcielili się Rok Straus i Veljko Batrović. - To zawodnicy, którym nie przeszkadza piłka, są kreatywni - podkreśla Stawowy. - To widać na boisku. Zresztą większość moich zawodników się tym cechuje. Zespołowi odpowiada styl oparty na krótkich podaniach otwierających drogę do bramki. Mieliśmy kilka sytuacji strzeleckich, ale skuteczność nie jest optymalna. Wszystko musi się jednak odbywać etapami, nie da się wypracować każdego elementu w jednym momencie. Musimy zdobywać bramki, bo to daje zwycięstwa, a wygrane - punkty.

Stawowy nie uważa też, że w Widzewie brakuje klasycznego napastnika, który zdobywałby gole dla łodzian. - Takim zawodnikiem jest Liridon Osmanaj, który jest typową "dziewiątką" - zaznacza Stawowy. - Musi się jeszcze wkomponować w nasz styl i jest przybity fizyczną pracą, którą wykorzystujemy. Strzelać potrafi też Rybicki czy Batrović, Janiec, Warchoł. Chciałbym, żeby nasze bramki rozkładały się na cały zespół, bo jak wypadnie nam jeden strzelec, to będzie problem. A naszym zadaniem jest wygrywać.

I dodaje: - Teraz jest czas, w którym panują infekcje, stąd absencja niektórych zawodników. W sobotę nie zagrał Tomasz Lisowski, Warchoł zaczyna też łapać grypę żołądkową. Oszczędzamy też Krystiana Nowaka, który poważnie stłukł palec u nogi. W drużynie chciałbym mieć też Liridona i Kowala, ale pozostają jeszcze sprawy formalne. Biorę pod uwagę też Pawła Sobolewskiego, ale to doświadczony gracz, który może mieć też swoje plany i sprawy do załatwienia. Jeśli chce u nas grać, to jestem na to otwarty. Liga zbliża się jednak wielkimi krokami, więc musiałby się wkomponować w zespół. W Widzewie każdy musi wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie.

W ostatnim czasie Chrobry Głogów testował Marcina Kozłowskiego, którego Stawowy chce wypożyczyć. Ireneusz Mamrot, trener klubu z Dolnego Śląska, nie zdecydował się jednak go zakontraktować. - W sobotę Marcin grał w sparingu Rozwoju Katowice, dlatego nie było go z nami w Gutowie - mówi Stawowy. - Potwierdzam, że to bardzo utalentowany i perspektywiczny zawodnik. Jest jednak młody, a jeśli chce się rozwijać, to potrzebuje gry. W defensywie Widzewa rywalizacja jest bardzo duża i jego występy nie byłyby pewne. Dlatego chcemy go wypożyczyć, a w przyszłości będziemy na niego stawiać.

Komentarze (7)
Wojciech Stawowy, trener Widzewa, po sparingu z Olimpią: "Ciężka praca procentuje"
Zaloguj się
  • ttoorroo05

    Oceniono 9 razy 1

    Zglosic ten wynik sparingu do kronik FIFA.

  • saymon1908

    Oceniono 22 razy -6

    bajeczki wuefisty Jeziornego są nie tylko w kategoriach S-F ale można również w kabarecie zastosować buhahahaaha już za 2 tygodnie o ile Komisja Licencyjna wam pozwoli, przekonamy się jak jest wasza siła i moc buhahaha cieszcie się tym "sukcesem" bo następny może być dopiero w II lidze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX