Widzew dostanie licencję na Byczynę? Działacze stąpają po bardzo cienkim lodzie

W PZPN nie podoba się, że Widzew, dostosowując obiekt w Byczynie do wymogów pierwszej ligi, nie wypełnił wszystkich punktów licencji. Chodzi m.in. o pojemność stadionu
7 marca Widzew ma rozegrać pierwszy w tym roku ligowy mecz. Ostatnim sprawdzianem zespołu był sobotni sparing w Gutowie Małym z Pelikanem Łowicz, wygrany 2:1 (gole: Kwiek, Kasprzak - Żółtowski). Ważniejsze rzeczy działy się jednak w Byczynie, gdzie drużyna ma rozgrywać spotkania w roli gospodarza.

W sobotę obiekt pod Poddębicami już po raz drugi wizytował Mirosław Starczewski, delegat PZPN. Kontrolował, czy stadion został dostosowany do wymogów licencyjnych. - Bardzo drobiazgowo wszystko sprawdzał. Miał kilka uwag i oczywiście weźmiemy je pod uwagę. Jesteśmy dobrej myśli - zapewnia Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.

O ile jeszcze przed weekendem ze stolicy płynęły optymistyczne wieści, o tyle już po wizycie przedstawiciela związku jest znacznie gorzej. Szanse Widzewa na pozytywne zakończenie sprawy wciąż są, ale piłkarską centralę bardzo zdziwiło, że Widzew nie wziął pod uwagę dwóch bardzo ważnych kwestii. Stanowczo mówił o nich Krzysztof Sachs, przewodniczący Komisji Licencyjnej. W rozmowie z "Wyborczą" Sachs zaznaczał, że Widzew musi przedstawić komisji stadion o pojemności minimum 2 tys. miejsc oraz wydzielony sektor dla gości. Delegat Starczewski nie znalazł ani jednego, ani drugiego.

W Widzewie tłumaczą, że sektor dla kibiców drużyn przyjezdnych jest zbędny, bo policja w Poddębicach i tak nie zgodzi się na ich przyjazd. Natomiast postawienie kolejnej trybuny, dzięki której pojemność stadionu wzrosłaby do wymaganych 2 tys., okazało się niemożliwe. Jedna przenośna trybuna stanęła za jedną z bramek, ale to dało tylko około tysiąca miejsc. W tej chwili obiekt ma więc mniej więcej 1400 siedzisk. Kolejne miały powstać na stalowej konstrukcji za ławkami dla rezerwowych, ale nie zgodziła się na to policja. W tym miejscu przebiega bowiem droga ewakuacyjna. W Widzewie zagrali więc va banque. Po prostu mają nadzieję, że się uda. Działacze co i rusz przypominają, że wymaganej pojemności nie miał też stadion w Bytowie, gdzie swoje mecze rozgrywa pierwszoligowa Bytovia, a licencję obiekt dostał. I oni też liczą na dobrą wolę. Mogą się jednak przeliczyć...

Zbigniew Boniek, prezes PZPN i legenda Widzewa, sprawy komentować oficjalnie nie chce. - Wszystko w rękach Komisji Licencyjnej - powtarza tylko. Nie kryje jednak, że bardzo martwi się o swój były klub i jest zdenerwowany, że działacze nie robią tego, czego wymagają od nich członkowie komisji.

AKTUALIZACJA

- W tym tygodniu podejmiemy decyzję. Nie wiem jednak dokładnie, kiedy się to stanie - mówi Jan Popiołek, wiceprzewodniczący KL. - Wiem, że stadion nie ma odpowiedniej pojemności i sektora dla gości... To bardzo trudna sprawa.

Jak dowiedział się Łódź.sport.pl komisja prawdopodobnie zbierze się dopiero w piątek, czyli dzień przed meczem z Sandecją.

Spotkanie to zostanie rozegrane bez udziału publiczności. Teoretycznie jest więc możliwość, że komisja zgodzi się na rozegranie meczu z zespołem z Nowego Sącza, z później sprawa będzie miał swój ciąg dalszy.