Marek Pięta o zawieszonej licencji Widzewa: "Kompletna amatorka"

- To katastrofa działań zarządu. Coś niewyobrażalnego - tak decyzję o zawieszeniu licencji Widzewa Łódź komentuje Marek Pięta, były piłkarz drużyny z al. Piłsudskiego
W piątek komisja licencyjna PZPN zawiesiła Widzewowi licencję na grę w I lidze. Powodem był brak przesłania zgody na organizację imprezy masowej na 7 dni przed meczem. Oznacza to, że zaplanowane na sobotę inauguracyjne spotkanie z Sandecją Nowy Sącz nie odbędzie się (szczegóły tutaj).

- To katastrofa działań zarządu. Coś niewyobrażalnego - komentuje Marek Pięta, były wybitny piłkarz Widzewa, z którym w latach 80. ubiegłego wieku występował w europejskich pucharach. - Sprawa stadionu zastępczego powinna być wyjaśniona już dawno temu. Jeśli ktoś chce profesjonalnego podejścia od zawodników, to sam też musi być profesjonalny. A na dzisiaj w Widzewie panuje kompletna amatorka. Nie dziwię się komisji, że zareagowała, bo ile można ciągnąć ten sam temat.

Na antenie Radia Łódź prezes Widzewa Sylwester Cacek powiedział, że "dla niego to decyzja kończąca sezon". Co na to Pięta? - Do Widzewa sprowadzono nowego trenera, zawodników i miała być walka o utrzymanie. Teraz ta szansa chyba znika. Choć może i akurat lepiej, że pan Cacek tak twierdzi, bo to byłby chyba też koniec dla niego. Czas najwyższy, bo ja już tego nerwowo nie wytrzymuję - odpowiada.

Pięta zapowiada też, że jako prezes Polskiego Związku Piłkarzy nie może obok całej sytuacji przejść obojętnie. - Musimy na to jakoś zareagować, bo to działanie na szkodę nie tylko klubu, ale i piłkarzy czy trenerów. To odbieranie całej przyjemności z piłki nożnej. Coś niemożliwego. Nie może dochodzić do takich sytuacji w XXI wieku - komentuje.

Mimo wszystko w Pięcie tli się jeszcze nadzieja, że nie wszystko stracone, a Widzew wkrótce nie tylko przystąpi do gry w I lidze, lecz także się w niej utrzyma. - Jeszcze poczekajmy... Może jeszcze coś się stanie... Licencja jest zawieszona do momentu znalezienia stadionu. Może więc zostanie odwieszona, gdy sprawa stadionu zostanie załatwiona. Może skończy się tylko na walkowerze, a później mecze będą już rozgrywane normalnie? Poczekajmy... Zawsze serducho bije w kierunku Widzewa, więc gdzieś tam ta ostatnia iskierka nadziei się tli. Jeszcze się łudzę, że nie wszystko stracone - kończy.