Widzew Łódź - Arka Gdynia. "13 zwycięstw jest możliwe"

Do końca będę wierzył w utrzymanie. Za drużyną seria 13 porażek. Czemu nie miałoby teraz przyjść 13 spotkań zwycięskich? - przekonuje Edgar Bernhardt, piłkarz Widzewa. W sobotę o godz. 14 łódzka drużyna zagra w Byczynie z Arką Gdynia
PIŁKA NOŻNA. - Nie spodziewaliśmy się tego, że po dwóch meczach nie będziemy mieć na koncie żadnego punktu - mówi "Wyborczej" Bernhardt. - Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu, dobrze prezentujemy się na treningach i wszyscy chcą jak najlepiej. To jest jednak sport i wszystko jest możliwe.

Niestety, nie wszystko. Widzew już od sierpnia ubiegłego roku nie zdołał wygrać. Po pokonaniu Arki Gdynia przyszło aż 15 meczów bez zwycięstwa. Dwa z nich to już "zasługa" ekipy trenera Wojciecha Stawowego, która uległa GKS Tychy i Dolcanowi Ząbki. - W pierwszym spotkaniu niemal cały czas kontrolowaliśmy to, co działo się na murawie, ale ostatecznie przegraliśmy. Ostatnio prowadziliśmy 1:0, lecz szybko straciliśmy gola i potem jeszcze jednego - mówi Bernhardt. - Zespół jest silny i tego będziemy się trzymać. Musimy wreszcie wygrać, a to pomoże nam rozpocząć zwycięską serię. Teraz każdy kolejny mecz będzie dla nas pojedynkiem o wszystko, ale mentalnie jesteśmy na to przygotowani.

Skrzydłowy Widzewa dodaje, że on i jego koledzy z drużyny wiedzą już, co zdecydowało o porażkach. - Długo analizowaliśmy grę, trener nam to tłumaczył. Jednym z tych elementów było to, że nie do końca byliśmy zdyscyplinowani taktycznie. Nad tym pracowaliśmy w ostatnich dwóch dniach - mówi.

O zmianie taktyki nie ma więc mowy. Widzewiacy mają się trzymać planu, czyli długo rozgrywać piłkę i w ten sposób zdobywać teren. Na razie nie przynosi to jednak rezultatów. - Na temat taktyki najlepiej może wypowiedzieć się trener Stawowy. Lubimy styl, jaki prezentujemy, i jak dla mnie ta taktyka jest dobra. Tylko my w ostatnich dwóch meczach nie do końca wykonaliśmy wszystkie założenia. Stąd m.in. te porażki. Gdybyśmy w 100 procentach wykonali to, co mieliśmy wykonać, to jestem przekonany, że z GKS Tychy i Dolcanem Ząbki wygralibyśmy - uważa reprezentant Kirgistanu.

Po dwóch, a właściwie trzech kolejkach na wiosnę (mecz z Sandecją Nowy Sącz nie doszedł do skutku, ale skończy się walkowerem dla rywali), Widzewa strata do bezpiecznej strefy wzrosła do 14 punktów. O jeden punkt mniej dzieli łodzian od barażu. - Do końca będę wierzył w utrzymanie - zapowiada jednak Bernhardt. - Nie tylko ja, ale i cała drużyna. Rozmawialiśmy o tym w zespole i każdy jest nastawiony na walkę dla Widzewa do ostatniego meczu sezonu.

I dodaje coś, co może szokować: - Za drużyną seria 13 porażek, to czemu nie miałoby teraz przyjść 13 spotkań zwycięskich? Zimą do zespołu przyszło sporo nowych zawodników, którzy mieli oferty z innych klubów, ale zdecydowali się wybrać Widzew po to, aby wraz z trenerem Stawowym uratować ligę i pomóc klubowi.

Rywala na przełamanie i na rozpoczęcie zwycięskiej serii widzewiacy mają jednak niezwykle trudnego. Arka świetnie zaczęła bowiem rundę wiosenną. Najpierw pokonała GKS Tychy 4:0, a w następnej kolejce 4:1 Stomil Olsztyn. Drużyna trenera Grzegorza Nicińskiego co prawda traci do miejsca dającego awans do ekstraklasy 12 punktów, ale broni jeszcze nie złożyła. Najgorszy zespół pierwszej ligi, jakim jest Widzew, z pewnością zamierza pokonać. Remis Arki nie zadowoli.

Najgroźniejszym w ofensywie piłkarzem drużyny z Gdyni wydaje się Marcus da Silva, który wiosną zdobył trzy gole. Po raz pierwszy w tym roku w kadrze na ligowy mecz będzie za to Bartosz Ława, który wraca na boisko po kontuzji. Zimą ściągnąć do Widzewa chciał tego piłkarza trener Stawowy.

W Widzewie zabraknie za to pauzujących za kartki Dawida Kwieka i Szymona Zgardy, ale trudno mówić o osłabieniu drużyny, bo obaj w poprzednich meczach grali słabo.

Widzew - Arka Gdynia, sobota, godz. 14 (mecz bez kibiców)