Widzew Łódź - Chojniczanka Chojnice 1:0. Wielkie emocje i cudowna wygrana Widzewa

Gol Dawida Kwieka w 89. min dał Widzewowi wygraną z Chojniczanką Chojnice. Wygraną, która była absolutnie konieczna, by wciąż wierzyć w utrzymanie. Bohaterem meczu był jednak Maciej Krakowiak, który w 94. minucie obronił rzut karny!
Do meczu z Chojniczanką widzewiacy przystąpili z trzema zmianami w składzie. Po wstydliwej porażce z Flotą Świnoujście z jedenastki wypadli Kosuke Kimura, Szymon Zgarda oraz Mariusz Rybicki. Do składu wrócił za to Tomasz Lisowski i to właśnie do niego należał początek spotkania. W 3. min Lisowski dośrodkował z lewej strony, ale Dawid Kwiek nie trafił w piłkę. Gdyby trafił, mogło być naprawdę groźnie. Po chwili przed szansą na gola stanął już sam Lisowski, który kończył naprawdę ładną akcję zespołową Widzewa. Lewy obrońca łodzian strzelał z ostrego kąta, ale chybił minimalnie.

To nie był koniec jego aktywności, bo kilka minut później uderzył z powietrza po rzucie rożnym. Rafał Misztal odbił jednak piłkę.

Jak łatwo się domyślić, Widzew od początku dominował. Po kwadransie na chwilę się to zmieniło, czego konsekwencją była m.in. dobra okazja Bartłomieja Niedzieli (strzelił jednak tuż obok słupka), ale później znów do ataku ruszyli widzewiacy. I znów zbudowali kilka naprawdę niezłych akcji i mieli kilka bramkowych okazji. Piłka nie chciała jednak wpaść do bramki, ani po kolejnym strzale z ostrego kąta Lisowskiego, ani Kwieka w sytuacji sam na sam z bramkarzem (trafił w boczną siatkę), ani po uderzeniu Roka Strausa (zablokował go Misztal). Łodzianie dominowali, ale brakowało kropki nad i. W defensywie też nie było idealnie, bo widzewiacy grali na krawędzi ryzyka. Za dużo było strat, niecelnych podań, wynikających z błędów w rozegraniu piłki, albo bezmyślnych fauli,. Tak było na przykład w 34. min, kiedy Arkadiusz Kasperkiewicz wyciął rywala tuż przed polem karnym . Na szczęście Paweł Zawistowski trafił w mur. Na przerwę gospodarze schodzili więc tylko remisując, z czego, zważywszy na to, co działo się nie boisku, nie mogli się cieszyć.

Na drugą połowę Widzew wyszedł już bez Veljko Batrovicia, który doznał kontuzji. Zmienił go Liridon Osmanaj i już w 51. min Słoweniec powinien cieszyć się z gola. Niestety z bliska nie trafił w bramkę. Niedługo potem było podobnie. Znów podawał mu Lisowski, ale tym razem Osmanaj nie trafił w piłkę. Trzecią szansę - niemal identyczną - Słoweniec miał w 78. min. Tym razem zatrzymał go Misztal.

Widzew tak jak przed przerwą przeważał, ale niestety tak samo też marnował bramkowe okazje. A czas uciekał... Ale w 89. min sam na sam z bramkarzem był Kwiek i tym razem nie zawiódł, strzelił obok interweniującego bramkarza. Widzew wyszedł na prowadzenie i wydawało się, że nie odda go już do końca. W czwartej minucie doliczonego czasu gry w polu karnym rywala - zdaniem sędziego - faulował Bartłomiej Kasprzak. Był karny! Ale trzeba go jeszcze strzelić. Maciej Krakowiak w świetnym stylu obronił jednak strzał Pawła Zawistowskiego i sędzia zakończył mecz!

Widzew Łódź - Chojniczanka Chojnice 1:0 (0:0)

Gol: Kwiek (89.)

Widzew: Krakowiak Ż - Wrzesiński, Nowak, Kasperkiewicz Ż, Lisowski - Straus (72. Kasprzak Ż), Mroziński Ż, Nishi Ż - Kwiek, Batrović (46. Osmanaj), Bernhardt Ż (72. Janiec).

Chojniczanka: Misztal - Czerwiński Ż, Markowski, Lisowski, Chyła - Niedziela (87. Feciuch), Zawistowski, Mrozik (70. Pietruszka), Suchocki - Grzelak - Mikołajczak.