Nowi piłkarze Widzewa do raportu. Ktoś zawiódł? "Każdy z nich coś wnosi"

Wszyscy nowi zawodnicy wnoszą coś do zespołu - twierdzi trener Widzewa Wojciech Stawowy. Wobec niektórych z nich mieliśmy jednak zdecydowanie większe oczekiwania
Zimą do Widzewa trafiło aż 11 nowych piłkarzy. Jeden z nich - Maksym Kowal - wypadł z kadry, bo działacze popełnili błąd przy potwierdzeniu go do gry. Jak idzie pozostałym?

Tomasz Lisowski, Rok Straus, Tsubasa Nishi i Edgar Bernhardt w ostatnim meczu zagrali w podstawowym składzie, Kosuke Kimura, Szymon Zgarda oraz Liridion Osmanaj też często pojawiają się na boisku. Bartosz Brodziński, Julien Tadrowski i Matko Perdijić wciąż czeka na debiut. - Nie chodzi, że słabiej prezentują się na treningach, bo każdy z nich jest dobrym zawodnikiem - zastrzega Stawowy. - Cała trójka przegrywa rywalizację, tak jak np. Perdijć z Maćkiem Krakowiakiem. Pozycja bramkarza jest bardzo specyficzna. Jak ktoś przed sezonem lub rundą wygra rywalizację, to z reguły gra regularnie. Matko sporo wnosi do naszej drużyny. Mogę nawet powiedzieć, że jego przyjście do Widzewa miało duży wpływ na Krakowiaka, który sporo wyniósł z rywalizacji na treningach.

Brodziński na razie przegrywa rywalizację z Lisowskim i Konradem Wrzesińskim, a Tadrowski z Krystianem Nowakiem i Arkadiuszem Kasperkiewiczem. - Julien na ten moment nie jest w rytmie meczowym, co spowodowane jest urazem, jakiego nabawił się jeszcze na obozie w Turcji. Kilka tygodni temu wrócił do treningów i pracuje na pełnych obrotach, ale to nie jest czas, by eksperymentować na środku obrony, gdzie solidnie grają Krystian i Arek - tłumaczy Stawowy.

Wśród nowych graczy są też boczni obrońcy - Kimura i Lisowski. Ten pierwszy, co było sporym zaskoczeniem, stracił ostatnio miejsce w pierwszym składzie. Lisowski wrócił za to do niego po przerwie. - Kosuke zagrał słabiej w meczu z Flotą i dlatego zdecydowaliśmy się, że w ostatnim spotkaniu usiądzie na ławce rezerwowych - tłumaczy trener Widzewa. - Wiem, że Kosuke może dać Widzewowi zdecydowanie więcej niż na początku rundy. On nie przepracował całego okresu przygotowawczego, co teraz lekko się na nim odbiło. Odpoczynek od meczu z Chojniczanką może mu pomóc. Pokazał to choćby przykład Tomka Lisowskiego, który przez chwilę nie był w składzie, a w sobotę zaliczył dobry występ i pokazał duży charakter.

Przed startem rundy kibice chyba najwięcej obiecywali sobie po Roku Strausie i Edgarze Bernhardzie. Stawowy znał ich z Cracovii. Teraz też mieli być liderami drużyny w ofensywie. Na pewno można było po nich oczekiwać znacznie więcej. - Obaj to piłkarze z wysokiej półki. Nie mam ku temu żadnych wątpliwości i bardzo się cieszę, że zawodnicy tego pokroju trafili do Widzewa. Rok i Edi mieli propozycje z innych klubów, ale zdecydowali się pomóc naszej drużynie. Bernhardt dużo pomaga zespołowi na boisku. Może nie ma na koncie goli ani asyst, ale robi sporo dobrego. Straus miał wahania formy, ale widzę u niego wiele dobrych momentów. Zdecydowanie najlepiej zagrał w meczu ze Stomilem, także w ostatnią sobotę mogliśmy być zadowoleni z niego. Razem z Nishim zaczęli tworzyć bardzo fajną parę ofensywnych pomocników - podkreśla Stawowy. - Zarówno do Bernhardta, jak i Strausa mam duże zaufanie. Ich forma rośnie. Liczę na to, że końcówka obecnego sezonu i czekające nas ważne mecze będą udane zarówno dla nich, jak i dla drużyny.

Jak formę oceniają sami piłkarze? - Nie zdobyłem jeszcze gola ani nie zaliczyłem asysty, więc do końca nie mogę być zadowolony - twierdzi Bernhardt. Straus: - Początek rundy nie był w moim wykonaniu najlepszy, ale znam swoje możliwości i wiem, że teraz może być tylko lepiej. Jesienią grałem mniej i stąd wahania formy. Sam oczekuję od siebie więcej, dlatego mobilizacji na treningach mi nie brakuje.

Stawowy nie chce jednoznacznie ocenić, który z nowych piłkarzy jest wiosną w najlepszej formie. Uważa, że każdy z nich wnosi coś do zespołu i żaden go nie zawiódł. - Przede wszystkim nie jestem zadowolony z wyników, jakie wiosną osiągamy. Chodzi głównie o mecze wyjazdowe, gdzie oprócz spotkania ze Stomilem nie zdobywamy punktów. Na to składa się gra zarówno zawodników, którzy trafili do nas zimą, jak i pozostałej części zespołu. Żebym był w pełni zadowolony, to musiałoby się to wszystko pokrywać z wynikami - kończy trener Widzewa.

W piątek o godz. 18.45 Widzew zagra w Płocku z Wisłą. Transmisja w Orange Sport.