Widzew Łódź - Chrobry Głogów 1:1. Remis na pożegnanie z Byczyną

W meczu z Chrobrym Głogów piłkarze Widzewa zmarnowali kilka 100-procentowych okazji i pozwolili rywalom zdobyć gola. Dopiero grając w osłabieniu, sami zdołali strzelić bramkę na wagę remisu
Mecz z Chrobrym był pożegnaniem widzewiaków ze stadionem w Byczynie i z garstką kibiców, którzy wiernie kibicowali drużynie wiosną. Nie wszyscy piłkarze mieli jednak ku temu okazję, bo kilku z nich trener Wojciech Stawowy już skreślił. Chodzi m.in. o Roka Strausa i Edgara Bernhardta, którzy mieli być motorem napędowym jego drużyny, a zawiedli na całej linii. Teraz nie było ich nawet w meczowej kadrze. Co ciekawe, tylko na ławce siedział kapitan Krystian Nowak, dotychczas pewniak do gry u Stawowego.

Widzew z pierwszej ligi już spadł, a Chrobry już się w niej utrzymał, więc mecz nie miał wysokiej stawki. Łodzianom teoretycznie powinno jednak bardziej zależeć na wygranej, bo wygrać nie potrafią od dawna i wypadałoby skończyć ligę z choć jednym zwycięstwem. To oni od pierwszej minuty prowadzili grę, a pokonać bramkarza gości próbowali m.in. po strzałach z dystansu, co na trybunach wywoływało spore zdziwienie. To bowiem niepodobne do drużyny Stawowego.

Akcję w jej stylu kibice zobaczyli w 11. min. Po krótkim rozegraniu piłki z Dawidem Kwiekiem sam przed bramkarzem Chrobrego był Veljko Batrović. Czarnogórzec był na wprost bramki i miał czas, by dokładnie przymierzyć. Niestety, przymierzył źle i Sławomir Janicki odbił nogą strzał widzewiaka. Kilka minut później łódzki zespół miał kolejną szansę, ale tym razem z bliska fatalnie spudłował Tsubasa Nishi.

Goście rzadko byli pod bramką Widzewa, tak jak większość rywali łodzian czekali na ich błędy i szansę do kontr. I się doczekali. Najpierw gospodarzy uratował jednak Maciej Krakowiak, który obronił dwa strzały rywali. Za chwilę był już bezradny, kiedy przed sobą miał tylko Damiana Piotrowskiego. Pomocnik Chrobrego pokonał go mocnym strzałem w okienko.

Przed przerwą obie drużyny miały jeszcze okazje do zdobycia goli. W Widzewie mieli ją Kwiek, który trafił w poprzeczkę, oraz Konrad Wrzesiński, którego strzał z ostrego kąta nogą odbił Janicki. Obie okazje były 100-procentowe, tak samo jak te wcześniejsze Batrovicia i Nishiego. Widzew miał więc cztery świetne szanse przed przerwą, a prowadził Chrobry.

Nadzieje na wyrównanie łodzianie rozwiali dosyć szybko po przerwie. W 54. min Kwiek zaatakował wślizgiem bramkarza Chrobrego, trafił w piłkę, ale sędzia Mateusz Złotnicki uznał, że widzewiak faulował Janickiego, i pokazał mu drugą żółtą kartkę.

Widzew mimo gry w osłabieniu miał przewagę i dążył do zdobycia gola. I udało się. W 71. min Batrović ograł w polu karnym jednego z obrońców Chrobrego i pięknym strzałem w okienko nie dał szans bramkarzowi. Był remis. Niedługo potem łodzianie mieli szansę na kolejnego gola, ale Mariusz Rybicki, zamiast strzelać z dobrej pozycji, zagrywał do Batrovicia i było po akcji.

Widzewiacy do końca starali się o zdobycie drugiej bramki, ale nie dali rady. Do tego na kilka minut przed końcem meczu z boiska wyleciał Piotr Mroziński, który brutalnie sfaulował Michała Michalca.

Ostatnią szansę do zdobycia gola łódzka drużyna miała już w doliczonym czasie gry. Był nią rzut w wolny z 17 metrów na wprost bramki. Mateusz Janiec trafił jednak w mur.

Widzew Łódź - Chrobry Głogów 1:1 (0:1)

Gole: Batrović (71.) - Piotrowski (20.)

Widzew: Krakowiak - Kimura, Kasperkiewicz (90. Kasperkiewicz), Zgarda Ż (63. Janiec), Wrzesiński - Nishi, Mroziński CZ 88., Rozwandowicz - Batrović Ż, Kwiek Ż, CZ 54., Rybicki.

Chrobry: Janicki - Ziemniak (69. Pisarczuk), Byrtek, Bogusławski, Samiec Ż - Sędziak, Hałambiec, Szopa Ż (74. Zając), Piotrowski - Hudyma, Gąsior (56. Michalec)