"Prędzej zlikwiduję Widzew niż..." Sylwester Cacek o sytuacji klubu, budowie stadionu, licencji i...

"Powiem szczerze i bez ogródek, że mam dużą satysfakcję, bo gdyby mnie nie było, to byśmy nie rozmawiali dziś o stadionie". "Szybciej zlikwiduję Widzew, niż oddam go ludziom, którzy zniszczyli parę klubów". "Nie bardzo uśmiecha mi się ciągnąć ten wózek, ale nie lubię też przegrywać" - to niektóre z wypowiedzi Sylwestra Cacka, który uczestniczył w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowego obiektu.
W środę przy al. Piłsudskiego 138 zorganizowano specjalną uroczystość, podczas której podpisano akt erekcyjny i wbudowano kamień węgielny pod budowę nowego stadionu (szczegóły tutaj). Na uroczystości obecny był m.in. Sylwester Cacek. - Pozostaje nam teraz z taką samą determinacją, z jaką walczyliśmy przy stadionie, budować Widzew - powiedział prezes klubu podczas oficjalnej części uroczystości.

Później Cacek porozmawiał też z dziennikarzami. Jak stwierdził, nowy obiekt może być dla Widzewa dźwignią, o ile będzie pomagał klubowi, a nie będzie kulą u jego nogi. - To zależy od tego, na jakich warunkach klub będzie mógł z niego korzystać. A tego na dzisiaj nie wiemy. Jakie powinny być te warunki? Myślę, że racjonalne - powiedział.

Biznesmen odniósł się też do nieprzyznanej licencji na grę w I lidze. Jak powiedział, po przeczytaniu uzasadnienia odmowy doszedł do wniosku, że najmniejszym problemem są finanse. - Największy był zawsze z infrastrukturą. Widać było to teraz, gdy nie mieliśmy gdzie grać w Łodzi i musieliśmy występować w Poddębicach - tłumaczył. I... po raz kolejny zaatakował związek. - Gdyby PZPN pięć lat temu lepiej przewidział niektóre rzeczy, to wprowadziłby zapisy umożliwiające restrukturyzację wszystkich klubów. (...) Problem nie jest na zewnątrz, lecz w samym PZPN i jego członkach. Gdyby to PZPN dobrze rozwiązał, to dzisiaj żaden klub nie miałby problemów. Czy to w ekstraklasie, czy w pierwszej lidze, czy w drugiej.

Prezes Widzewa w zrozumiały chyba tylko dla siebie sposób odniósł się także do tego, czy klub otrzyma licencję na drugą ligę. - To nie jest kwestia otrzymania czy nieotrzymania licencji, lecz tego, czy chcemy, żeby Widzew wystąpił w lidze, czy nie - stwierdził. - Dużo ludzi mówi, że chce ratować Widzew i wie jak to zrobić, tylko niech to pokażą w praktyce tam, gdzie już pokazywali. Jak ktoś chce ratować Widzew, to najpierw niech się wyspowiada z tych czterech czy pięciu klubów, które miały piłkę seniorską, a dzisiaj grają po niższych ligach. Jak ktoś chciał ratować Widzew, to mógł kupić akcje za 85 zł i pokazać, jak to zrobić. Jakoś chętnych nie było. Dużo mówi się więc w mediach, ale jakoś konkretnych działań nie widzę. Jak one już są, to raczej w gronie osób, które są blisko mnie, jak Grzegorz Waranecki.

Cacek nie chciał jasno zadeklarować, że Widzew zagra w drugiej lidze. - Z pewnością to mogę powiedzieć, że umrę. A co się stanie dalej, to nie wiem, bo to nie ode mnie zależy. Ja przeżyłem tutaj ileś bardzo emocjonujących lat i powiem szczerze, że jestem już trochę zmęczony tą łódzką sytuacją - stwierdził.

I dodał zaskakująco: - Powiem szczerze i bez ogródek, że mam dzisiaj dużą satysfakcję, bo gdyby mnie nie było, to byśmy nie rozmawiali dziś o stadionie. Gdyby nie moja determinacja i to, że działałem, że kontaktowałem się z wszystkimi, którzy mogli nam pomóc, że byłem na początku w stanie nawet sam budować stadion... to wszystko spowodowało to, że jesteśmy, gdzie jesteśmy. A czy ja będę, czy nie będę, to stadion pozostanie. A co z Widzewem? Pracujemy. Mamy jeszcze czas. Wiadomo, że będzie nowy termin na składanie wniosków na drugą ligę. Zobaczymy, co komisja powie.

Cacek stwierdził też, że choć jest zmęczony i "nie bardzo uśmiecha mu się ciągnąć ten wózek dalej", to nie lubi też przegrywać. Jego dalsze losy w Widzewie zależą więc od tego, czy znajdą się ludzie, którzy będą w stanie go poprowadzić. Jeśli tak, to będzie życzył im sukcesu. - Ale to nie mogą być osoby, które potrafią działać tylko przez gazety, a ich celem nie jest dobro Widzewa, tylko jakieś poboczne interesy. Takich ludzi nauczyłem się już wyczuwać na odległość. Szybciej zlikwiduję Widzew niż oddam go ludziom, którzy zniszczyli parę klubów. Ja przynajmniej będę miał jeden na sumieniu, a po co ktoś ma mieć szósty? - zakończył prezes.

Zdjęcie 100 lat Widzewa Łódź Zdjęcie Wielki Widzew
100 lat Widzewa Łódź Wielki Widzew
Sprawdź ceny » Porównaj ceny »
źródło: Okazje.info