Sylwester Cacek gra dalej w Widzewie. Tylko skąd wziąć pieniądze?

Prezesem Widzewa pozostanie Sylwester Cacek, a klub wystąpi o licencję na drugą ligę - to najważniejsze decyzje, jakie zapadły podczas posiedzenia rady nadzorczej klubu
Prezesem Widzewa Cacek jest od lipca ubiegłego roku. Niedawno - po spadku drużyny z pierwszej ligi i niedługo przed tym, jak klub nie dostał licencji na nowy sezon - podał się jednak do dymisji. Miał odsunąć się w cień, by w ten sposób przyciągnąć do klubu sponsorów.

Na czele zarządu Cacek miał stać tylko do końca maja. Później jednak - na prośbę Sławomira Pawłowskiego, przewodniczącego rady nadzorczej widzewskiej spółki - zgodził się pozostać prezesem do 11 czerwca, czyli do wczoraj. Nowy prezes miał być wybrany podczas posiedzenia rady. Tyle tylko, że już od dawna było wiadomo, że chętnych do objęcia tego stanowiska nie ma, także wśród członków rady nadzorczej, w której oprócz wspomnianego Pawłowskiego są także Grzegorz Waranecki i Dariusz Górnicki. Nikt nie chce stać u steru statku, który tonie, a właściwie już niemal utonął. Cacek doskonale o tym wiedział. - Najchętniej bym nim nie był, ale też klub nie może zostać bez prezesa. Jeżeli żaden członek rady nadzorczej nie zgodzi się nim zostać ani nie znajdzie się nikt inny, chcąc nie chcąc, będę nim dalej. Przynajmniej do czasu zgaszenia światła, jeśli do zgaszenia dojdzie - mówił kilka dni temu w rozmowie z Radiem Łódź. I rzeczywiście, podczas wczorajszego posiedzenia rady przyklepano "wybór" Cacka na prezesa Widzewa.

To pierwsza decyzja. Druga jest taka, że klub wystąpi o licencję na drugą ligę, a właściwie poprawi i uzupełni wniosek niedawno złożony na pierwszoligowe rozgrywki. Tamten wniosek został odrzucony. Teraz działacze muszą przesłać Komisji Licencyjnej prognozę finansową na drugą ligę oraz załatwić sprawę bieżących długów, które - jak przekazywał Grzegorz Waranecki - sięgają 600 tys. zł. Według szefów Widzewa w uzyskaniu licencji nie przeszkodzi układ z wierzycielami, bo ten - chociaż klub nie spłacił ostatniej raty - nie został przez sąd uchylony.

Co z bieżącym długiem? Czy Widzew go spłacił albo przynajmniej zawarł ugody z wierzycielami? Skąd wziąć pieniądze na budowę nowej drużyny i utrzymanie jej i klubu w nowym sezonie? - Podczas posiedzenia rady prezes Cacek tego nie powiedział, więc... nie wiem - mówi Łódź.sport.pl Waranecki.

W każdym razie Widzew ma złożyć drugoligowy wniosek w piątek, czyli na ostatnią chwilę, bo tego dnia o północy upływa termin. - Złożymy go w terminie - zapewnia Michał Kulesza, rzecznik prasowy łódzkiego klubu. Komisja Licencyjna zebrać ma się 19 czerwca. Jeśli Widzew nie otrzyma zgody na udział w drugoligowych rozgrywkach, to będzie miał pięć dni na odwołanie.

18 czerwca 2007 roku Cacek został właścicielem Widzewa i ogłosił budowę wielkiego klubu, który w ciągu kilku lat będzie regularnie grał w europejskich pucharach.