Widzew leci w przepaść. Nie dostał licencji

18 czerwca 1997 Widzew pokonał w Warszawie Legię 3:2, zdobywając mistrzostwo Polski. 18 lat później klub praktycznie przestał istnieć!
Ostatnio nastroje w Widzewie zmieniają się tak szybko, jak pogoda późną jesienią. Po fatalnych informacjach z poniedziałku, kiedy sąd uchylił postępowanie układowe, zmieniając je na likwidacyjne, dzień później ujawnił się człowiek, który chce podjąć się ratowania zasłużonego klubu. Poza deklaracją konkretów było niewiele, ale pojawiła się iskierka nadziei... Zgasła jednak bardzo szybko po doniesieniach z komisji licencyjnej PZPN. Według artykułu 4. podręcznika licencyjnego: "licencja wygasa (...) z chwilą wydania w stosunku do Licencjobiorcy postanowienia Sądu o ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej".

Według jednego z członków komisji licencyjnej Widzew nie ma szans na drugoligową licencję w pierwszej instancji. Pozostanie mu jednak pięć dni na odwołanie, a więc gdyby do wtorku zażalenie klubu zostało przez sąd pozytywnie rozpatrzone, wtedy postanowienie o licencji mogłoby zostać zmienione przez komisję odwoławczą. Przypomnijmy, że uchylenia postępowania układowego domagała się Arka Gdynia, jednak po spłacie części zadłużenia wycofała swój wniosek. Było już jednak za późno, bo sąd się zebrał wcześniej.

Reprezentujący Widzew prawnik powoływał się na sprzeczność w przepisach licencyjnych, ponieważ w dalszej część podręcznika jest napisane o prawomocnym postanowieniu sądu o ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej. Poza tym podkreślał, że klub chce spłacić swoje długi, a brak licencji sprawi, że będzie to niemożliwe. Wcześniej adwokat Widzewa napisał w oświadczeniu, że ogłoszenie upadłości oznacza, że wierzyciele otrzymają najwyżej jeden procent swoich pieniędzy.

Komisja licencyjna nie przyznała licencji Widzewowi, bo - jak tłumaczą jej członkowie - nie mogła z powodu przepisów. Nie zamknęła przed nim całkowicie drzwi do drugiej ligi. Według przepisów klub ma pięć dni na odwołanie się. - Przez ten czas działacze Widzewa mają dostarczyć kilka dokumentów, które mogą przekonać komisję odwoławczą, że postanowienie sądu może zostać cofnięte - usłyszeliśmy w PZPN. Chodzi przede wszystkim o oświadczenie Arki Gdynia, że wycofała wniosek o upadłość. Wtedy jest szansa, że czterokrotny mistrz Polski dostanie licencję warunkową do czasu rozpatrzenia zażalenia przez sąd. Jak podkreślają informatorzy "Wyborczej", szanse nie są duże, bo klub jest w dramatycznej sytuacji. Ale widać maleńkie światełko w tunelu.

Widzewowi nie pomaga również to, że od marca 2013 roku, kiedy sąd zatwierdził postępowanie układowe, jego sytuacja finansowa mocno się pogorszyła. Najpierw drużyna spadła z ekstraklasy, tracąc podstawowe źródło dochodów, czyli wpływy za transmisje telewizyjne. Później w fatalnym stylu spadła z I ligi, tracąc kolejne źródło pieniędzy, jakim są wpływy z biletów. Zadłużenie wobec członków PZPN, czyli byłych zawodników, za ten czas wynosi ok. 300 tys. zł. Ale to działacze obiecują spłacić. Jeśli dostaną licencję.