Widzew się poddaje? Na razie odwołał treningi

We wtorek mija termin spłacenia przez Widzew byłych piłkarzy. Bez tego nie dostanie licencji.
PIŁKA NOŻNA. Jeśli do wtorku Widzew nie przedstawi w PZPN potwierdzenia, że spłacił byłych piłkarzy, może zapomnieć o grze w drugiej lidze. Jak już informowaliśmy, to aż 280 tys. zł, dla klubu z al. Piłsudskiego suma ogromna. Wcześniej działacze nie potrafili znaleźć 70 tys. zł. Rozmawiali o wsparciu z byłymi sponsorami klubu, usłyszeli jednak, że obecne władze nie mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc.

W związku już nie ukrywają, że czekają na potwierdzenie wpłaty. Jakie dokumenty musi dostarczyć Widzew, by otrzymać licencję? - Chodzi o potwierdzenie spłat różnych należności - potwierdza Łukasz Wachowski, dyrektor Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN. - Do poniedziałku nie dostaliśmy od Widzewa tych dokumentów. Jeśli działacze myślą o uzyskaniu drugoligowej licencji, muszą to zrobić we wtorek. O tym, że Widzew nie zamierza spłacać długów i zawiązać nowe stowarzyszenie, oficjalnie nie wiemy, dowiadujemy się o tym z mediów. Nie mamy też oficjalnej informacji, że klub rezygnuje ze starań o licencję. Wszystko wyjaśni się we wtorek - kończy.

Wszystko wskazuje, że Widzew wywiesi białą flagę. W poniedziałek drużyna miała rozpocząć przygotowania do sezonu. Trening został jednak odwołany. "W związku z odroczeniem decyzji Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN w sprawie złożonego odwołania klubu, początek letnich przygotowań zespołu został przełożony" - napisano w komunikacie na stronie internetowej. Jest tam też informacja, że piłkarze i trenerzy mają się spotkać 2 lipca. Spotkać, a nie trenować, bo wszystko wskazuje, że w trzeciej lidze też zabraknie miejsca dla Widzewa. Tam też do uzyskania licencji wymagany jest brak długów wobec członków PZPN, a poza tym sytuacja prawna widzewskiej spółki wciąż jest nierozwiązana. Dziś jest ona w upadłości likwidacyjnej.

Nawet najzagorzalsi kibice pogodzi się już z tym, że drużyna przestanie istnieć. Większość piłkarzy już odeszła, nieliczni, którzy zostali, szukają sobie klubów, czekając na ostateczny upadek, by odejść za darmo. Jeśli Widzew nie zgłosi drużyny do żadnych rozgrywek, zostanie wykluczony ze struktur PZPN, a kontrakty zawodników zostaną rozwiązane.

Jak już informowaliśmy, są dwie grupy chcące reaktywować klub. W piątek pytali o to w ŁZPN Wiesław Wilczyński i Michał Wlaźlik związany z Sylwestrem Cackiem. Ten pierwszy zapewnia, że "nic nie łączy go z obecnym inwestorem klubu". Dowiedzieliśmy się, że zebrała się grupa kibiców, którzy też mają zamiar założyć stowarzyszenie. Co się stanie, gdy jedni i drudzy zwrócą się do związku o przyjęcie do piątej ligi i uznanie za sukcesora Widzewa? - Nie ma znaczenia, kto będzie pierwszy. To my zdecydujemy, kto będzie mógł ubiegać się w PZPN o prawo gry w czwartej lidze - wyjaśnia Adam Kaźmierczak, wiceprezes ŁZPN.