Widzew Łódź, ostatni polski klub, który grał w Lidze Mistrzów, został wyrzucony z II ligi!

Sylwester Cacek, właściciel Widzewa, zapewniał, że nie interesują go mistrzostwa Polski, a sukcesy w Europie. Po ośmiu latach zadłużony klub przestanie istnieć
To już drugi upadek Widzewa w XXI wieku. Klub, który w Pucharze Europy (odpowiednik dzisiejszej Ligi Mistrzów) doszedł do półfinału, eliminował takie marki jak Manchester City i United czy Juventus Turyn, zaś w Lidze Mistrzów rywalizował jak równy z równym z późniejszym zwycięzcą Borussią Dortmund czy Atletico Madryt, w środę nie dostał licencji na grę w... II lidze. A to oznacza koniec, ponieważ spółka jest zadłużona na 20 mln zł.

11 lat temu Widzew był w podobnej sytuacji. Wtedy jego właściciele - Andrzej Pawelec i Andrzej Grajewski - sami się poddali, umożliwiając ratowanie klubu Zbigniewowi Bońkowi. Skończyło się tylko na spadku do II ligi (dzisiejszej pierwszej). Obecny prezes PZPN wykorzystał zapis w akcie notarialnym sprzed kilkunastu lat, że drużyna została oddana nowej spółce w użyczenie. Przy złym zarządzaniu była możliwość jej odebrania i powrotu do stowarzyszenia RTS. Po dwóch latach Widzew wrócił do ekstraklasy.

Boniek szukał jednak bogatego inwestora, tłumacząc, że Widzew nie może grać o ósme czy dziesiąte miejsce, bo przestanie istnieć. Dziś te słowa brzmią proroczo...

Swoje udziały najsłynniejszy z widzewskich piłkarzy sprzedał Sylwestrowi Cackowi. Jeden z najbogatszych ludzi z Polsce (dorobił się, zakładając bank, który później sprzedał) na początku swoich rządów zrobił świetne wrażenie. Zapowiedział zbudowanie nowego stadionu i powrót do świetności. Już pierwsze decyzje nie przysporzyły sympatii, ponieważ zaczął pozbywać się ludzi związanych z Bońkiem: zaczął od trenera Michała Probierza, którego zastąpił zaprzyjaźnionym z nim Markiem Zubem. Na pytanie, czy rozważany jest powrót do Łodzi Franciszka Smudy, doradca Cacka Grzegorz Bakalarczyk odpowiedział, że klub mierzy w lepszych trenerów.

Następnie zwolniono Tadeusza Gapińskiego i w końcu prezesa Władysława Puchalskiego. Pozbyto się też piłkarzy, m.in. świetnych Stefano Napoleoniego i Josepha Oshadogana. Boniek miał usłyszeć, że nowi właściciele znają się na piłce nie gorzej od niego, więc dziękują za wsparcie. - Od Realu Madryt różnimy się tym, że jesteśmy trochę mniejsi - zakomunikował Mateusz Cacek, syn właściciela, po wizycie na Santiago Bernabeu.

W międzyczasie wybuchała afera korupcyjna, za co Widzew zapłacił degradacją. Najpierw jednak spadł sportowo, a deklarujący walkę z korupcją Cacek zatrudnił do ratowania ekstraklasy Janusza Wójcika. Były selekcjoner nie pomógł, a skompromitował się, wyzywając bramkarza Bartosza Fabiniaka i przez pomyłkę zmieniając dobrze grającego piłkarza.

Cacek do dziś twierdzi, że dwa lata spędzone w II lidze przeszkodziły mu w stworzeniu silnego klubu. Płacił wtedy zawodnikom dużo i regularnie, zatrudniał znanych trenerów (Waldemara Fornalika i Pawła Janasa). Pieniędzmi wręcz szastał. W administracji zatrudniał kilkadziesiąt osób, dyrektorzy i prezesi, a było ich wielu, jeździli służbowymi autami. Zwalniani szkoleniowcy dostawali odprawy, drużyna jeździła na drogie zagraniczne zgrupowania w towarzystwie licznej grupy działaczy. W końcu jednak pieniędzy zaczęło brakować. W 2010 roku kryzys był już tak duży, że Widzew stracił płynność finansową, zaczął pozbywać się piłkarzy. Ludzie współodpowiedzialni za dzisiejsze zadłużenie dziś pełnią ważne funkcje w Ekstraklasie SA. W klubie wspominają powiedzenie jednego z nich, że "nie sztuką jest napić się i najeść za swoje".

Ratunkiem miało być postępowanie układowe. W 2013 roku zostało ono przyjęte przez sąd, a 20-milionowe zadłużenie zostało rozłożone na 15 lat. Pieniędzy zabrakło jednak już na drugą ratę. Nie było dochodów z meczów, bowiem kibice przestali przychodzić na stadion. Zimą został on zburzony i zaczęła się budowa nowego. Choć władze Łodzi oferowały Widzewowi przystosowanie do pierwszoligowych wymogów jednego z małych obiektów, Cacek wolał grać w oddalonej o 40 km od miasta maleńkiej Byczynie. Tamtejszy obiekt został zbudowany za pieniądze z UE, więc nie można było sprzedawać biletów. Klub został się bez dochodów, więc nie mógł spłacać zobowiązań.

Efektem był wniosek Arki Gdynia o upadłość. Został ponoć wycofany, jednak za późno. Zmiana postępowania z układowego w licencyjne oznacza automatyczne pozbawienie licencji, w przypadku Widzewa na drugą ligę (wcześniej w fatalnym stylu spadł z pierwszej). PZPN nie chciał jednak brutalnie wyrzucać jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów. Wykorzystano sprzeczność w przepisach licencyjnych: w jednym punkcie mówi się o pozbawieniu licencji po wszczęciu postępowania likwidacyjnego, a w innym - dopiero po prawomocnej decyzji. Sąd jeszcze nie rozpatrzył zażalenia Widzewa, co dało klubowi szansę na licencję warunkową. Musiał jednak spłacić długi wobec byłych piłkarzy, które zrobił przez rok po zatwierdzeniu układu. W sumie było to 280 tys. zł.

Widzew takich pieniędzy nie miał, a właściciel nie chciał wyłożyć swoich. Pomocy odmówili też łódzcy biznesmeni, bo - jak tłumaczyli - nie chcą współpracować z Cackiem. Bo biznesmen przez kilka lat zniechęcił potencjalnych sponsorów. Krytykował władze miasta, walczył z PZPN. Chęć przejęcia klubu zgłosił Wiesław Wilczyński, założyciel i prezes szkółki piłkarskiej FC Barcelony w Warszawie. Jednym z jego pomysłów było powołanie nowego klubu i rozpoczęcie gry od IV ligi. Nikt go nie chciał wesprzeć, ponieważ na spotkaniach pojawiał się z Michałem Wlaźlikiem, który był dyrektorem sportowym w czasie, gdy drużyna upadała sportowo i organizacyjnie. Zniechęcony Wilczyński błyskawicznie zrezygnował.

W środę Komisja Odwoławcza ds. licencji oficjalnie odrzuciła wniosek Widzewa. Łódzki klub teoretycznie może starać się o III ligę, jednak tam wymogi są podobne do drugoligowych: nie można mieć długów wobec członków związku, czyli piłkarzy. Wszystko więc wskazuje, że obecny Widzew zostanie zlikwidowany.

Czy zniknie zupełnie? Grupa byłych piłkarzy i fanów próbuje ratować co się da. Chcą szybko założyć nowe stowarzyszenie, które może zostać dołączone do IV ligi. - Szkoda, że tak nisko, ale wreszcie bez Cacka - piszą kibice na forach internetowych.

Zdjęcie 100 lat Widzewa Łódź Zdjęcie Wielki Widzew
100 lat Widzewa Łódź Wielki Widzew
Sprawdź ceny » Porównaj ceny »
źródło: Okazje.info