Historyczna wygrana nowego Widzewa. "Musimy grać, jak należy"

Dwa dni po rozpoczęciu treningów nowa drużyna Widzewa pokonała czwartoligowego rywala.
17 lipca 2015 roku przejdzie do historii Reaktywacji Tradycji Sportowych Widzew. Właśnie tego dnia nowa drużyna, która ma kontynuować historię łódzkiego klubu, rozegrała swój pierwszy mecz. Każdy, kto oglądał sparing z czwartoligową Żyrardowianką, musiał zauważyć, że to początki. I nie chodzi tylko o grę widzewiaków, którzy w tym składzie zagrali po raz pierwszy. Zresztą słowa trenera Witolda Obarka mówią same za siebie. - Nie lubię kłamać. Przyznam szczerze, że nie znam wszystkich imion swoich zawodników - stwierdził. Widzew nie wyglądał jeszcze jak Widzew, także z innego powodu. Nie dla wszystkich testowanych zawodników wystarczyło strojów, więc łódzka drużyna grała w znacznikach.

Ale grała nieźle. Przede wszystkim z dużym zaangażowaniem, z charakterem. Wystarczy wspomnieć, że od 11. minuty Widzew przegrywał, ale najpierw zdołał doprowadzić do wyrównania, a później zdobył zwycięskiego gola. W historycznym meczu nie wypadało nie wygrać. Pierwszą bramkę dla nowego Widzewa zdobył - a jakże - wychowanek klubu Michał Czaplarski. Nie wypadało oczywiście, by był to zwykły gol. 30-latek huknął z trzydziestu metrów w samo okienko bramki Żyrardowianki.

Trener Obarek - człowiek szczery - nie owijał po meczu w bawełnę. - Gdybyśmy tak grali w lidze, jak dzisiaj, tobym się ze wstydu spalił. Widzew to jest przecież wielka firma, musi grać, jak należy - mówił po meczu. - Ale oczywiście pamiętam, że trenujemy ledwie dwa dni. Cieszę się, że u chłopaków widać było duże zaangażowanie. Niektórzy nawet robili wślizgi na sztucznej murawie.

I dodał: - W ogóle fajnie się pracuje z tymi chłopakami. Atmosfera jest świetna. Nie chcą iść do domu po treningach i muszę ich wyganiać.

Zaraz po meczu Obarek miał podziękować dużej grupie zawodników, bo - jak tłumaczył - potrzebuje lepszych. - Wiem, że wszyscy mieli nadzieję na to, że tu zostaną, ale tak się nie da - tłumaczy trener Widzewa. - Z tej całej grupy prawie trzydziestu graczy muszę podziękować dwudziestu. Mam już następnych w kolejce.

Obarek zdradził, że z zawodników, którzy w tej chwili trenują w jego drużynie, zostać mają: bramkarze Michał Chachuła i Michał Sokołowicz, Damian Gilarski, Michał Czaplarski, Mariusz Rachubiński i Igor Świątkiewicz. - Do nich dojdzie jeszcze kilku chłopaków plus pięciu porządnych piłkarzy, m.in. Princewill Okachi - mówi.

Nigeryjczyk, który na koncie ma ponad 80 meczów w ekstraklasie, nie zagrał z Żyrardowianką, bo musiał załatwić prywatne sprawy. Być może zagra w sobotnim sparingu ze Stalą w Głownie (godz. 16). - Do wtorku chcę zakończyć selekcję. Nie ma czasu. W środę z Lechią Tomaszów mają już grać piłkarze, których chcę w drużynie - mówi Obarek.

RTS Widzew Łódź - Żyrardowianka Żyrardów 2:1 (0:1)

Gole: Czaplarski (49.), samobój (57.) - Książek (13.).

RTS Widzew: Sokołowicz - Pietrasiak, Polit, Fornalczyk - Gradowski, Kiwak, Rachubiński, Czaplarski, Gilarski - Olejnik, Świątkiewicz oraz Chachuła, Kurzawa.