Kto zostanie trenerem Widzewa? Sławomir Majak, a może ktoś inny?

Szefowie Widzewa będę dziś debatować o tym, kto poprowadzi drużynę po dymisji Witolda Obarka. Wśród kandydatów są przede wszystkim byli piłkarze łódzkiej drużyny, a wśród nich m.in. Sławomir Majak
Obarek niespodziewanie złożył rezygnację po niedzielnej przegranej z PGE GKS II Bełchatów. Działacze Widzewa byli zaskoczeni, ale dymisję przyjęli. I niemal od razu musieli zacząć myśleć o tym, kto zastąpi Obarka. Nie chodzi o kogoś na chwilę, tylko o trenera na stałe, który zrealizuje z drużyną cel postawiony przed nią przed rozpoczęciem sezonu. To oczywiście awans do trzeciej ligi.

Głównym kandydatem na przejęcie zespołu po Obarku był Przemysław Cecherz, który miał propozycję objęcia Widzewa już latem. Wtedy jednak na przerwanie kontraktu nie zgodził się jego szef, prezes Porońca Poronin. Cecherz pracuje tam do dziś. Mówi jednak, że wkrótce rozwiąże kontrakt. W Widzewie spadł jednak na niższe miejsce w rankingu.

Na spotkaniu zarządu i założycieli stowarzyszenia, które rozpocznie się dziś wieczorem, dyskutowanych będzie kilka kandydatur. Sławomir Majak i Tomasz Muchiński mieli zgłosić się sami. Obaj to byli widzewiacy, którzy w latach 90. ubiegłego wieku sięgali z łódzką drużyną po mistrzostwo Polski. Obaj też po zakończeniu kariery piłkarskiej zajęli się trenerką. Muchiński pracował głównie z bramkarzami (ostatnio w Wiśle Kraków z Franciszkiem Smudą), ale w przeszłości prowadził m.in. rezerwy Widzewa. Z kolei Majak był trenerem już kilku drużyn w niższych ligach, m.in. Calisii i Orlicza Suchedniów. We wtorek był w Łodzi i przedstawił działaczom swoją wizję prowadzenia drużyny.

Ale na widzewskiej liście są też Tomasz Kmiecik, były trener drużyny Młodej Ekstraklasy przy al. Piłsudskiego i asystent Radosława Mroczkowskiego, oraz Piotr Szarpak, który pomagał w pracy Rafałowi Pawlakowi, gdy ten ciągnął Widzew na dno pierwszej ligi. Szarpak pracuje w Nerze Poddębice. Opcja zatrudnienia młodego trenerskiego duetu spod Warszawy podobno upadła.

Środowy mecz z Orłem Nieborów poprowadzi jeszcze - wszystko na to wskazuje - Vladimir Bednar, który dotychczas pomagał Obarkowi. - Jeśli będzie taka potrzeba, to oczywiście zgłaszam gotowość. Chętnie pomogę, jeśli trzeba - mówi "Wyborczej" Słowak.

Bednar nie jest trenerskim debiutantem i nie chodzi tylko o współpracę z Obarkiem w tym sezonie. 35-latek wciąż prowadzi Polonię Andrzejów w A-klasie. - Staram się jak tylko mogę połączyć normalną pracę, grę w Widzewie i prowadzenie Polonii. Nie zawsze się udaje, ale w Andrzejowie ma mnie kto zastąpić, jeśli jest taka konieczność. I radzimy sobie naprawdę nieźle, Polonia jest liderem - mówi.

Wracając jednak do Widzewa... Bednar zapewnia, że nagła rezygnacja trenera Obarka nie przybiła piłkarzy. - Z całą pewnością każdy z nas był zaskoczony tą dymisją. Trenera brakuje na treningach - mówi. Dla niektórych takie odejście trenera tak nagle to zupełna nowość, ale taka już jest piłkarska rzeczywistość. I nic nie zmienia to w naszym podejściu - walczymy dalej. Z całą pewnością nikt się nie podda.

W środę Widzew gra na wyjeździe z Orłem Nieborów i dla poprawienia nastrojów - po odejściu trenera i przegranej z PGE GKS II Bełchatów - wypadałoby wygrać. Orzeł to rywal z pewnością w zasięgu Widzewa. Zespół z Nieborowa po dziewięciu meczach zajmuje siódme miejsce tuż za łódzkim zespołem. Początek meczu o godz. 16.