Piłkarze Widzewa zadowoleni ze zgrupowania na Podkarpaciu

- Ostro popracowaliśmy, mamy też lepszą atmosferę w zespole. W końcu dobrze się poznaliśmy - tak o zgrupowaniu na Podkarpaciu mówią widzewiacy.


Rzadko zdarza się, że czwartoligowy zespół wyjeżdża na obóz przygotowawczy, dlatego gdy przed Widzewem pojawiła się taka możliwość, jego szefowie postanowili z niej skorzystać. Łódzcy piłkarze spędzili na zgrupowaniu sześć dni. Mieszkali w hotelu w Krośnie, którego udziałowcem jest prezes Stali Rzeszów, zaprzyjaźnionej z Widzewem.

Pierwszym przystankiem był Mielec, gdzie rozegrano Turniej Dawnych Mistrzów, z udziałem Stali, Szombierek Bytom oraz Garbarni Kraków. Widzewiacy najpierw ulegli gospodarzom 1:3, a w meczu o trzecie miejsce przegrali z krakowianami 3:4. - Musimy popracować nad skutecznością. Do poprawy jest także nasza gra w obronie - komentował trener Marcin Płuska.

Później piłkarze przenieśli się do Krosna, gdzie rozegrali dwa spotkania. Z Karpatami Widzew grał lepiej w piłkę, choć rywal do kandydat do awansu do II ligi, ale znów zabrakło skuteczności (1:1). Jedyną bramkę strzelił z rzutu karnego Mariusz Zawodziński. Dlaczego nie napastnicy? - Spokojnie, przyjdzie jeszcze czas na Roberta Kowalczyka i Michała Bondarę - tłumaczył Płuska.

Widzewiacy jeszcze lepiej zaprezentowali się dzień później w spotkaniu ze Stalą Rzeszów. Na tle czołowej drużyny III ligi zaprezentowali się bardzo korzystnie. Wreszcie byli skuteczni, a po trafieniach Marcina Pieńkowskiego, Kowalczyka oraz Sebastian Kaczyńskiego wygrali 3:0. W dobrych humorach wsiedli więc do autokaru i wrócili do Łodzi. - Mogliśmy pokusić się o jeszcze kilka goli więcej. Jestem jednak zadowolony - podsumował Płuska.

Obóz na Podkarpaciu służył nie tylko ciężkiej pracy, ale także integracji drużyny. Przypomnijmy, że zimą do Widzewa przyszło aż 14 nowych piłkarzy. Chrztu dla nowych jednak nie było. - Byłoby więcej chrzczonych, niż osób, które by to zorganizowały - śmieje się Michał Czaplarski, obrońca Widzewa. - A mówiąc poważnie, to jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zgrupowania. Ostro popracowaliśmy piłkarsko, mamy też lepszą atmosferę w zespole. W końcu dobrze się poznaliśmy, nie ma żadnych podgrupek. Mieliśmy fajne warunki hotelowe, dobre jedzenie, czyli same plusy.

Łódzcy piłkarze znaleźli także czas dla swoich kibiców, których na Podkarpaciu nie brakuje. Zorganizowano specjalne spotkanie, podczas którego można było porozmawiać z zawodnikami czy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Choć ze względu na słabą reklamę imprezy tłumów nie było, fani byli zadowoleni. Imponująca była także liczba kibiców na meczach w Krośnie i Rzeszowie. Był nawet doping.

- Gościliśmy także na treningu młodych piłkarzy Beniaminka Krosno. Dzieciaki bardzo się ucieszyły z naszej wizyty. Chwilę z nimi pokopaliśmy, rozdaliśmy autografy i zrobiliśmy zdjęcia. Było bardzo przyjemnie - wspomina Czaplarski.

Do Łodzi piłkarze wrócili w piątek w nocy. Na sobotę zaplanowano sparing z rezerwami Dolcanu Ząbki, który rozpocznie się o godz. 14 na boisku ChKS. Zagrają w nim piłkarze, którzy w mniej występowali w ostatnich meczach. Na dłuższy odpoczynek mogą więc liczyć Adrian Budka, Zawodziński, Czaplarski, Bartłomiej Gromek czy Kowalczyk.