Widzew: Pierwszy z 19 kroków do III ligi wykonany

Piłkarze Widzewa wygrali pierwszy wiosenny mecz z Zawiszą Pajęczno. Ich gra może napawać optymizmem
Po długich przygotowaniach Widzew w sobotę wreszcie rozegrał pierwszy wiosenny mecz. Jak zapowiadał trener Marcin Płuska, łodzianie mieli grać dużo lepiej, niż jesienią. Wziął na siebie pełną odpowiedzialność za drużynę. Nie ma się jednak czemu dziwić, ponieważ szkoleniowiec zbudował kompletnie inną ekipę, na czele z 15 nowymi zawodnikami. W większości sparingów Widzew grał dobrze, ale były delikatne obawy, jak zaprezentuje się w meczu o stawkę, w którym rywale nie będą grali otwartej piłki.

I rzeczywiście, w sobotę do Łodzi przyjechał Zawisza Pajęczno i tradycyjnie nastawił się na defensywną grę i szukanie swoich szans z kontry. Początek meczu nie należał do najładniejszych. Była to typowa, czwartoligowa "kopanina". Widzew próbował grać w piłkę, ale ostro grający rywale nie pozwalali gospodarzom na wiele. Łodzianie z czasem zaczęli próbować strzałów z dystansu, ale bezskutecznie. Dopiero w 39. minucie świetne podanie Mariusza Zawodzińskiego wykorzystał Kamil Tlaga, który ładnie przyjął piłkę na klatkę piersiową i pokonał bramkarza Zawiszy. - Jak widać, pół roku ćwiczenia takiego schematu nie poszło na marne - uśmiechał się po meczu Tlaga, który z Zawodzińskim ostatnio grał w Legionovii.

Pięć minut później drugiego gola zdobył Adrian Budka. Akcja znów rozpoczęła się od Zawodzińskiego, który przejął piłkę i posłał ją do Przemysława Rodaka. On z kolei dośrodkował do Budki, a kapitan Widzewa tylko wykończył akcję.

W drugiej połowie tempo gry spadło, choć obie drużyny miały kilka sytuacji do strzelenia bramek. Przez ostatnie 15 minut Widzew próbował gry dwoma napastnikami, ale gole już nie padły. Wygrana 2:0 bardzo ucieszyła jednak kibiców i samego Płuskę. - Za nami pierwszy z 19 finałów, bo tak traktujemy wiosenne spotkania. I ten finał nie był łatwy - mówił po meczu szkoleniowiec Widzewa. - W pierwszych fragmentach meczu nowi zawodnicy musieli się oswoić z boiskiem, bo nie mieliśmy okazji na nim trenować. Mocno wspierali nas też kibice i z pierwszej połowy możemy być zadowoleni. Prowadziliśmy grę i nie pozwalaliśmy rywalom na wiele. W drugiej prezentowaliśmy się trochę słabiej, ale także kontrolowaliśmy sytuację. Grę w ataku pozycyjnym utrudniało nam też boisko. Było grząskie, a to przełożyło się na tempo gry. Zostało nam do wygrania jeszcze 18 takich finałów.

Jeśli chodzi o plusy, to na pewno wyróżnili się Tlaga, Zawodziński i Rodak. Wszystko wskazuje na to, że to trio będzie prowadziło grę Widzewa wiosną. Nieźle zaprezentował się też Kamil Bartosiewicz, jednak brakowało mu szczęścia przy sytuacjach bramkowych. Widzew dobrze przeciwstawił się zmasowanej obronie rywali, a tego brakowało jesienią. Łodzianie muszą sobie zdawać jednak sprawę, że nie będą mogli swobodnie prowadzić gry. Dlatego ich futbol musi być wyjątkowo szybki lub po prostu fizyczny.

W sobotę gorzej zaprezentował się Krzysztof Możdżonek, którego po przerwie zastąpił Princewill Okachi. O ile pierwszy był stremowany swoim debiutem w drużynie Widzewa, to Okachi wciąż nie może odbudować formy. Trzeba mieć tez na uwadze, że wciąż goli nie zdobywają łódzcy napastnicy...

Uwadze nie może umknąć także fakt, że w sobotę dopisali kibice. Fani Widzewa szczelnie wypełnili wszystkie sektory, a dzięki możliwości organizacji imprezy masowej łącznie było ich aż 1900. Ci, którzy nie zdążyli kupić wejściówek na mecz, oglądali spotkanie z... dachu okolicznej kamienicy. Szkoda tylko, że po zdobyciu pierwszego gola na trybunach pojawiło się kilka rac. A spiker zawodów prosił, by nie narażać klub na ewentualne kary...

W następną sobotę widzewiaków czeka drugi "finał", tym razem z Włókniarzem Zelów.

Widzew Łódź - Zawisza Pajęczno 2:0 (2:0)

Gole: Tlaga (39.), Budka (44.)

Widzew: Sokołowicz - Tlaga (76. Bondara), Dudała, Czaplarski, Gromek Ż (66. Bartos) - Budka, Rodak, Możdżonek (46. Okachi), Bartosiewicz (63. Strus) - Zawodziński Ż- Kowalczyk

Zawisza: Wnuk - Brożyna, Okrzesik, Połyska, Wilkoszewski, Wójcicki Ż (90. Mielczarek), Krężel, Boras (46. Szczepański), Dwornik, Juszczyk, Piłatowski