PGE GKS II Bełchatów - Widzew Łódź. Bardzo ważne zwycięstwo

Mimo że piłkarze rezerw PGE GKS Bełchatów postawili Widzewowi solidne warunki, to łodzianie pokazali klasowy futbol i pewnie pokonali rywali
Środowe spotkanie dla obu drużyn było bardzo ważne. Widzew zajmował bowiem drugie miejsce w tabeli, a rezerwy PGE GKS były trzecie i traciły do łodzian zaledwie jeden punkt. Trener Krystian Kierach zapowiadał jednak, że jego podopieczni podejdą do tego spotkania, jak do każdego innego. - Nieważne, czy to Widzew czy Zawisza Rzgów. Dla nas każdy mecz jest ważny i walczymy o zwycięstwo - mówił.

Jak zapowiadaliśmy, szkoleniowiec gospodarzy mógł skorzystać z kilku zawodników, którzy na co dzień trenują z pierwszym zespołem PGE GKS: Damianem Michalskim, Mikołajem Boćkiem i Krystianem Pałczyńskim. Dodatkowo, trener Rafał Ulatowski pozwolił na występ w rezerwach Dawidowi Flaszce, który ma za sobą nawet występy w ekstraklasie. Z kolei widzewiacy wyszli identycznym składem, jak w dwóch poprzednich meczach. Trener Marcin Płuska nie chciał zmieniać zwycięskiego składu.

Grając z silnym zespołem widzewiacy nie mogli tak swobodnie operować piłką, jak w poprzednich spotkaniach ze słabszymi rywalami. Tym bardziej, że bełchatowianie wcale nie myśleli o tym, by grać defensywnie. Od początku ostro atakowali Widzew i oddawali strzały, choć mocno niecelne. Z kolei łodzianie pierwszą swoją szansę mieli z rzutu wolnego, który wywalczył Robert Kowalczyk. Michał Czaplarski minimalnie jednak chybił.

PGE GKS II prowadził grę, ale Widzew potrzebował kilku minut, by strzelić gola. Świetne podanie do Princewilla Okachiego posłał Kamil Bartos, a ten oddał futbolówkę Kowalczykowi. Ten trochę zamotał się, ale zdołał oddać strzał. Gdy piłkę odbił bramkarz, do siatki skierował ją Patryk Strus i Widzew wyszedł na prowadzenie!

Po kilku kolejnych wyrównanych minutach Widzew mógł prowadzić 2:0. Mimo niedokładności, dobre podanie dostał Okachi i mocno strzelił, ale piłka uderzyła w Damiana Michalskiego. Gdyby nie obrońca, gol byłby pewny.

Jeszcze przed przerwą Widzew znów zerwał się do ataku. Ładnie obrońców minęli Okachi i Przemysław Rodak, a piłka trafiła do Bartłomieja Gromka. Obrońca dośrodkował w pole karnego, ale podanie było lekko niedokładne. Pudłował także Kacper Bargieł, który pobiegł w pole karne przy stałym fragmencie gry.

Widzew doskonale rozpoczął drugą połowę. Po akcji gospodarzy łodzianie wyprowadzili błyskawiczną kontrę, którą na bramkę zamienił Kamil Bartosiewicz i podopieczni Płuski prowadzili już 2:0!

Sporego pecha miał Kowalczyk. Gromek ładnie przy pomocy Zawodzińskiego przedarł się lewą stroną boiska, a piłka po wybiciu rywala trafiła wprost pod nogi napastnika. Ten dobrze uderzył, ale na róg sparował Kamil Bruchajzer. Dosłownie kilkanaście sekund później z najbliższej odległości spudłował Strus, ale i tak był spalony.

Z czasem obaj trenerzy zdecydowali się na zmiany. W Bełchatowie Flaszkę zmienił Piotr Góralczyk, a w Widzewie na boisku pojawił się Adrian Budka, który wrócił po kontuzji (zmienił Bartosiewicza).

I choć mocno na bramkę Sokołowicza uderzył Maciej Łabędzki, to Widzew wykorzystywał fakt, że bełchatowianie musieli się odkryć, by nawiązać jeszcze walkę i raz po raz wyprowadzał kontry. Nie mogło nie zabraknąć także błysku Sebastiana Kaczyńskiego, który już dał się poznać jako widzewski dżoker. W Bełchatowie po wejściu na boisko zaliczył asystę przy trzeciej bramce, bo dośrodkował do Strusa, a ten strzelił drugiego już gola.

Do końca spotkania Widzew kontrolował już wydarzenia na boisku. Najważniejsze, że łodzianie odnieśli kolejne pewne zwycięstwo. I to w ładnym stylu!

W niedzielę łodzianie zagrają u siebie z Orłem Nieborów.

PGE GKS II Bełchatów - Widzew Łódź 0:3 (0:1)

Gole: Strus (22., 78.), Bartosiewicz (48.)

PGE GKS II: Bruchajzer - Paluszkiewicz Ż, Michalski Ż, Wdowiak Ż, Szóstakiewicz - Bociek (63. Nouri), Sitarz, Maciejewski (79. Kolus), Pałczyński (82. Lewandowski) - Łabędzki, Flaszka (56. Góralczyk)

Widzew: Sokołowicz - Bartos (65. Tlaga), Czaplarski Ż, Bargieł, Gromek - Bartosiewicz (61. Budka), Okachi, Rodak, Strus - Zawodziński (87. Możdżonek) - Kowalczyk (77. Kaczyński)

Łódź buduje obiekty sportowe. Koszt? Już prawie pół miliarda!