PGE GKS II Bełchatów - Widzew Łódź 0:3. Nie ma mocnych na Widzew

Widzew po raz kolejny wiosną pokazał, że jest faworytem w walce o awans. Wygrał z niepokonanym dotychczas u siebie PGE GKS II Bełchatów Nie ma mocnych na Widzew
O zwycięstwo w IV lidze i awans szczebel wyżej walczą już tylko cztery drużyny. Oprócz Widzewa,są to KS Paradyż oraz PGE GKS II i Zjednoczeni z Bełchatowa. W środę łodzianie zmierzyli się z rezerwami pierwszoligowca, a spotkanie zapowiadano jako hit kolejki. Nie dość, że mierzyły się druga i trzecia drużyna ligi, to oba kluby od dłuższego czasu ze sobą zażarcie rywalizują.

Podopiecznym Marcina Płuski w Bełchatowie wcale się łatwo nie grało. Mimo że zespół gospodarzy był złożony z młodych graczy (najstarszy Jakub Paluszkiewicz miał 23 lata), to nie miał zamiaru ułatwiać zadania Widzewowi. Ambitni piłkarze PGE GKS II skutecznie skracali pole, a przez to Widzew nie mógł rozwinąć skrzydeł. Zdarzyło się nawet, że przez kilka minut łodzianie byli zamknięci na swojej połowie.

Z czasem Widzew pokazał jednak, kto będzie dyktował warunki w tym spotkaniu. Goście błyskawicznie wykorzystali pierwsze zawahanie obrońców gospodarzy: w pole karne wbiegł Princewill Okachi, podał do Roberta Kowalczyka, ten zwlekał ze strzałem, a kiedy już się zdecydował, trafił w bramkarza. W końcu piłka trafiła do Patryka Strusa, a ten dał prowadzenie wiceliderowi. Gol dodał łodzianom pewności. Mogli szybko podwyższyć wynik, ale brakowało im skuteczności.

Na kolejne trafienie trzeba było czekać do drugiej połowy, a jego autorem był Kamil Bartosiewicz. Widzew wyprowadził błyskawiczną kontrę, sfinalizowaną przez wyróżniającego się w ostatnich spotkaniach widzewiaka. Po stracie drugiej bramki bełchatowianie w końcu musieli się odkryć, a Widzew wyprowadzał kolejne kontry. Tradycyjnie błysnął Sebastian Kaczyński, który wchodząc w końcówce tym razem gola nie strzelił, ale zanotował asystę przy drugim trafieniu Strusa.

Mimo że PGE GKS II okazał się najbardziej wymagającym wiosennym rywalem, to Widzew odniósł pewne zwycięstwo. - Wygraliśmy dziewiąte spotkanie z rzędu - podkreślał zadowolony Płuska. - Cieszę się, że zespół realizował wszystkie założenia. Widać było, że jesteśmy świetnie przygotowani fizycznie do rundy wiosennej, bo w tym byliśmy dużo lepsi od rywala, szczególnie w końcówce spotkania. Na początku chcieliśmy zobaczyć, jaki Bełchatów będzie miał pomysł na grę. Niczym nas nie zaskoczyli, bo potwierdziło się to, o czym rozmawialiśmy w szatni.

Warto dodać, że w drugiej połowie na boisko weszli także Adrian Budka i Kamil Tlaga, czyli dwaj rekonwalescenci. - Z moją nogą jest wszystko w porządku. Wracam na dobre do składu i będę rywalizował o pierwszą jedenastkę - stwierdził ten ostatni.

- Tlaga i Budka weszli na boisko, by pomóc swoim doświadczeniem. Dzięki nim lepiej utrzymywaliśmy się przy piłce - dodaje Płuska. A Kaczyński? - Po raz kolejny świetnie sprawdził się w roli dżokera i oby tak dalej - podsumował szkoleniowiec.

Widzew pozostał wiceliderem IV ligi, ale zwiększył swoją przewagę właśnie nad rezerwami PGE GKS już do czterech punktów. Do KS Paradyż, który pokonał Astorię Szczerców 3:0, wciąż traci punkt. Swoje spotkanie wygrali także Zjednoczeni, którzy awansowali na trzecie miejsce w tabeli.

Kolejny mecz łodzianie rozegrają w niedzielę na stadionie przy ul. Milionowej, a ich rywalem będzie Orzeł Nieborów.

PGE GKS II Bełchatów - Widzew 0:3 (0:1)

Gole: Strus (22., 78.), Bartosiewicz (48.)

PGE GKS II: Bruchajzer - Paluszkiewicz Ż, Michalski Ż, Wdowiak Ż, Szóstakiewicz - Bociek (63. Nouri), Sitarz, Maciejewski (79. Kolus), Pałczyński (82. Lewandowski) - Łabędzki, Flaszka (56. Góralczyk)

Widzew: Sokołowicz - Bartos (65. Tlaga), Czaplarski Ż, Bargieł, Gromek - Bartosiewicz (61. Budka), Okachi, Rodak, Strus - Zawodziński (87. Możdżonek) - Kowalczyk (77. Kaczyński)