Jutrzenka Warta - Widzew Łódź 0:5. Pewnym krokiem do III ligi

Widzew rozegrał kolejny genialny mecz i pokonał Jutrzenkę Warta aż 5:0. Przy takiej grze awans do III ligi nie powinien być problemem
Trzeba przyznać, że dla Jutrzenki oraz całej Warty przyjazd Widzewa był ogromnym wydarzeniem. Już na godzinę przed rozpoczęciem spotkania na stadionie było sporo kibiców, a w momencie pierwszego gwizdka główny sektor, który przeznaczony był dla gości, był już wypełniony w całości. Co więcej, Jutrzenka wydała okolicznościowe proporczyki oraz programy meczowe, a samo spotkanie zostało okrzyknięte "meczem stulecia" w Warcie.

Mecz rozpoczął się doskonale dla gości, którzy wspierani byli głośnym dopingiem. Tradycyjnie widzewiacy poszli do przodu, a już w trzeciej minucie dobre podanie do Patryka Strusa posłał Robert Kowalczyk. Pomocnik przelobował bramkarza i jeszcze zdążył dobić piłkę do bramki. To było doskonałe otwarcie meczu w wykonaniu łodzian!

Widzew wciąż nacierał na bramkę rywali, ale miał problemy już przy bramce, bo Jutrzenka cofała się do obrony całą drużyną. W 16. minucie świetnie w pole karne dośrodkował Strus, a Princewill Okachi urwał się obrońcą i technicznym strzałem pokonał bramkarza Jutrzenki. 2:0!

Jeśli o czymś pisać w tej relacji, to można ciągle o golach. Co prawda najpierw Mariusz Zawodziński uderzył z bliskiej odległości w bramkarza po dobrym podaniu Strusa, ale chwilę później faulowany przed polem karnym był Bartłomiej Gromek. Do rzutu wolnego podszedł Zawodziński i ładnym strzałem podwyższył na 3:0. Kibice od razu rozpoczęli pieśn: "kto tak gra, kto tak gra, jak my gramy...".

Jeszcze przed przerwą do siatki rywali trafił ten, który powinien najczęściej wpisywać się na listę strzelców, czyli napastnik Robert Kowalczyk. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska żaden z zawodników Warty nie przeciął podania, a gracz Widzewa wpakował piłkę do bramki z najbliższej odległości. 4:0 do przerwy!

Na początku drugiej połowy kibice Widzewa odpalili race oraz świece dymne, przez co boisko przez kilka minut było zadymione, a sędzia zmuszony został przerwać zawody. Podobnie jak w ostatnim meczu, Widzew grał trochę słabiej, nie grał już tak skutecznie. Trener Marcin Płuska zaczął wprowadzać też na boisko rezerwowych, a na początek Damiana Kozieła, który zmienił Princewilla Okachiego, a za chwilę Sebastian Kaczyński zastąpił Zawodzińskiego.

Jutrzenka grała, jakby nie chciała już stracić kolejnych goli: zmasowaną obroną, bez pomysłu w ataku. Inną sprawą jest fakt, że widzewiacy nie pozwalali rywalom na wiele. Prowadząc 4:0 mogli spokojnie prowadzić grę. Jeśli chodzi o sytuacje bramkowe, to z wolnego nieźle uderzył Kaczyński, ale minimalnie chybił.

Widzew pokusił się jeszcze o gola, tym razem po stałym fragmencie gry. Adrian Budka dobrze dośrodkował z rzutu rożnego, wprost na nogą Przemysława Rodaka, a pomocnik podwyższył na 5:0.

W końcówce widzewiacy zaczęli się trochę gubić i popełniać proste błędy, przez co Jutrzenka zaczęła tworzyć sobie sytuacje. Na lewej stronie nie radził sobie Konrad Puchalski, który zastąpił Budkę. Przez to groźnie strzelali m.in. Stefan Potocki i Dominik Młotkiewicz. Gola łodzianie jednak nie stracili i odnieśli kolejną bardzo pewną wygraną!

W środę łodzianie zmierzą się na stadionie SMS ze Zjednoczonymi Bełchatów, którzy odpadli już z walki o awans do III ligi.

Jutrzenka Warta - Widzew Łódź 0:5 (0:4)

Gole: Strus (3.), Okachi (16.), Zawodziński (25.), Kowalczyk (42.), Rodak (78.)

Jutrzenka:: Pasiński - Wolny, Kulczyński, Pawlak, Rymarski Ż - Graczykowski (46. Woźniak), Dudek - T. Różycki Ż (79. Nowicki), Maliszewski (82. Młotkiewicz), Potocki Ż - R. Różycki (74. Sajda)

Widzew: Sokołowicz - Tlaga, Czaplarski, Bargieł, Gromek - Budka (81. Puchalski), Rodak, Okachi (60. Kozieł), Strus (74. Bartos) - Zawodziński (68. Kaczyński) - Kowalczyk