Widzew wrócił do treningów. Nie wiadomo, kto zostanie

Piłkarze Widzewa w czwartek wrócili do treningów przed sezonem III ligi. W piątek zaś odbyli testy sprawnościowe
Na pierwszym treningu, który zaplanowano w Kalonce, gdzie piłkarze Widzewa trenowali przez ostatnie tygodnie w IV lidze, stawiło się 27 zawodników. Brakowało Adriana Budki, który uczestniczył w odprawie przed zajęciami w Łodzi, ale potem zatrzymały go sprawy prywatne, a także Kacpera Bargieła i Daniela Mąki, którzy mają jeszcze wolne. Przypomnijmy, że ostatni z nich jest nowym zawodnikiem Widzewa. Pozostali, którzy świeżo podpisali kontrakty z Widzewem, czyli Mateusz Wlazłowski, Maciej Szewczyk, Fabian Woźniak, Joachim Pabjańczyk, Marcin Kozłowski, Norbert Jędrzejczyk i Mateusz Michalski, stawili się na treningu. W Kalonce byli także Damian Dudała i Konrad Reszka, ale jedynie obserwowali zajęcia. Obaj są kontuzjowani. - Powiem szczerze, że czekałem na początek treningów - mówi Michał Czaplarski, stoper Widzewa. - Gdy wracałem do domu z pracy i nie musiałem iść na trening, to czegoś mi brakowało. Tak już miałem poukładany dzień. Kilka dni odpoczynku się przydało, ale teraz musimy skupić się już tylko na przygotowaniach. Konkurencja będzie spora [na pozycję stopera przyszli Jędrzejczyk i wrócił Sebastian Zieleniecki - przyp. red.], ale nie zamierzam się poddawać. Zimą też tylko ciężką pracą wywalczyłem miejsce w składzie.

Na trening przyjechało także kilku zawodników, którzy są dopiero kandydatami do gry w łódzkim klubie. To Piotr Burski z LUKS Bałucz, Bartosz Placek z ŁKS, Konrad Cichowski z Pogoni Grodzisk Mazowiecki oraz Paweł Sagan z GKS Wikielec. - Cieszymy się, że spotkaliśmy się w tak licznej grupie chętnych do pracy chłopaków - mówi Płuska. - Na razie trudno ich oceniać. Przyjdzie na to czas. Musimy pobyć ze sobą tydzień lub dwa. Na razie każdy z tych chłopaków pracował na maksa i to jest pozytywne. Na pewno dobrze wróży na przyszłość.

Dużo wskazuje na to, że piłkarzem Widzewa może zostać Burski, który musi ustalić warunki swojej umowy z prezesami Widzewa. - Jestem dobrej myśli - mówi piłkarz. - Z treningów mam same pozytywne wrażenia i wiem, że to na pewno będzie poukładane. Mam nadzieję, że jestem na dobrej drodze, by podpisać kontrakt, ale póki nie dojdziemy do porozumienia, wolę nic więcej nie mówić.

Płuska nie ukrywa jednak, że nie ma jeszcze ustalonej kadry. Szkoleniowiec chce mieć skompletowaną drużynę na 20 lipca, kiedy to widzewiacy wyjadą na obóz do Wolborza. - Paru piłkarzy z tej grupy na pewno odejdzie. A kto przyjdzie? Cały czas przewijają się nazwiska zawodników z pierwszej czy drugiej ligi. Wciąż się do nas zgłaszają - podkreśla Płuska. - Będziemy podejmować odpowiednie decyzje. Najprawdopodobniej kadra będzie liczyła 27 lub 28 zawodników. Trzeba pamiętać, że będziemy mieli też drużynę rezerw. W poprzednim sezonie mieliśmy taki problem, że ci zawodnicy, którzy nie grali w meczu, mieli problem z odrobieniem jednostki treningowej. A wiadomo, że zawsze gra w meczu mistrzowskim to całkiem coś innego. Teraz chcemy tego uniknąć.

Warto dodać, że Płuska nie prowadził treningu sam. Tradycyjnie z bramkarzami pracował Tomasz Muchiński, a pierwszemu szkoleniowcowi pomagał nowy w zespole Mateusz Kozieł, który ostatnio pracował w Radomiaku. - Zajmowałem się podobnymi rzeczami, jak teraz przydzielono mi w Widzewie, czyli przygotowanie motoryczne i analiza rywali. Nasza współpraca będzie udana, zrobię to, czego będzie wymagał trener. Chcę go trochę odciążyć. To powinien już być standard w polskiej piłce, że sztab jest coraz liczniejszy. To wszystko idzie do przodu, a co dwie głowy to nie jedna - podkreśla Kozieł, a Płuska dodaje, że w przyszłości będzie chciał jeszcze rozwinąć grupę ludzi pracujących przy drużynie.

W piątek widzewiacy przeszli szybkie testy sprawnościowe, a teraz zajmą się odtwarzaniem taktyki i budowaniem wytrzymałości. - Nowi zawodnicy muszą zapoznać się z modelem gry, który chcemy tutaj zaprezentować - mówi Płuska. - Mamy na to kilka jednostek treningowych. Pożegnamy się z tymi, którzy tego nie pojmą, bo nie będą w stanie pracować w takim wymiarze.

Kozieł: - W poprzednim sezonie czwartoligowcy rozegrali aż 38 spotkań, a trzecioligowcy mają ich o cztery mniej. Mieli więc dwa tygodnie więcej na odpoczynek. Ten i następny tydzień służy tylko i wyłącznie na regenerację i delikatne wprowadzenie. Mamy tylko cztery tygodnie. W piątek przeprowadziliśmy krótkie testy, ale badania były tylko podstawowe. Musimy się skupić nad wytrzymałością, bo są różne grupy zróżnicowania. Mamy piłkarzy, którzy występowali w różnych ligach, jak też młodszych czy starszych. Jeśli każdy trenowałby tak samo, to nie ma to większego sensu. Na koniec skupimy się nad tym, co najważniejsze, czyli dynamiką i szybkością.

Pierwszy ligowy mecz Widzew rozegra w weekend 6-7 sierpnia. Oznacza to, że na przygotowania do III ligi będzie miał zaledwie miesiąc. - Musi nam to starczyć - rozkłada ręce Płuska. - Jesteśmy w takim klubie, że trzeba dać sobie radę. W sezonie chcemy walczyć zawsze o trzy punkty. Zobaczymy, na ile będzie nas stać po pierwszej rundzie.

Podczas treningu w Kalonce piłkarzom przyglądali się nie tylko trenerzy i prezesi, ale także przyszły dyrektor sportowy Widzewa Ryszard Komornicki. Pierwszy sparing łodzianie rozegrają 13 lipca z Sokołem Aleksandrów Łódzki.