Widzew znów jest liderem trzeciej ligi, ale jego gra rozczarowuje

Widzew wygrał w Łowiczu z Pelikanemi wrócił na pozycję lidera III ligi, jednak swoją grą rozczarował. Kolejny raz w tym sezonie
Zapowiadając spotkanie, zacytowałem Mariusza Łaskiego, menedżera Pelikana, według którego o zwycięstwie może przesądzić więcej szczęścia. I tak właśnie było, bo trzy punkty zdobyła drużyna gorzej grająca. Widzew strzelił gola w czasie, kiedy desperacko się bronił i nic nie zapowiadało, że będzie w stanie wygrać. Bramkarza gospodarzy pokonał Piotr Burski, potwierdzając, że doniesienia o jego znakomitej skuteczności nie były przesadzone. 31-letni napastnik miał jedną szansę i sprytnie ją wykorzystał, strzelając w dużym tłoku. Wcześniej dostał piłkę wrzuconą z autu, więc trudno mówić o jakimś wyćwiczonym zagraniu.

Jednak remis widzewiacy zawdzięczają przede wszystkim nieskuteczności przeciwników. Raz pomogło im szczęście, kiedy piłka trafiła w poprzeczkę, kilkakrotnie w doskonałych okazjach łowiczanie niemiłosiernie pudłowali. Dlatego zamiast mieć na koncie komplet punktów, zdobyli tylko trzy. W poprzedniej kolejce mimo wielkiej przewagi ulegli na swoim boisku Jagiellonii II Białystok.

W pierwszej połowie Widzew miał niewielką przewagę, choć można było odnieść wrażenie, że jest to efektem zachowawczej postawy gospodarzy, czujących duży respekt przed najbardziej utytułowanym klubem w pierwszej grupie III ligi. Gdyby wtedy stracili gola, nie powinni mieć pretensji. Jednak wtedy dopisało im szczęście, bowiem po zaskakującym strzale Daniela Mąki z narożnika pola karnego piłka trafiła w słupek. W kilku innych akcjach łódzkiej drużynie zabrakło bardzo niewiele, by zagrozić bramce Pelikana. Już wtedy widać było jednak, że goście nie są dobrze usposobieni. Wszystko co dobre, było wynikiem indywidualnych umiejętności Mąki, Adriana Budki czy Mariusza Zawodzińskiego, bo czegoś, co nazywa się zespołowością, w Widzewie trudno było się doszukać.

Pozostali grali słabo, a czasami bardzo słabo. Bartłomiej Gromek niczym na podwórku atakował przeciwników "na raz", dając się ogrywać. Jego koledzy przegrywali większość pojedynków główkowych, zaś defensorzy preferowali styl, który trenerzy nazywają: "w którą stronę stoi, tam kopie".

Ambitny Burski biegał między rywalami, starając się im przeszkodzić, jednak tylko tracił siły. Gdy czasami udawało mu się zbić piłkę wybijaną z widzewskiej połowy, trafiała ona do łowiczan, bo w pobliżu nie było ani jednego widzewiaka. Żadnego zagrożenia nie było po rzutach rożnych czy wolnych.

Im dłużej trwał mecz, tym dominacja Pelikana w drugiej linii była większa. Gospodarze nie dość, że wygrywali większość pojedynków główkowych, to byli dużo szybsi. 37-letni Michał Adamczyk wyprzedzał o dziewięć lat młodszego Mąkę, a Rafał Parobczyk i Bartosz Bujalski niczym slalomiści mijali bezradnych zawodników Widzewa. To, że łodzianie zachowali czyste konto, zawdzięczają swojemu bramkarzowi i przede wszystkim pudłom przeciwników. Bardzo słabą zmianę dał Princewill Okachi, choć Maciej Szewczyk, którego zastąpił, lepszy nie był.

Najbardziej irytująca jest gra stoperów. Norbert Jędrzejczyk ma 193 cm wzrostu, ale zupełnie nie skacze. Nawet kiedy miał szansę rozegrać piłkę, wybijał ją jak najdalej, w 99 proc. do rywali. Może to efekt złej dyspozycji fizycznej? Wtedy zawodnik wybiera najprostsze rozwiązania. Michał Czaplarski raz postanowił wyprowadzić piłkę (w drugiej połowie) i o mało jego zespół nie stworzył dobrej okazji.

Na koniec trochę optymizmu, bo jeśli przy takiej słabej grze drużyna wygrywa, to pokazuje, że ma potencjał. Poza tym gorzej niż w Łowiczu już chyba grać nie można. Tak mi przynajmniej się wydaje...

W środę o godz. 17. Widzew podejmuje Concordię Elbląg.

<b>Pelikan Łowicz - Widzew 0:1 (0:0) </b>

Gole: Burski (67.)

Pelikan: Perzyna - Bella, Wawrzyński, Broniarek, Adamczyk - Mroczkowski, Bończak (65. Kuczak), Parobczyk, Wojcieszyński, Bujalski - Fałowski (73. Głuszko)

Widzew: Choroś - Tlaga (70. Kozłowski), Jędrzejczyk, Czaplarski, Gromek - Rodak, Szewczyk (46. Szewczyk) - Mąka, Zawodziński (64. Michalski), Budka - Burski (88. Sabiłło)