Widzew Łódź - Ursus Warszawa. Zagrać słabo nie wypada

Po słabym występie w Łomży piłkarze Widzewa wracają na stadion przy ul. Milionowej. Czy na oczach zawodników, którzy grali w Lidze Mistrzów, zaprezentują się lepiej?
Widzew pozostaje drużyną niepokonaną w III lidze, ale gra poniżej oczekiwań. Łodzianie przyzwyczaili kibiców w niższej klasie do efektownej gry i efektownych zwycięstw. Teraz rywale są silniejsi, jednak drużyna walcząca o awans do II ligi powinna radzić sobie z rywalami. O ile remis z Lechią Tomaszów, która ma podobne cele jak Widzew, można zaakceptować, to bezbramkowy rezultat z przeciętnym ŁKS Łomża jest rozczarowaniem. Tym bardziej, że gry widzewiaków nie oglądało się przyjemnie.

- Może ten remis da piłkarzom do myślenia - mówił "Wyborczej" Marcin Ferdzyn, prezes Widzewa, który mecz w Łomży oglądał na żywo. - Może trzeba dawać z siebie jeszcze więcej na boisku? Szczerze mówiąc, to dobry mecz rozegraliśmy jedynie ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki na inaugurację sezonu. Pozostałe spotkania nie były rewelacyjnymi widowiskami.

Ferdzyn liczy, że piłkarze przełamią się z Ursusem Warszawa. Łodzianie będą mieli za sobą dwa tygodnie treningów na dobrych boiskach w Gutowie Małym, a to ma pomóc w lepszej postawie. - Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy. Liczę na to, że będzie lepiej - zapewnia Ferdzyn.

Trener Marcin Płuska będzie miał już do dyspozycji Bartłomieja Gromka, który wróci do drużyny po przerwie na kartki. Zdrowi są już także Kacper Bargieł i Kamil Tlaga, którzy również mogą pomóc w zestawieniu defensywy. To nie koniec dobrych wieści, bowiem gotowy do występu jest także Kamil Bartosiewicz. Po meczu w Łomży na problemy ze zdrowiem narzekali Princewill Okachi oraz Piotr Burski, jednak zdążyli się wyleczyć.

Szkoleniowiec chyba musi zastanowić się nad kilkoma zmianami. Bez formy jest Mariusz Zawodziński, który na dodatek w Łomży zagrał jako skrzydłowy, choć jest środkowym rozgrywającym. Przez cały tydzień zawodnik jedynie truchtał na boisku i z Ursusem nie zagra. Mogą go zastąpić Krzysztof Możdżonek lub Daniel Mąka. Może na skrzydle warto zaufać Patrykowi Strusowi, najlepszemu strzelcowi Widzewa z poprzedniego sezonu, który do tej pory rzadko pojawiał się na boisku. - Każdy z tych zawodników walczy o miejsce w składzie - twierdzi Płuska.

O zwycięstwo nie będzie łatwo, ponieważ Ursus do Łodzi przyjedzie podbudowany wysokim zwycięstwem z Motorem Lubawa (6:0). Być może widzewiaków zmobilizuje nie tylko sama chęć wygranej, ale obecność na trybunach byłych piłkarzy Widzewa, którzy 20 lat temu grali w Lidze Mistrzów. W sobotę mistrzowie Polski wzięli udział w otwarciu wystawy poświęconej występom ich drużyny w najważniejszych klubowych rozgrywkach w Europie, a w niedzielę zostali zaproszeni na mecz z Ursusem. Zagrać słabo przed graczami, którzy tworzyli historię klubu, po prostu nie wypada.

Widzew - Ursus Warszawa, niedziela, godz. 17.