Widzew zatrzymany

Po czterech zwycięstwach z rzędu pierwszoligowiec z al. Piłsudskiego został zatrzymany przez Górnika Łęczna. Ale Widzew mógł wygrać, gdyby Marcin Robak był tak skuteczny, jak we wcześniejszych meczach


Zanim Widzew zmierzył się z Górnikiem, miał za sobą serię czterech kolejnych wygranych. Tyle tylko, że w dużym stopniu przyczynili się do tego Tomasz Lisowski i Łukasz Masłowski. Jednak obaj nie mogli zagrać w Łęcznej z powodu kontuzji. Trener Waldemar Fornalik musiał więc trochę poprzestawiać skład. Z prawej na lewą stronę defensywy przeszedł Łukasz Broź, a po drugiej stronie boiska zagrał Adrian Budka. Z kolei jego miejsce w drugiej linii zajął Vladimir Bednar, który w tym sezonie był na boisku przez zaledwie 25 min. - Ale jeśli tylko wejdę do pierwszego składu, to już go nie oddam - zapowiadał ambitny Słowak. Po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszym składzie wyszedł też Stefano Napoleoni. Włoch po lewej stronie pomocy zastąpił Masłowskiego. Z dwójki nowych w pierwszej jedenastce zdecydowanie lepiej spisywał się Słowak, bo Napoleoni czasem przesadzał z technicznymi popisami. Siłą napędową Widzewa - który od początku zaatakował - byli właśnie Bednar, a także Budka, którzy co jakiś czas wymieniali się pozycjami i najbardziej dali się we znaki gospodarzom. Niestety, szwankowała dokładność, bo dośrodkowania widzewiaków najczęściej padały łupem bramkarza, bądź wysokich obrońców Górnika. Marcin Robak i Przemysław Oziębała, chociaż bardzo się starali, nie mieli w pierwszej połowie klarownych okazji. Mieli je za to gospodarze. W 14 min błąd popełnił Broź, ale na szczęście dla Widzewa Paweł Bugała strzelił tylko w boczną siatkę. Dwanaście minut później przed szansą stanął Janusz Surdykowski. Napastnik Górnika strzelił mocno z ostrego kąta, ale trafił w Macieja Mielcarza.

Po przerwie znów do ataku ruszyli łodzianie, a Robak rozpoczął ostrzeliwanie bramki Jakuba Wierzchowskiego. * w 51 min był sam na sam z bramkarzem Górnika, ale ten nogą odbił piłkę, * w 53 min po zamieszaniu w polu karnym napastnik Widzewa uderzył piłkę z woleja, ale Wierzchowski znów obronił * w 53 min po dośrodkowaniu Budki z rzutu rożnego Robak strzelił głową obok słupka, * w 77 min Napoleoni uderzył z dystansu, bramkarz Górnika odbił piłkę, którą dobijał głową Robak. Ta jednak przeleciała nad poprzeczką.

26-letni piłkarz Widzewa we wcześniejszych pięciu meczach zdobył aż sześć goli. Tym razem wyraźnie opuściło go szczęście. I tak naprawdę drużyna Fornalika, która przez pierwsze pół godziny drugiej połowy miała przewagę, mogła w Łęcznej przegrać. Na szczęście znakomicie w bramce spisał się Maciej Mielcarz. W 82 min bramkarz łodzian znakomicie obronił bardzo mocny strzał Rafała Niżnika. - Widziałem już piłkę w bramce. Nie wiem, w jaki sposób Mielcarz odbił piłkę - żałował pomocnik Górnika.

- Musimy się zastanowić, czy wywalczyliśmy tylko punkt, czy aż punkt - mówił po meczu Fornalik. - W naszej drużynie zawiodła skuteczność, bo mieliśmy naprawdę znakomite okazje. To nasz pierwszy mecz, w którym nie zdobyliśmy gola.

Po raz pierwszy też jego drużyna w tym sezonie zremisowała, ale podział punktów jest chyba najbardziej sprawiedliwy.

Górnik - Widzew 0:0

Górnik: Wierzchowski - Tomczyk, Nikitović, Karwan, Musuła - Nazaruk Ż, Bugała (78. Szymanek), Bartoszewicz Ż, Kazimierczak (65. Truszkowski) - Niżnik - Surdykowski (70. Nakoulma).

Widzew: Mielcarz 4 - Budka 3,5, Ukah 3,5, Stawarczyk Ż 3,5, Ł. Broź Ż 3 - Bednar 3,5 (70. Mierzejewski 2), Juszkiewicz Ż 3,5 (89. M. Broź), Panka 3, Napoleoni 3 (84. Jarmuż) - Oziębała Ż 3, Robak 3.

Sędziował: Andrzej Mrowiec z Katowic

Widzów: 2000