Sport.pl

Widzew w kryzysie

Drużyna z al. Piłsudskiego bezbramkowo zremisowała z Turem Turek. To już drugi mecz łodzian bez wygranej. Znów w głównej mierze zawiedli pomocnicy.
Najpierw była porażka z czwartoligową Stalą Sanok w Pucharze Polski, później ligowa przegrana na własnym stadionie z GKS Jastrzębie. - Nie jesteśmy w kryzysie - przekonywał po tych spotkaniach Waldemar Fornalik, trener Widzewa. W sobotę jego piłkarze mieli szansę to udowodnić. Nie udowodnili...

Dlaczego Widzew nie zdobył trzech punktów w Turku? Bo od kilku spotkań gra słabo. Przyczyn kryzysu na pewno nie należy szukać z tyłu. Maciej Mielcarz broni dobrze od początku sezonu, nie zawalił żadnego meczu, a nawet żadnej bramki. Pretensji nie można mieć też do obrońców. Nie zawodzi para stoperów Ugo Ukah i Piotr Stawarczyk. Oczywiście obaj kilka błędów w obecnych rozgrywkach popełnili, ale na pewno nie są winni ostatnich niepowodzeń. Dobrze spisują się też skrzydłowi Łukasz Broź i Tomasz Lisowski. Ten drugi nie zagrał w Turku z powodu żółtych kartek, ale zastępujący go w pierwszym składzie Wojciech Jarmuż też nie zawiódł, a nawet - razem z Broziem po drugiej stronie defensywy - się wyróżniał.

Drugą linię zostawmy na koniec. Atak? Do Marcina Robaka nie można mieć pretensji. W tym sezonie zdobył osiem goli, dzięki jego trafieniom Widzew wygrywał. Robak nie zawiódł też w meczu z Turkiem, chociaż kilka okazji zmarnował. W pierwszej połowie dwa razy strzelał z dystansu, ale za każdym razem piłkę odbijał Sławomir Janicki. Napastnik łodzian próbował go też pokonać strzałem głową oraz z rzutu wolnego. Bez powodzenia. W drugiej połowie Robak miał lepsze okazje. Najpierw - w 57. min - po zagraniu Przemysława Oziębały był sam na sam z bramkarzem Tura, ale Janicki obronił jego uderzenie z ostrego kąta. Bramkarz gospodarzy wygrał też pojedynek z najlepszym napastnikiem Widzewa w 90. min, kiedy końcami palców odbił jego strzał głową. Chwilę wcześniej Janickiego wyręczył Sebastian Madera, który w ostatniej chwili zablokował uderzenie Robaka.

Te wszystkie okazje w Turku stworzył Robak, który nie miał odpowiedniego wsparcia kolegów. Często wracał się po piłkę nawet na własną połowę. W całym meczu doczekał się tylko jednego prostopadłego podania, które otworzyło mu drogę do bramki (to Oziębały z 57. min). Osobny temat to drugi napastnik Łukasz Mierzejewski. Znów wyszedł w pierwszym składzie i znów był bezproduktywny. 26-letni piłkarz jest w Widzewie od ponad roku. Zagrał w 36 ligowych meczach i zdobył jednego gola. Przerażające jest to, że cały czas nie musi się martwić o miejsce w składzie. A jak tak dalej pójdzie, to częściej będziemy obchodzić wigilię, niż oglądać gole Mierzejewskiego.

Ale kryzysu w Widzewie należy szukać w drugiej linii, zwłaszcza w środku. Na początku sezonu, gdy drużyna wygrywała, jej gra opierała się w głównej mierze na skrzydłowych - Łukaszu Masłowskim i Adrianie Budce. Słabość środkowych pomocników nie była aż tak widoczna. Teraz gdy ten pierwszy jest kontuzjowany, a drugi bez formy, widać to aż nadto. Łukasz Juszkiewicz w grze ofensywnej nie sprawdza się w ogóle, a Mindaugas Panka gra z kontuzją. Zmienników nie mają żadnych (Piotr Kuklis został wypożyczony do PGE GKS Bełchatów, a Mateusz Broź nie mieści się nawet w meczowej kadrze). W meczu z Turkiem widzewiacy grali głównie długimi podaniami, a to nie dawało żadnych korzyści.

Pocieszające jest to, że trener Fornalik to widzi. - Zgadzam się z tym, że nasza gra w środku pola nie wygląda najlepiej - mówi. - Pewna formuła się wyczerpała, gramy zbyt czytelnie. Musimy szukać nowych rozwiązań.

Szkoleniowiec szukał ich już w Turku. Stąd zmiany w pomocy. Na boisko weszli Stefano Napoleoni, Vladimir Bednar i Jakub Kisiel. Dobrą zmianę dał tylko Słowak, a to o wiele za mało.

Już w środę Widzew gra z GKS Katowice. Fornalik ma mało czasu, by znaleźć nowe rozwiązania, bo trenerzy rywali już wiedzą, jak grać z jego drużyną.

PS Z dziennikarskiego obowiązku - piłkarze Tura nie stworzyli w meczu z Widzewem klarownych sytuacji. Grali tak, jak przed meczem zapowiadał ich trener Przemysław Cecherz - uważnie w obronie i bardzo ambitnie. Na remis z pretendentem do awansu to wystarczyło.

Tur - Widzew 0:0

Tur: Janicki - Grabowski (56. Różycki), Madera, Kiczyński, Derbich - Olszewski, Hyży, Łagiewka, Bieniek - Cichos (63. Pruchnik) - Imeh (90+1 Witczak).

Widzew: Mielcarz 3 - Ł. Broź 3,5, Ukah 3, Stawarczyk 3, Jarmuż Ż 3,5 - Budka 2 (84. Kisiel), Panka 2 (60. Bednar 3), Juszkiewicz 2, Oziębała 2,5 - Robak 3, Mierzejewski 1 (46. Napoleoni 2).

Sędziował: Wojciech Krztoń z Olsztyna

Widzów: 2,4 tys.