Wójcik zapłaci Widzewowi milion złotych?

Janusz Wójcik został zatrzymany pod zarzutem korupcji, której dopuszczał się, będąc trenerem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Kiedy w kwietniu został szkoleniowcem Widzewa, podpisał klauzulę antykorupcyjną.
Szefowie klubu z al. Piłsudskiego wprowadzili ją po tym, gdy okazało się, że Wojciech S., jeden z były wiceprezesów Widzewa, kupował mecze dla łódzkiej drużyny. Oznaczało to, że jeśli ktoś z pracowników klubu, także piłkarzy i trenerów, dostanie zarzuty korupcyjne, to będzie musiał zapłacić milion złotych odszkodowania. Wójcik na to przystał. Czy teraz będzie musiał zapłacić milion złotych? - Janusz Wójcik, obejmując funkcję trenera w naszym klubie, podpisał dokumenty, w których pod rygorem odpowiedzialności odszkodowawczej oświadczył, że nie udzielał ani nie przyjmował żadnych korzyści majątkowych za nieetyczne zachowanie - zarówno takie, które miały, jak i te, które mogły mieć wpływ na wynik sportowy - mówi Bogusław Sosnowski, prezes Widzewa. - Ponadto zostało szczegółowo określone, że gdyby takie nieetyczne działania dotyczyło okresu, kiedy trener Janusz Wójcik był zatrudniony w naszym klubie, byłby zobowiązany do zapłaty nam kary umownej nie mniejszej niż 1 mln zł. Natomiast według publikowanych w mediach informacji, jego zatrzymanie nie dotyczy Widzewa.

- Nasze dalsze kroki będziemy uzależniać od przebiegu sprawy, w szczególności od decyzji sądu i organów dyscyplinarnych PZPN, gdyż dopiero po uprawomocnieniu się decyzji któregoś z tych organów albo w przypadku przyznania się do winy trenera Wójcika będziemy mogli domagać się od niego odszkodowań - dodaje Sosnowski.

Najprościej więc mówiąc - jeśli zostanie mu udowodniona korupcja w czasie pracy w łódzkim klubie, zapłaci milion złotych. Jeśli kupował mecze wcześniej, Widzew poda go do sądu i będzie się domagał odszkodowania. Wtedy o winie Wójcika i ewentualnej wysokości odszkodowania zdecyduje sąd.