Sport.pl

Widzew chce wygrać za wszelką cenę

- Zapomnieliśmy już o nieszczęsnym remisie z Wisłą - zapewnia Łukasz Broź, obrońca Widzewa. W ostatniej kolejce łodzianie podzielili się punktami drużyną z Płocka, mimo że do 90. min prowadzili 2:0. Teraz chcą odrobić straty w Opolu.
Po ostatnim meczu piłkarze łódzkiej drużyny długo musieli dochodzić do siebie. Trzy punkty stracili w ostatniej chwili, trochę przez nieuwagę, trochę przez głupotę. Ale o tej wpadce już zapomnieli. - Mieliśmy odprawę, na której rozmawialiśmy o tym, co się stało - opowiada Broź. - Wszystko sobie wyjaśniliśmy i zapomnieliśmy już o tamtym nieszczęsnym remisie. Było, minęło i nie ma sensu do tego wracać.

Słowa piłkarza potwierdza trener Waldemar Fornalik: - Temat Wisły zamknęliśmy we wtorek. Później myśleliśmy już tylko o meczu z Odrą - zapewnia.

Punkty, które widzewiacy stracili w ubiegłą niedzielę, będą chcieli odrobić już dziś w Opolu. Ich rywal - Odra - nie należy do pierwszoligowych potentatów. W szesnastu meczach drużyna trenera Andrzeja Prawdy zdobyła osiemnaście punktów i jest na jedenastym miejscu w tabeli. Zespół z Opola gra ostatnio w kratkę. W poprzedniej kolejce przegrał w Łęcznej z Górnikiem, a wcześniej pokonał GKP Gorzów Wielkopolski i zremisował z Dolcanem Ząbki. Oczywiście o wiele groźniejsza Odra jest na własnym stadionie, gdzie przegrała tylko dwa z siedmiu meczów. - To na pewno inna drużyna u siebie, a inna na wyjazdach - uważa Fornalik. - Ale zawsze piłkarze Odry grają twardo. Będziemy musieli się im przeciwstawić. I oczywiście wygrać za wszelką cenę.

Na pewno widzewiacy muszą zagrać lepiej niż w dwóch ostatnich wyjazdowych meczach. Z Turem Turek i Zniczem Pruszków podzielili się punktami - nie stracili, ale też nie zdobyli goli. Dziś muszą zagrać skuteczniej, a także bardzo uważnie w obronie. W spotkaniu z Wisłą drużyna trenera Waldemara Fornalika straciła dwa gole, we wcześniejszych trzech - żadnego.

Trener Fornalik zabrał do Opola siedemnastu piłkarzy. Niespodzianką jest obecność w kadrze obrońcy Wojciecha Szymanka, który bardzo długo leczył kontuzję, a ostatni raz w lidze grał w marcu. - Wojtek zagrał już w trzech meczach rezerw i nie było po nim widać śladów kontuzji - mówi trener Widzewa. - Chcę, by był z drużyną. A jeśli będzie taka możliwość, to wejdzie na boisko.

W kadrze nie ma za to Wojciecha Jarmuża, który w tym sezonie grał zazwyczaj w końcówkach spotkań, a raz od pierwszej do ostatniej minuty w meczu z Turem. Spisał się wtedy dobrze.

Jarmuż to lewy pomocnik. Dotychczas przegrywał walkę o miejsce na tej pozycji z Łukaszem Masłowskim i Stefano Napoleonim, ale być może przybył mu nowy konkurent. Niewykluczone, że z Odrą Napoleoni zagra jako ofensywny pomocnik, a Masłowski usiądzie na ławce. Jednym z kandydatów do gry po lewej stronie drugiej linii jest... Łukasz Mierzejewski, który dotychczas zawodził, gdziekolwiek grał. Na innych pozycjach raczej nie będzie zmian.

Dotychczas Widzew rozegrał z Odrą dziesięć ligowych meczów, wszystkie w ekstraklasie. Łodzianie wygrali sześć pojedynków, trzy zakończyły się podziałem punktów, a raz górą byli opolanie - w 1979 r.

Po dzisiejszym meczu widzewiacy będą mieli wolne, a do pracy wrócą w poniedziałek. I to dp pracy solidnej, bo sztab szkoleniowy zabiera piłkarzy na czterodniowe zgrupowanie do Spały. - Przed nami dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach, więc chciałem, by piłkarze spędzili ze sobą kilka dni - wyjaśnia Fornalik. - Na takim obozie pracuje się inaczej, a mamy przecież dużo do poprawienia.

Jak dużo, okaże się także w piątek.