Rafał Grzelak: - Widzew? Jak najbardziej

Działacze łódzkiego klubu cały czas chcą sprowadzić do Widzewa pomocnika Skody Xanthi. - Wszystko zależy od nich. To oni muszą porozumieć się z szefami Skody - mówi Grzelak.
Rozmowa z Rafałem Grzelakiem*

Bartłomiej Derdzikowski: O pana transferze do Widzewa mówi się w Łodzi już od kilku tygodni. To w ogóle realne?

Rafał Grzelak: W tej chwili ciężko powiedzieć, bo w sobotę w Grecji kończy się okres transferowy. Nie wiem, czy później mógłbym zmienić klub. Jeśli nie, to mój transfer do Widzewa teraz nie wchodzi w grę, bo jest za mało czasu.

Do polskiego klubu może się pan przenieść do końca lutego, więc nie ma problemu.

- Czyli mamy jeszcze cztery tygodnie... Rzeczywiście jestem w kontakcie z łódzkim klubem, a konkretnie z dyrektorem sportowym Markiem Zubem. Rozmawialiśmy o dwóch możliwościach - o transferze teraz lub w czerwcu. Może nawet byłoby lepiej, gdybym wrócił do Łodzi wtedy, gdy drużyna będzie w ekstraklasie. Chociaż z drugiej strony - gra w Widzewie w pierwszej lidze to nie jest dla mnie problem. Tym bardziej że - jak pan mówi - przepisy na to pozwalają.

Pewnie trudniej będzie się porozumieć łódzkim działaczom z szefami Skody?

- Na pewno trudniej niż ze mną. Nie jestem wolnym zawodnikiem, wciąż obowiązuje mnie kontrakt, dlatego trzeba mnie wykupić. Czytałem gdzieś wypowiedź dyrektora Zuba, że nie jest łatwo dogadać się z prezesem Skody, rzeczywiście może tak być. Z drugiej jednak strony - kiedy przychodziłem do Xanthi, działacze mówili mi, że klub bazuje na promowaniu piłkarzy i ich sprzedaży z zyskiem. Wiele razy tak było. Najlepszym przykładem jest Arkadiusz Malarz, który dobrze grał i został sprzedany do Panathinaikosu Ateny.

Pan przyszedł do Skody z Boavisty Porto za 300 tys. euro?

- O takiej kwocie słyszałem. Nie wydaje mi się więc, by teraz żądano za mnie jakiś astronomicznych pieniędzy.

Pan w ogóle jest zainteresowany powrotem do Widzewa?

- Jak najbardziej. Gdybym nie był, w ogóle nie podejmowałbym takiego tematu. Słyszałem, że sytuacja w Widzewie bardzo się poprawiła. Ale teraz wszystko zależy od łódzkich działaczy. Oni muszą porozumieć się z szefami Skody. Ja jestem otwarty na propozycje. Myślę, że spokojnie się dogadamy.

Może nie będą pana chcieli puścić z Xanthi, bo uważają pana za gwiazdę zespołu?

- Gwiazdą na pewno nie jestem, może jednym z wyróżniających się piłkarzy. W Skodzie zawsze było dużo obcokrajowców, teraz też tak jest. Promowali się, zmieniali kluby i to się raczej nie zmieni.

Skoda interesuje się Stefano Napoleonim?

- Na pewno interesowała się w czerwcu. Ale słyszałem, że Włoch jest teraz na testach w Levadiakosie, więc jeśli trafi do Grecji, to pewnie tam. Do zamknięcia okna transferowego jest chyba za mało czasu, by Skoda jeszcze wchodziła w grę.

* Rafał Grzelak jest wychowankiem Widzewa. Ma 26 lat. W polskiej ekstraklasie rozegrał 126 meczów i zdobył 8 goli