Macedończyk nieźle, Brazylijczyk fatalnie

Po czterech wygranych z rzędu, tym razem widzewiacy zremisowali w sparingu. Na pochwały zasłużyli zwłaszcza Robert Kowalczyk i Bartosz Kaniecki, na naganę - przybysz z Brazylii
W piątek łódzka drużyna wygrała z Elaną Toruń. Dzień później trener Paweł Janas dał szansę głównie piłkarzom młodym i takim, którzy w rundzie jesiennej grali rzadziej. Mieli trudniejsze zadanie od kolegów, bo z drugoligowym Startem rywalizowali w fatalnych warunkach. Boisko na terenie ChKS-u pokrywał śnieg, który zresztą padał przez cały mecz. Do tego wiał silny wiatr.

W tej alpejskiej scenerii najgorzej czuł się Valrei dos Santos, 28-letni Brazylijczyk, który przyjechał do Łodzi na testy. W pierwszej połowie piłkarz hiszpańskiego Benidormu grał w środku pomocy, w drugiej w ataku. Bardziej wyróżnił się do przerwy, kiedy trzy razy zainicjował ataki... rywali. Na szczęście przerwali je jego koledzy z drużyny. Valrei dotrwał na boisku do 71. min. - Nie ja sprowadzam piłkarzy. Ja ich tylko testuję i wyrażam opinię o nich. Nie wiem, skąd on się tutaj wziął - mówił trener Janas.

O wiele lepiej od Brazylijczyka wypadł Dejan Miloseski, środkowy pomocnik litewskiej Vetry Wilno. W 10. min Macedończyk popisał się znakomitym prostopadłym podaniem do Przemysława Oziębały, ale ten w sytuacji sam na sam minimalnie chybił. Trzy minuty później Miloseski zagrał do Roberta Kowalczyka, który był dokładniejszy od kolegi - bardzo ładnym strzałem pokonał bramkarza Startu. - Wypadł nieźle - ocenił gracza Vetry Janas.

Na największe słowa pochwały zasłużyli jednak Kowalczyk i Kaniecki. Ten pierwszy grał chyba najambitniej ze wszystkich widzewiaków, w drugiej połowie trafił jeszcze w poprzeczkę. Za to młody bramkarz łódzkiej drużyny uratował ją od porażki. W 82. min obronił rzut karny wykonywany przez Rafała Szweda, a tuż przed końcem meczu był też lepszy od byłego widzewiaka w sytuacji sam na sam. Nie miał szans przy precyzyjnym strzale Mariusza Siary.

Po wcześniejszych czterech wygranych w sparingach nikt w Widzewie nie robił tragedii z remisu. - Traktujemy to jako trening - mówił Janas. A jego asystent Piotr Stokowiec dodał: - Oprócz testowania piłkarzy chcieliśmy też sprawdzić, w jakiej dyspozycji są nasi zawodnicy. Na pewno brakuje im jeszcze dokładności i wykończenia akcji, ale będziemy pracować nad tym na zgrupowaniu w Tunezji.

W sparingu ze Startem kontuzji doznali Oziębała, Vladimir Bednar i Wojciech Jarmuż, ale raczej nie są to urazy poważne.

Widzew - Start 1:1 (1:0)

Gole: Kowalczyk (29.) - Siara (84.)

Widzew: Kaniecki - Kisiel (46. Mazurkiewicz), Kursa, Stawarczyk, Jarmuż - Bednar (56. Ceglarz), Valrei (71. Kowalski), Miloseski, Knera - Oziębała (46. Panka), Kowalczyk.