Sport.pl

Co na to Paweł Janas?

Paweł Janas

trener Widzewa

Mecz był bardzo emocjonujący i myślę, że wszystkim się podobał. W pierwszej połowie graliśmy dobrze piłką, zgodnie z tym, co założyliśmy. W drugiej połowie moi piłkarze chyba podświadomie się cofnęli i zaczęła się wybijanka. Czasem tak się w piłce zdarza, że traci się gole w końcówkach. Gratuluję Włodkowi, że w tak krótkim czasie stworzył tak dobrą drużynę.

Co do nowych zawodników - wiedziałem, że Matusiak i Grzeszczyk nie wytrzymają fizycznie do końca i tak w rzeczywistości było. Więcej spodziewałem się po Sernasie, zrobił na boisku trochę za mało. A Bieniuk zagrał tak, jak potrafi, trzymał obronę.



Włodzimierz Gąsior

trener Korony

To był bardzo dobry mecz z jedną z najlepszych drużyn w pierwszej lidze. Zaczęliśmy źle, ze zbyt dużym respektem dla Widzewa, z dziwną tremą. Moi piłkarze byli bardzo usztywnieni i to spowodowało, że straciliśmy dwie bramki. Proszę mi wierzyć, że ciężko się wtedy podnieść. Szybko przeprowadziłem zmiany i to przyniosło efekt. Mieliśmy dużo sytuacji, po których powinniśmy strzelić bramki. Gol Ediego przed przerwą dodał otuchy mojej drużynie. Gdybyśmy wcześniej zdobyli drugą bramkę, to mecz mógłby być jeszcze bardziej emocjonujący. Ale i tak moja drużyna pokazała charakter, walcząc do końca i zdobywając dwa gole w doliczonym czasie gry.



Kamil Kuzera

obrońca Korony

Moim zdaniem spokojnie mogliśmy wygrać, bo stworzyliśmy zdecydowanie więcej klarownych sytuacji niż Widzew. Łodzianie niczym szczególnym nas nie zaskoczyli. Strzelili nam dwie bramki, ale nie dlatego, że grali bardzo dobrze, tylko dlatego, że to my popełnialiśmy błędy. Pokazaliśmy jednak charakter i wyrównaliśmy. I tak jak powiedziałem, spokojnie mogliśmy ten mecz wygrać.



Marcin Robak

napastnik Widzewa

Miło mi było wrócić na stadion w Kielcach, gdzie spędziłem bardzo fajny okres. Kibice na mnie gwizdali, ale spodziewałem się tego, więc nie byłem specjalnie zaskoczony. Starałem skupić się tylko na grze i myślę, że mój występ był udany. Byliśmy blisko zwycięstwa, ale w końcówce meczu szczęście sprzyjało piłkarzom Korony. Chyba za wcześnie uwierzyliśmy w zwycięstwo. Na pewno mogliśmy inaczej rozegrać ostatnie minuty pierwszej połowy. Chcieliśmy cały czas grać do przodu, a w efekcie straciliśmy piłkę. Piłkarze Korony zdobyli gola i uwierzyli, że mogą zdobyć przynajmniej punkt. Jeszcze w pierwszej połowie miałem bardzo dobrą okazję, ale nie trafiłem w bramkę. Gdybym trafił, to Korona już by się chyba nie podniosła.

W drugiej połowie to gospodarze mieli trzy klarowne sytuacje i muszę przyznać, że remis jest sprawiedliwy.

Moja współpraca z Radkiem Matusiakiem? To nasz pierwszy mecz razem wiosną. Zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy trochę więcej czasu. Dziś na pewno nie było najlepiej, ale z każdym kolejnym meczem na pewno będzie już lepiej.



Jarosław Bieniuk

obrońca Widzewa

Nie ma wątpliwości, że zremisowaliśmy wygrany mecz. Ale tak się czasem zdarza, taka jest piłka i dlatego kibice tak ją kochają. Wszyscy byliśmy źli, ale na pewno nie załamiemy się po tym meczu, musimy patrzeć do przodu i robić wszystko, by nie popełniać już takich błędów jak w Kielcach.

Nie wiem, dlaczego w drugiej połowie tak się cofnęliśmy, zrobiliśmy to chyba podświadomie. Brakowało nam piłkarza, który umiałby przetrzymać piłkę, chyba jedynym takim zawodnikiem był w naszym zespole Marcin Robak.

Moja gra? Zawsze może być lepiej, ale źle chyba nie było.

Pozytyw tego meczu jest taki, że w ogólnym rozrachunku jesteśmy jednak od Korony lepsi, bo w pierwszym spotkaniu w Łodzi był remis 1:1. Na koniec sezonu piłkarze z Kielc muszą mieć punkt więcej, by nas wyprzedzić.