Widzew znów uciuła 3 punkty?

Od ponad siedmiu miesięcy piłkarze z al. Piłsudskiego nie wygrali meczu więcej niż jedną bramką. Może uczynią to w meczu z jedną ze słabszych drużyn w lidze...


W ósmej kolejce - 7 września 2008 r. - widzewiacy pokonali na własnym stadionie Kmitę Zabierzów 2:0. We wcześniejszych siedmiu kolejkach różnicą dwóch goli wygrywali jeszcze czterokrotnie (i to z rzędu!). Od tamtej pory - choć rozegrali dwa razy tyle spotkań - ani razu nie wygrali więcej niż jedną bramką. Czy piętnaście kolejek po wygranej z Kmitą podopieczni Pawła Janasa odniosą w końcu przekonywujące, a przede wszystkim pewne zwycięstwo? Szanse na to - przynajmniej teoretycznie - są całkiem duże. Bo GKP Gorzów Wielkopolski, czyli dzisiejszy rywal Widzewa, jest jedną ze słabszych drużyn w lidze. Gorzowianie zajmują dopiero 15. miejsce, a ich przewaga nad strefą spadkową wynosi zaledwie dwa punkty. Także wynik z jesiennego spotkania obu drużyn przemawia za gośćmi - w Łodzi było 3:0. Była to pierwsza i jak na razie jedyna wygrana widzewiaków w sezonie różnicą trzech bramek.

Gole w tamtym spotkaniu zdobyli Marcin Robak (2) i Przemysław Oziębała. Ci sami zawodnicy przesądzili o wygranej Widzewa także w ostatniej kolejce z Dolcanem Ząbki. Na tym podobieństwa się jednak kończą. Bo obecny Widzew to zupełnie inny zespół niż ten z początku sezonu. I choć nie przegrał sześciu kolejnych spotkań, a w tabeli zajmuje drugie miejsce, to jego gra pozostawia wiele do życzenia. Widzewiacy grają w jednostajnym tempie, a ich ataki są łatwe do rozszyfrowania. Brakuje również wyraźnego lidera drugiej linii, który uporządkowałby chaotyczną grę.

Dodatkowym problemem Widzewa są kontuzje i kartki. Z tej pierwszej przyczyny Janas nie będzie mógł w Gorzowie skorzystać z Łukasza Brozia, Radosława Matusiaka i Mindaugasa Panki. - Nie jestem jeszcze w pełni gotowy do gry, więc nie ma sensu, bym ryzykował poważniejszą kontuzję. Tym bardziej że Piotrek Stawarczyk ma już doświadczenie w grze na prawej obronie i z pewnością udanie zastąpi mnie w wyjściowym składzie - tłumaczy Broź.

Z kolei kartki wyeliminowały z gry Macieja Mielcarza i Adriana Budkę. Dlatego przeciwko GKP piłkarze z al. Piłsudskiego wybiegną w mocno eksperymentalnym składzie. - Ale mamy na tyle szeroką i wyrównaną kadrę, że zastąpienie nieobecnych nie powinno być żadnym problemem. Kilku zmienników dostanie szansę i każdy z nich zrobi wszystko, by przekonać do siebie trenera na dłużej - dodaje Broź.

Takich problemów nie ma trener gorzowian Mieczysław Broniszewski, który najprawdopodobniej będzie mógł wystawić najmocniejszy skład. Niepewny jest jedynie występ najskuteczniejszego napastnika gospodarzy - Emila Drozdowicza (8 bramek).

Mimo braku aż pięciu podstawowych piłkarzy, to jednak widzewiacy są zdecydowanym faworytem spotkania. Ale w takiej roli przez cały sezon odnajdują się co najwyżej średnio. Czy w Gorzowie będziemy świadkami kolejnego wymęczonego zwycięstwa Widzewa? Spotkanie z GKP rozpocznie się o godz. 15.