Widzew: Udowodnić niedowiarkom...

Choć Widzew nie przegrał wiosną jeszcze żadnego spotkania, to jego forma daleka jest od wymarzonej. - Wszyscy mówią, że gramy źle. Dlatego w grze z Górnikiem zrobimy wszystko, by pokazać, że się mylą - przekonują piłkarze.
Na ostatnie wyniki drużyny z al. Piłsudskiego można spojrzeć na dwa sposoby. Wersja optymistyczna mówi, że widzewiacy nie przegrali spotkania od ponad 160 dni, a porażka z Wartą w Poznaniu była jedyną w 13 ostatnich kolejkach.

Każdy medal ma jednak dwie strony. A ta druga dla podopiecznych Pawła Janasa prezentuje się w szarych barwach. Przed tygodniem pisaliśmy o trwającej siedem miesięcy serii meczów Widzewa bez dwubramkowej wygranej. Po remisie 1:1 z GKP Gorzów została ona wydłużona o kolejny tydzień. Takie statystyki nie mogą jednak dziwić, skoro widzewiacy w ostatnich 15 meczach tylko trzykrotnie zdobyli więcej niż jedną bramkę. - Może nie gramy tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale na to potrzeba czasu. Z każdym dniem coraz lepiej rozumiemy się z nowymi kolegami, więc i nasza gra już wkrótce powinna się poprawić - przekonuje obrońca Łukasz Broź.

Z kolei Przemysław Oziębała zwraca uwagę na wyniki, które - jego zdaniem - bronią drużyny. - Wiosną nie przegraliśmy żadnego meczu, a u siebie zdobyliśmy komplet punktów - przypomina. - Trzeba zrozumieć, że nie można wygrywać za każdym razem. Tak samo, jak nie zawsze można rozegrać supermecz. Najważniejsze jest przecież to, że cały czas zdobywamy punkty przybliżające nas do upragnionego awansu.

Na razie widzewiacy prezentują się co najwyżej przeciętnie. A wyniki drużyny w ogromnym stopniu uzależnione są od postawy jednego zawodnika - Marcina Robaka. Wystarczy przypomnieć, że z 12 ostatnich bramek dla Widzewa, osiem strzelił 26-letni napastnik. A z ostatnich 15 spotkań drużyna wygrała tylko raz, gdy gola nie zdobywał właśnie Robak. - Ale nie można zapominać, że Marcin na boisku nie gra sam, tylko jest nas jedenastu. Ktoś mu te sytuacje strzeleckie musi stworzyć, a ktoś inny powstrzymywać ataki rywali - twierdzi Broź.

Piłkarze nie zgadzają się z opiniami, że problemem w ich grze jest złe przygotowanie do rundy rewanżowej. - Nie mogę się wypowiadać za innych, ale fizycznie czujemy się bardzo dobrze - twierdzą. Nie da się jednak ukryć, że w ostatnich meczach widzewiacy grają wolno i schematycznie. A im dłużej trwa spotkanie, tym większą trudność sprawia im proste podanie piłki, nie mówiąc już o dobiegnięciu do niej.

- Wszyscy mówią, że gramy źle. Wierzę jednak, że w meczu z Górnikiem pokażemy ładną i skuteczna piłkę. Jeśli tak się stanie, to przynajmniej do następnego spotkania zamkniemy usta naszym krytykom - dodaje Broź.

Wygrana z, zajmującym siódme miejsce, Górnikiem praktycznie wyeliminuje rywali z walki o awans. Wówczas zespół z Łęcznej będzie tracił do Widzewa już 12 punktów.

Jeszcze niedawno podopieczni Wojciecha Stawowego byli kandydatami do awansu. Ale zaledwie jedno zwycięstwo w sześciu ostatnich meczach (nie licząc walkowera z Kmitą Zabierzów) zmieniło sytuację diametralnie. Z powodu słabych wyników Stawowy postanowił, że do Łodzi nie zabierze kilku podstawowych piłkarzy - poza meczową kadrą znaleźli się: Rafał Niżnik, Paweł Bugała i Krzysztof Kazimierczak.

Natomiast w Widzewie będzie mogła zagrać piątka piłkarzy pauzujących w meczu z GKP. Urazy w pełni wyleczyli już: Radosław Matusiak, Mindaugas Panka i Broź, a Adrian Budka i Maciej Mielcarz odcierpieli karę za kartki.

W jesiennym meczu Górnika z Widzewem nie padła żadna bramka. Początek spotkania w sobotę o godz. 18.15 (transmisja w TVP Sport).