Sport.pl

Widzew prawie w ekstraklasie

- Nie chcę oceniać procentowo, jak blisko jesteśmy ekstraklasy, ale na pewno blisko, bardzo blisko - przyznaje Marcin Robak, napastnik lidera pierwszej ligi.
Na początek trochę liczb. W 28 meczach drużyna z al. Piłsudskiego zdobyła 57 punktów. Wygrała 16 spotkań (najwięcej w lidze, tyle samo, co Zagłębie i Korona) i tylko trzy przegrała (to już zdecydowanie najlepszy wynik). Ma trzy punkty przewagi nad zespołem z Lubina, cztery nad Zniczem Pruszków (jest na miejscu barażowym) i aż osiem nad drużyną z Kielc.

Tymczasem do końca rozgrywek pozostało już tylko sześć meczów. - Rzeczywiście wygląda na to, że jesteśmy już bardzo blisko awansu - przyznaje Robak, najskuteczniejszy piłkarz Widzewa. - Ale do końca rozgrywek jest jeszcze sześć kolejek, czyli 18 punktów do zdobycia. Dużo się jeszcze może zdarzyć. Przypominam, że Znicz przez kilka kolejek był liderem i nagle wszystko się zmieniło. Trzeba być bardzo uważnym.

Ale trudno przypuszczać, by piłkarze trenera Pawła Janasa roztrwonili ośmio-, a nawet dziewięciopunktową przewagę nad Koroną, która jest pierwszą drużyną poza podium (trzecie miejsce to baraż). Łodzianie w dwumeczu z zespołem Kielc są bowiem lepsi (1:1 u siebie i 2:2 na wyjeździe). Dla porządku - lepszy bilans mają też z Zagłębiem, a ze Zniczem zagrają jeszcze w Łodzi (jesienią w Pruszkowie był bezbramkowy remis).

Najgroźniejszym rywalem Widzewa w walce o awans od początku rozgrywek było Zagłębie i wciąż nim pozostaje. Zespół z Lubina wygrał cztery ostatnie mecze i depcze łodzianom po piętach. I jest już naprawdę bardzo blisko - przypomnijmy że drużyna Oresta Lenczyka może już sobie dopisać trzy punkty za walkower z Kmitą Zabierzów w przedostatniej kolejce. Już teraz można więc przyjąć, że Zagłębie ma 57 punktów, czyli tyle co Widzew. - Ale to my jesteśmy liderem. Musimy wygrywać swoje mecze i wtedy nie będzie trzeba patrzeć na to, jak radzą sobie rywale - podkreśla Robak.

W sobotę widzewiacy zmierzą się z GKS-em Jastrzębie, a w kolejnych meczach - z Turem Turek (dom), GKS Katowice (wyjazd), Zniczem (dom), Wisłą Płock (wyjazd) i z Odrą Opole (dom). - Myślę, że mamy dobry układ gier, bo trzy razy wystąpimy u siebie i tyle samo na wyjeździe - ocenia Robak. - W Łodzi regularnie wygrywamy i teraz dobrze byłoby zwyciężyć w sobotę w Jastrzębiu. Te trzy punkty znacznie przybliżyłyby nas do ekstraklasy. Później, już w środę, gramy na własnym stadionie z teoretycznie słabszym Turem Turek. Gdyby udało się zwyciężyć dwa razy, to byłoby znakomicie. No ale najpierw trzeba wygrać.

Strzelec 17 goli w tym sezonie przyznaje, że śledzi tabelę i terminarz. - Zagłębie gra jeszcze z Koroną, Znicz w Bielsku-Białej z Podbeskidziem. To będą dla nich trudne mecze. My z czołówki mamy jeszcze tylko spotkanie z drużyną z Pruszkowa. To może być kluczowy mecz, ale nie musi - analizuje.

Z kim jeszcze zmierzą się najgroźniejsi rywale Widzewa? Zagłębie zagra po kolei z Odrą (wyjazd), Wartą Poznań (dom), Motorem Lublin (wyjazd), Koroną (dom), Kmitą (walkower) i Flotą Świnoujście (wyjazd), a Znicz z Dolcanem Ząbki (dom), GKP Gorzów Wielkopolski (wyjazd), Górnikiem Łęczna (dom), Widzewem (wyjazd), Stalą Stalowa Wola (dom) i Podbeskidziem Bielsko-Biała (wyjazd).

Ostatni raz Widzew awansował do ekstraklasy w sezonie 2005/2006. Zdobył wtedy 62 punkty. Po 28. kolejkach miał ich 53, teraz o cztery więcej. - Nie da się porównać tamtej drużyny z obecną, po prostu są inne - inni są piłkarze, inny trener - uważa Piotr Stawarczyk, który cztery lata temu cieszył się z awansu i teraz też jest tego bliski. - Najważniejsze, by taki sam był efekt końcowy. Jesteśmy na bardzo dobrej pozycji, ale jeszcze nie czujemy się w ekstraklasie, bo to mogłoby nas zgubić.

Biorąc pod uwagę pięć ostatnich sezonów, to minimum trzeba było uzbierać 58, a maksimum 64 punkty, aby cieszyć się z awansu. Widzew ma ich teraz 57.