Piotr Stawarczyk: - Odchodzę z Widzewa, bo...

- Zaangażowanie i determinacja ze strony władz Widzewa, by mnie zatrzymać, mogły być nieco większe - mówi były już obrońca drużyny z al. Piłsudskiego.
Rozmowa z Piotrem Stawarczykiem*

Szymon Bujalski: Władze Widzewa przedstawiły Panu nowy kontrakt na lepszych warunkach. Skąd więc decyzja o odejściu?

Piotr Stawarczyk: Klub faktycznie przedstawił mi ofertę nowego kontraktu, ale tylko rocznego. A mi zależało na umowie nieco dłuższej. Nie chciałem za rok martwić się o swoją przyszłość. Uważam również, że zaangażowanie i determinacja ze strony władz Widzewa mogły być nieco większe. Po prostu nie do końca czułem, że chcą mnie za wszelką cenę zatrzymać. Gdyby wiązano ze mną większe nadzieje, przedstawiono by mi dłuższą umowę. Wówczas szanse na moje pozostanie byłyby na pewno większe. Tak się jednak nie stało, więc uznałem, że jest to sygnał, by zmienić środowisko. Liczę również, że na przejściu do Ruchu zyskam sportowo i będę miał więcej okazji do gry. Co prawda nikt mi miejsca w składzie za darmo nie odda, ale zrobię wszystko, by je wywalczyć.

Obok Bartosza Fabiniaka był Pan zawodnikiem z najdłuższym stażem w Widzewie. Nie żal opuszczać Łodzi?

- Na pewno decyzja o odejściu nie była łatwa. Przez 3,5 roku zdążyłem się bardzo zżyć z miastem, klubem, kibicami. Mam również wiele pięknych wspomnień, bo przecież w tym czasie dwukrotnie wywalczyłem z Widzewem awans do ekstraklasy. Uważam jednak, że odejście do Ruchu było najlepsze dla mojej kariery. Decyzję tę ułatwiła mi również osoba trenera Waldemara Fornalika, z którym współpracowałem już w Widzewie.

A czy wpływ na Pana odejście miała wciąż niepewna przyszłość Widzewa?

- To też brałem pod uwagę. Tym bardziej że mimo udanego poprzedniego sezonu w moim wykonaniu pewne miejsce na środku obrony mieli ostatnio Jarek Bieniuk i Ugo Ukah. A siedzenie na ławce rezerwowych w pierwszej lidze, delikatnie mówiąc, nie byłoby dla mnie korzystne.

Czyli piłkarze Widzewa nie są tak pewni gry w ekstraklasie jak prezesi klubu?

- Każdy z piłkarzy na pewno bierze to pod uwagę. Zwłaszcza że naprawdę bardzo ciężko jest przewidzieć, gdzie ostatecznie zagra Widzew. Co prawda w tym roku w grę wchodzi ekstraklasa bądź pierwsza liga, więc i tak jest lepiej niż przed rokiem, gdy mogliśmy spaść nawet do drugiej ligi. Ale i tak dla piłkarzy jest to mała pociecha. Wiadomo, że przygotowania przebiegają zgodnie z planem, ale ze świadomości tej niepewności wyrzucić się nie da. Każdy chce występować w ekstraklasie i mimo że prezesi nie dopuszczają do siebie innej myśli, to jednak nikt niczego pewnym być nie może.

* Piotr Stawarczyk ma 25 lat i rozegrał w Widzewie 92 mecze. Od nowego sezonu będzie grał w Ruchu Chorzów, z którym podpisał dwuletni kontrakt.