Sport.pl

Wysoka forma Widzewa

Po ostatnim sparingu przed rozpoczęciem sezonu można tylko żałować, że Widzew może nie zagrać w ekstraklasie. Ma bowiem naprawdę silną drużynę
Widzewiacy w czwartek wrócili z obozu w Austrii, zaś ich rywale kończyli zgrupowanie w Gutowie Małym. I już po kilku minutach widać było, że myślami są już w domach, a nie na boisku. Nie można jednak umniejszać zasług łódzkiego zespołu, który grał naprawdę dobrze - szybko, pomysłowo i z polotem. Na dodatek spotkanie świetnie się dla nich ułożyło, bo już pierwsza groźna akcja zakończyła się golem zdobytym przez Piotra Grzelczaka.

Zespół z Biełegostoku próbował odrobić straty, lecz niewiele mógł zdziałać, ponieważ bardzo dobrze spisywali się obrońcy i pomocnicy Widzewa. Świetnie grał Piotr Kuklis, niewiele gorzej Mindaugas Panka. Największe zainteresowanie wzbudzał jednak Eduardo de Souza. Dla Brazylijczyka miał to być decydujący sprawdzian przydatności do zespołu. Zdał go na piątkę. Gdyby nie dwa czy trzy przegrane pojedynki z najgroźniejszym wśród rywali Wahanem Geworgianem, ocena byłaby maksymalna.

Eduardo de Souza, zwany Dudu, przede wszystkim znakomicie włączał się do akcji ofensywnych, stwarzając w ten sposób przewagę. Poza tym znakomicie dośrodkowuje, zarówno w pełnym biegu, jak i ze stojącej piłki. Dlatego wykonywał większość rzutów rożnych z lewej strony. Powinien być więc znacznym wzmocnieniem zespołu.

Niewiele za to można napisać o innym sprawdzanym obrońcy - Danielu Bożkowie. Bułgar grał od 60. minuty i nie miał zbyt wielu okazji do zademonstrowania swoich umiejętności. Wszystko wskazuje, że Bożkow i Dudu zostaną w Widzewie.

Wracając do meczu, to gospodarze mieli dużą przewagę, przede wszystkim dzięki dobrej postawie pomocników. Dzięki temu stworzyli sobie wiele okazji do zdobycia goli. Groźnie strzelali Grzelczak i Velibor Durić (trafił w Adriana Budkę). Wynik podwyższył po ładnej akcji Panka. Jagiellonia zrewanżowała się słabym uderzeniem Bruna z wolnego. Jej napastnicy - Tomasz Frankowski i Remigiusz Jezierski - praktycznie nie dochodzili do piłki.

Po przerwie znów Widzew szybko strzelił gola z rzutu karnego podyktowanego za faul na Łukaszu Broziu, a po godzinie trener Janas zmienił całą jedenastkę. Ale nie wpłynęło to na obraz gry. Wciąż łodzianie byli lepsi, a klasę pokazywał Radosław Matusiak. Robak, który na razie ma pewne miejsce w podstawowej jedenastce, już nie czuje na plecach oddechu kolegi, ale - używając terminu lekkoatletycznego - musi oglądać się na boki, żeby nie zostać wyprzedzony. Kilka akcji Matusiaka było naprawdę znakomitych. Po faulu na nim Widzew miał rzut wolny, wykorzystany przez Darvydasa Sernasa.

W czasie meczu i po nim najwięcej mówiło się jednak o tym, czy Trybunał Arbitrażowy zdąży rozpatrzyć sprawę Widzewa do rozpoczęcia rozgrywek. Ponoć największym problemem jest brak oryginalnych dokumentów z PZPN-u.

WIDZEW - JAGIELLONIA 4:0 (2:0)

Gole: Grzelczak 3., Panka 25., Robak 49., karny, Sernas 64.

Widzew: Mielcarz (60. Fabiniak) - Broź (60. Bożkow), Szymanek (60. Madera), Bieniuk (60. Juszkiewicz), Eduardo (60. Żółtowski) - Budka (60. Oziębała), Panka (60. Ceglarz), Kuklis (60. Masłowski), Grzelczak (60. Sernas) - Durić (60. Grzeszczyk) - Robak (60. Matusiak)

Jagiellonia: Giliewicz - Norambuena (80. Lewczuk), Skerla, Cionek (62. Stano), Jarecki (84. Cionek) - Geworgian, Hermes (80. Zawistowski), Zawistowski (58. Król), Bruno - Jezierski (58. Grosicki), Frankowski