Sport.pl

Dramatyczny zwrot w sprawie Widzewa

Bartłomiej Derdzikowski, Warszawa
25.08.2009 , aktualizacja: 25.08.2009 19:53
A A A

Fot.Rados,aw J-wiak / Agencja G

Trybunał Arbitrażowy przy PKOl zdecydował, że degradacja łódzkiego klubu jest nieważna. - Żądamy natychmiastowego przywrócenia do ekstraklasy - twierdzą szefowie Widzewa
Trybunał uchylił orzeczenia Wydziału Dyscypliny i Związkowego Trybunału Piłkarskiego i odesłał sprawę Widzewa do ponownego rozpatrzenia przez PZPN. - Proszę nie żądać ode mnie, bym mówił o skutkach takiej decyzji - prosił Krzysztof Malinowski, przewodniczący ZTP, który reprezentował związek. - Na razie pewnie jest to, że Widzew gra w pierwszej lidze i ma 12 punktów. Co będzie dalej, nie jestem w stanie powiedzieć. To bardzo skomplikowana sprawa.

Malinowski i przedstawiciele Widzewa (prezes Marcin Animucki i dwóch warszawskich prawników) przez dwie godziny przedstawiali arbitrom trybunału swoje racje. Później adwokat Maria Zuchowicz i dwaj profesorowie prawa - Piotr Kardas i Jacek Giezek - poprosili o czas do zastanowienia. - Rzeczywiście, czuję niepokój - przyznał Malinowski po wyjściu z sali.

Widzew przedstawił prawnikom Polskiego Komitetu Olimpijskiego te same argumenty co rok temu (wtedy Trybunał uchylił degradację, argumentując to przedawnieniem) plus jeden nowy. I właśnie jego obawiał się Malinowski. Przedstawiciele Widzewa przypomnieli, że 11 maja 2008 r. zarząd PZPN-u podjął uchwałę, na mocy której od 1 lipca 2009 r. kluby nie mogą być degradowane za korupcję. Gdyby więc wczoraj trybunał karę degradacji utrzymał, to i tak nie można by jej wykonać.

Malinowski rzeczywiście przegrał, jednak z innego powodu. Arbitrzy nie rozpatrywali sprawy Widzewa pod względem merytorycznym, nie zastanawiali się też, czy klub na degradację zasłużył. Orzeczenia organów dyscyplinarnych PZPN-u uchylili ze względów formalnych. * Po pierwsze - uznali, że skład Wydziału Dyscypliny, kiedy Widzew był degradowany, został powołany bezprawnie przez kuratora bez akceptacji zarządu PZPN-u. *Po drugie zaś - Wydział Dyscypliny rozpatrywał sprawę Widzewa na podstawie niepoświadczonych urzędowo dokumentów. Najprościej mówiąc - członkowie wydziału mieli tylko ksero akt, które dostali z prokuratury we Wrocławiu. A to za mało.

Niezależnie od przyczyn odesłania sprawy, pewne jest, że Widzew nie jest już klubem zdegradowanym, a na mocy uchwały z 11 maja 2008 r. zdegradowany już być nie może!

Co teraz? - Żądamy natychmiastowego przywrócenia do ekstraklasy - zapowiada Animucki. - Trybunał uznał argumenty, które przedstawialiśmy od półtora roku. Jego postanowienia są dla PZPN-u ostateczne i wiążące, i podlegają natychmiastowej wykonalności.

Malinowski: - Rozmawiałem już z prezesem Grzegorzem Lato. Przyjął tę wiadomość spokojnie.

Ale spokojnie na pewno nie będzie. W czwartek zbiera się zarząd PZPN-u i problem musi rozwiązać. Ekstraklasa ma już za sobą cztery. Teoretycznie możliwe jest, że Widzew odrobi zaległości, np. w środy. Na to musiałaby się zgodzić Ekstraklasa SA oraz kluby, które musiałyby oddać Widzewowi część pieniędzy za transmisje telewizyjne.

Inna opcja jest taka, że szefowie łódzkiego klubu pójdą na kompromis z szefami związku. Drużyna dokończy sezon w pierwszej lidze, a Widzew otrzyma odszkodowanie i podda się symbolicznej karze. Teoretycznie bowiem Wydział Dyscypliny może odjąć klubowi nawet 15 punktów na starcie nowego sezonu.

Cofnięcie sprawy Widzewa do ponownego rozpatrzenia przez Trybunał Arbitrażowy oznacza też, że tym razem PZPN nie może złożyć skargi do Sądu Najwyższego, tylko musi ją ponownie rozpatrzyć.

Zobacz także
  • Pseudokibice Widzewa mają zakaz stadionowy
  • Kalendarium
  • Komentarz Zbigniewa Bońka
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane