Niepokonany Widzew kontra niepokonany Dolcan

W sobotnie popołudnie albo pierwszej ligowej porażki dozna Dolcan Ząbki, albo pierwsze punkty straci Widzew. Tej drugiej opcji spodziewać się jednak nie należy.
Po czwartkowej decyzji zarządu PZPN-u (a raczej jej braku) wszystko wskazuje na to, że tegoroczne rozgrywki podopieczni Pawła Janasa będą zmuszeni dokończyć w pierwszej lidze. - Poziom ignorowania prawa w PZPN-ie jest wręcz niewyobrażalny - nie krył oburzenia Marcin Animucki, prezes Widzewa, gdy dowiedział się o postanowieniu zarządu. Na nic zdały się więc jego żądania, by po unieważnieniu przez Trybunał Arbitrażowy przy PKOL degradacji klubu, związek natychmiast przywrócił Widzew do ekstraklasy.

Aby przekonać się o tym, że sportowo widzewiacy na ekstraklasę zasługują, wystarczy spojrzeć na pierwszoligową tabelę. W niej bowiem piłkarze z al. Piłsudskiego już po czterech kolejkach wysunęli się na samodzielne prowadzenie. I wydaje się, że będą je powiększać z każdym kolejnym spotkaniem. Komplet zwycięstw i zaledwie jedna stracona bramka są bowiem najlepszym dowodem tego, że drugi z rzędu rok zmagań na zapleczu ekstraklasy jest dla widzewiaków krokiem w tył.

Coraz mniej w powrót do elity już w tym roku wierzą jednak i kibice, i piłkarze, którzy powoli godzą się z rolą pierwszoligowca. - Chłodno przyjąłem wyrok Trybunału, bo wiedziałem, że niczego on jeszcze nie oznacza - przyznaje skrzydłowy Przemysław Oziębała. - I jak się okazuje, niestety, miałem rację. Na ekstraklasę zasłużyliśmy już w ubiegłym sezonie i potwierdzamy to także teraz. Ale my - jako piłkarze - nic na to poradzić nie możemy. Nie pozostaje nam nic innego, jak ponownie skupić się na grze w pierwszej lidze i walczyć o zwycięstwo w każdym kolejnym meczu.

I jeśli słowa te widzewiacy będą realizować tak, jak do tej pory, to o wyniki drużyny możemy być spokojni. Jeśli dzisiaj pokonają w Ząbkach Dolcan (początek spotkania o godz. 17), odniosą piąte kolejne zwycięstwo w lidze. - Gramy co prawda na wyjeździe, ale i tak naszym celem są trzy punkty. Nie może być inaczej, bo zobowiązuje nas do tego nie tylko pozycja lidera, ale i marka klubu, dla którego gramy - przekonuje Piotr Grzelczak. 21-letni napastnik w środowym meczu Pucharu Polski z GKS-em Jastrzębie zdobył dwie bramki, dzięki którym jego drużyna już do przerwy prowadziła 4:0. Mało jednak brakowało, a goście roztrwoniliby, wydawałoby się, pewne zwycięstwo, pozwalając zbliżyć się rywalom na jedną bramkę. - Być może poczuliśmy się zbyt pewnie - zastanawia się Grzelczak. - Puchar a liga to jednak dwie różne sprawy. Wiemy, że w Ząbkach tak słaba połowa nie może nam się już przytrafić, bo o stratę punktów nie będzie wtedy trudno.

Teoretycznie inny wynik niż wygrana Widzewa, będzie można przyjąć jako niespodziankę. Zwłaszcza że do dyspozycji Janasa będą już Marcin Robak oraz Dudu, których z powodu kontuzji zabrakło w Jastrzębiu. Obaj należą do najlepszych w zespole, więc ich obecność na boisku z pewnością przyniesie wiele pożytku. Ciężko jednak ocenić, jak na drużynę wpłynęły kolejne zamieszania wokół wciąż niepewnej sytuacji klubu. Nie można również zlekceważyć Dolcanu, który w lidze jeszcze nie przegrał (wygrana i trzy remisy), choć tylko raz wystąpił w roli gospodarza. Dzisiejszego popołudnia albo pierwszej ligowej porażki dozna więc klub z Ząbek, albo pierwsze punkty straci Widzew.