Sport.pl

Piłkarze kompromitują Widzew

Blisko tysiąc kibiców Widzewa pojechało w sobotę do Kluczborka. Liczyli na walkę i efektowne zwycięstwo. Musieli jednak oglądać kompromitujący występ i wstydzić się za postawę swoich piłkarzy.
Nie tak dawno, bo 29 sierpnia Widzew przegrał w Ząbkach z Dolcanem. W sobotę wrócił bez punktów z Kluczborka. Dla mieszkańców tych miast mecz ich drużyny z łódzkim zespołem był ogromnym wydarzeniem, najważniejszym meczem w sezonie.

Stadion w Kluczborku też zapełnił się do ostatniego miejsca, a sporo miejscowych fanów oglądało mecz zza ogrodzenia. Spiker przywitał Widzew z taką estymą, jakby do Łodzi przyjechała słynna FC Barcelona. - Serdecznie witamy jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce! - wykrzykiwał przed meczem. Owacyjnie przywitano też trenera Pawła Janasa. - Dla naszego miasteczka to wyjątkowy dzień - cieszył się jeden z miejscowych fanów. - Nigdy nie przypuszczałem, że do Kluczborka przyjedzie kiedyś tak wielki klub jak Widzew. Dla nas to prawdziwe sportowe święto. Prawdopodobnie to pierwsza i ostatnia taka okazja. Przecież wy i Górnik Zabrze i tak już awansowaliście do ekstraklasy.

Czyżby? Jeśli widzewiacy będą grali tak jak w Kluczborku, nie jest to wcale takie pewne.

Ale to i tak chyba nie największy problem Widzewa. Piłkarze, którzy obecnie w nim grają, reklamy nie zrobili mu na pewno. Ośmieszyli go i ich szefowie powinni ich za to surowo ukarać. Może z wyjątkiem Łukasza Brozia, który po raz kolejny zagrał na równym, wysokim poziomie. Czasami walczył za dwóch, choćby wtedy, kiedy wyręczał w akcjach ofensywnych słabego Adriana Budkę.

Pozostali widzewiacy zagrali źle bądź żałośnie słabo. Nawet nie walczyli i zapracowali ledwie na dwie żółte kartki. Tyle samo stworzyli groźnych akcji. Po meczu tłumaczyli się jak zwykle. - To tylko sport! Czasami słabsze mecze się zdarzają. Kibice muszą to zrozumieć - mówili Budka, Łukasz Grzeszczyk i Marcin Robak. Ten pierwszy chyba dostał piłką w głowę, ponieważ mówił od rzeczy... - Przecież każdy widział, że byliśmy o klasę lepsi od przeciwnika. Mieliśmy zdecydowaną przewagę! - tłumaczył.

Z kolei bardzo rozluźniony Grzeszczyk dodał: - Przyjechaliśmy na wioskę i dostaliśmy dwie bramki. Ciężko powiedzieć, dlaczego tak się stało.

Pewnie wie, co mówi, bo pochodzi z niewiele większej od Kluczborka Ostrołęki.

- Z niektórymi zawodnikami muszę przeprowadzić bardzo poważną rozmowę. Tak już być nie może - irytował się Janas. - Nie wszyscy zasługują na grę w Widzewie. Jeśli nie zmienią swojej postawy, to będziemy musieli się po prostu pożegnać.

Nie chciał wymienić nazwisk, ale każdy, kto był na meczu, widział, jak grali piłkarze w koszulkach Widzewa. W Kluczborku piłka przeszkadzała przede wszystkim Ugo Ukahowi i Łukaszowi Juszkiewiczowi. Ten pierwszy rozegrał chyba najgorszy mecz, od kiedy jest w Widzewie. W słabej formie jest od dawna - przegrywał pojedynki główkowe, bezmyślnie faulował, zawinił przy stracie drugiego gola. Nie radził sobie z najlepszym na boisku Waldemarem Sobotą, który często go ośmieszał. Juszkiewicz grał tak jak zwykle: to znaczy pozorował grę, podawał niedokładnie i tracił piłkę. Ale żeby było sprawiedliwie, inni nie byli wiele lepsi od nich. Grzeszczyk sprawiał wrażenie, jakby na boisku był po raz pierwszy w życiu, tak samo jak Piotr Grzelczak.

- Piłkarze mają w Widzewie za dobrze. Bardzo dobrze zarabiają, klub o nich dba i broni przed krytyką. A oni myślą o wszystkim, tylko nie o tym co najważniejsze, czyli o grze w piłkę, o grze w Widzewie - komentuje osoba blisko związana z drużyną.

Najbardziej szkoda kibiców, którzy jeżdżą po całej Polsce za piłkarzami. W Kluczborku było ich prawie tysiąc. I po raz kolejny musieli się za Widzew wstydzić i to nie ze swojej winy. Piłkarze z al. Piłsudskiego sprawiają radość kibicom małych klubów i mieszkańcom małych miast.

MKS Kluczbork - Widzew 2:0 (0:0)

Gole: Adamczyk (54.), Glanowski (90.)

MKS: Stodoła Ż - Stawowy, Odrzywolski, Jagieniak, Adamczyk Ż (65. Tuszyński) - Orłowicz, Niziołek (90. Cieślak), Kazimierowicz, Glanowski, Nitkiewicz Ż (90. Szczepaniak) - Sobota

Widzew: Mielcarz - Broź, Ukah, Madera, Dudu Ż - Budka, Juszkiewicz (63. Kuklis), Grzeszczyk, Ostrowski (80. Oziębała Ż ) - Robak, Grzelczak (58. Piech)

Sędziował: Rafał Greń z Rzeszowa

Widzów: 3,5 tys.