Sport.pl

Widzew wróci znad morza wesołym autokarem?

Czy po kibicach piłki nożnej w Ząbkach i Kluczborku widzewiacy uszczęśliwią też tych ze Świnoujścia? W czwartek łódzka drużyna rozegra zaległy mecz z Flotą
Widzew zrówna się liczbą meczów z wiceliderem pierwszej ligi Górnikiem Zabrze. Łodzianie zdobyli w tym sezonie tyle samo punktów co piłkarze ze Śląska, ale wyprzedzają ich lepszym stosunkiem goli. Jeśli dziś wygrają z Flotą (początek meczu o godz. 15), to odskoczą zabrzanom na trzy punkty, a trzeciej w tabeli Pogoni Szczecin aż na osiem. Przypomnijmy, że tylko dwie drużyny wywalczą awans do ekstraklasy, bo PZPN zrezygnował z baraży. Jest więc o co grać.

Z Pogonią, z uwagi na transmisję telewizyjną, widzewiacy grali w poniedziałek. Ten tydzień zakończą niedzielnym pojedynkiem ze Zniczem Pruszków. Jak łatwo więc policzyć w tydzień rozegrają aż trzy mecze. - Piłkarze mają zbyt mało czasu na zregenerowanie sił - narzekał po wygranej w Szczecinie trener Paweł Janas.

Dlatego nie dziwi forma przygotowań, a raczej wypoczynku, przed czwartkowym meczem. We wtorek widzewiacy mieli odnowę biologiczną w aquaparku w Gryfinie i popołudniowy spacer po plaży w Świnoujściu. W środę po śniadaniu też spacerowali, a niezbyt ciężki trening mieli po południu. W czwartek na wdychanie jodu i moczenie w basenie nie będzie już czasu. W meczu z Flotą mogą spodziewać się bitwy.

O tym, jak gra się w Świnoujściu, przekonali się w poprzednim sezonie (wtedy bezbramkowo zremisowali) - murawa położonego w lesie boiska jest fatalna, a gospodarze dobrze wiedzą, że łatwiej się na niej bronić niż atakować. I tak właśnie robią. Najlepszy napastnik Widzewa Marcin Robak z pewnością powinien uważać na nogi.

Gra ofensywna piłkarzy czeskiego trenera Petra Nemca też nie jest zbyt skomplikowana. - Długa piłka do przodu i walka, walka, walka - opowiadają piłkarze, którzy w Świnoujściu już grali. A widzewiacy tego nie lubią, dlatego paradoksalnie poniedziałkowy mecz w Szczecinie z trzecią drużyną w lidze był łatwiejszy. - Piłkarze Pogoni chcieli grać w piłkę i nie nastawili się tylko na przeszkadzanie w grze nam. Z takimi drużynami jest nam łatwiej - mówił Mindaugas Panka.

Oczywiście Litwin musiał mieć w głowie mecze z Dolcanem w Ząbkach i MKS-em w Kluczborku. Gospodarze uprzykrzali im grę jak mogli i wyprowadzili zabójcze kontry. Oba spotkania widzewiacy przegrali. Teraz zapewniają, że więcej takich wpadek nie będzie. W małych Ząbkach i Kluczborku dali ludziom wielką radość, Świnoujście chcą zostawić pogrążone w smutku. I do Łodzi wrócić wesołym autokarem.