Sport.pl

Widzew nie chciał kopać leżącego rywala

Ostatnia w tabeli Stal Stalowa wola przyjechała do Łodzi, marząc o sprawieniu sensacji, jaką byłoby odebranie punktów liderowi. Ale nawet w piłce nożnej, najbardziej nieprzewidywalnej dyscyplinie, cuda zdarzają się bardzo rzadko


Patrząc na wynik ostatniego w tym roku meczu w I lidze, można odnieść wrażenie, że na boisku było wiele emocji i sytuacji do zdobycia goli. Było jednak odwrotnie - w miarę ciekawa gra toczyła się tylko przed przerwą, zaś w drugiej połowie gospodarze czekali na końcowy gwizdek, a ich rywale starali się przede wszystkim uniknąć wyższej porażki.

- Gdyby na początku w zamieszaniu padł dla nas gol, może później gralibyśmy konsekwentnie - zastanawiał się Janusz Białek, trener ostatniej drużyny w tabeli. Jego zawodnicy stworzyli sobie dwie okazje, choć trudno stwierdzić, że były one efektem przemyślanych zagrań. Może druga, kiedy Cezary Czpak płasko dośrodkował z rzutu rożnego, czym zaskoczył łodzian. Jednak Maciej Mielcarz wykopnął piłkę z linii bramkowej. Wcześniej ten sam pomocnik Stali kopnął piłkę w pole karne, łódzki bramkarz wybił ją, ale trafił w Ugo Ukaha, czym doprowadził do ogromnego zamieszania. Najlepiej zachował się Łukasz Broź, który wyjaśnił sytuację.

- Trochę za łatwo straciliśmy pierwszą bramkę - oceniał Białek. Miał rację, choć akcja widzewiaków była naprawdę ładna. Najlepszy na boisku przed przerwą Adrian Budka dośrodkował z prawej strony, a Marcin Robak wyprzedził stoperów i z bliska pokonał Tomasza Wietechę. - Piłka leciała chyba z 40 m, więc moi zawodnicy powinni ją wybić - oceniał trener Stali.

Na tym skończyły się emocje, bowiem drużyna ze Stalowej Woli skoncentrowała się na tym, by przegrać jak najniżej. W ofensywie praktycznie nie istniała (Mielcarz musiał się intensywnie rozgrzewać, żeby nie zmarznąć), a gospodarze mogli poćwiczyć atak pozycyjny. W pierwszej połowie szło im nawet nieźle - wymieniali mnóstwo podań, potrafili przyspieszyć pod polem karnym. Brakowało im jednak większej agresji i zdecydowania pod bramką. Jeśli już skrzydłowym udało się oszukać rywali, najczęściej okazywało się, że napastnicy nie nadążyli za akcją.

Widzew trzeba naprawdę pochwalić za jedno - skuteczność. Bo przed przerwą piłkarze stworzyli sobie trzy sytuacje, a wykorzystali dwie. Jedną zmarnował Darvydac Sernas, przegrywając pojedynek sam na sam z bramkarzem. Później jednak Piotr Grzelczak ładnym strzałem z 17 m odebrał gościom resztki nadziei. W drugiej połowie rzut wolny z ok. 20 m pięknie wykorzystał Dudu. Gdyby wtedy sędzia zakończył grę, byłoby to z korzyścią dla widowiska. Ostatnie pół godziny było bowiem nudne i bez emocji. Trudno nawet oceniać łódzkich piłkarzy, bowiem przeciwnik był bardzo słaby i marzył tylko o uniknięciu kompromitacji.

Nawet kibice, którzy wcześniej bardzo ładnie dopingowali swoje drużyny, znudzeni zaczęli się wyzywać. Temperatura podniosła się dopiero w 88. min, kiedy Jurij Michalczuk dobiegł do wybitej przez kolegów piłki i miał przed sobą tylko Mielcarza. Ale okazało się, że jeszcze szybszy jest Ukah, który dogonił w polu karnym Ukraińca ze Stali, choć miał 10 metrów straty!

Szkoda, że łodzianie nie zagrali z taką ambicją, jak choćby ze Zniczem Pruszków, bowiem mogli wyrównać tegoroczny rekord w liczbie strzelonych goli. Widocznie uznali, że nie wypada kopać leżącego... Trener Paweł Janas dziękował swoim podopiecznym za to, że potrafili się zmobilizować, choć - jak stwierdził - było ciężko. Dziękował też kibicom, którzy "przyszli na stadion i jak zwykle wspaniale dopingowali, choć w tym samym czasie było wiele innych meczów".

Widzewiakom należą się jednak wielkie pochwały za pierwszą część rozgrywek. Zimę spędzą bowiem na pierwszym miejscu w tabeli ze sporą przewagą nad rywalami. A przecież trzeba pamiętać, że trudno się zmobilizować, gdy już raz wywalczyli awans, którego pozbawiono ich nie z ich winy.

Widzew - Stal 3:0 (2:0)

Gole: Robak 19., Grzelczak 31., Dudu 52.

Widzew: Mielcarz - Broź Ż, Ukah, Bieniuk, Dudu - Budka (85. Bożkow), Juszkiewicz, Panka (82. Zwoliński), Grzelczak - Sernas (74. Grzeszczyk) - Robak

Stal: Wietecha - Szymiczek, Piszczek, Maciorowski, Lebioda - Czpak (56. Krawiec Ż), Uwakwe Ż, Trela, Gilar (46. Myszka) - Wasilewski, Michalewski

Sędziował Tomasz Wajda z Żywca

Widzów: 6,5 tys.

Tabela I ligi

1. Widzew194128-8
2. Pogoń193529-17
3. ŁKS193432-23
4. Dolcan193127-20
5. Górnik Z.193122-17
6. GKS193031-23
7. Flota183023-16
8. Warta192931-20
9. Sandecja182828-22
10. GKP192516-17
11. KSZO192519-30
12. Górnik Ł.192224-31
13. Podbeskidzie192228-28
14. MKS192017-23
15. Wisła191822-28
16. Znicz191815-31
17. Motor191014-35
18. Stal191017-34