Widzew chce od PZPN ponad 16 mln zł

Latem ubiegłego roku związek powinien przywrócić klub z al. Piłsudskiego do ekstraklasy, ale do dziś tego nie zrobił. - Mamy dość zamiatania naszych spraw pod dywan i udawania, że nic się nie stało - denerwują się w klubie. I żądają rekompensaty
W sierpniu Trybunał Arbitrażowy przy PKOl zdecydował, że degradacja Widzewa za udział w korupcji jest nieważna. Prawnicy trybunału uznali, że skład Wydziału Dyscypliny, kiedy klub był degradowany, został powołany bezprawnie przez kuratora bez akceptacji zarządu PZPN-u i po drugie - WD rozpatrywał sprawę Widzewa na podstawie niepoświadczonych urzędowo dokumentów. Najprościej mówiąc - członkowie wydziału mieli tylko ksero akt, które dostali z prokuratury we Wrocławiu. A to za mało.

Szefowie Widzewa zażądali natychmiastowego przywrócenia do ekstraklasy. Ale tak się nie stało. Czekali do środy, kiedy wysłali do PZPN-u pismo z wezwaniem do zapłaty16.087.000 zł "jako rekompensatę strat z tytułu bezprawnej degradacji klubu do I ligi w sezonie 2009/2010". Działacze Widzewa policzyli dokładnie. Na tę sumę składają się m. in. utrata dochodów z tytułu praw medialnych, biletów, środków od sponsorów klubu i Ekstraklasy, koszty związane z koniecznością podwyższenia wynagrodzenia zawodników, straty dochodów z umów transferowych z tytułu obniżenia wartości piłkarzy czy koszty zastępstwa prawnego.

W Widzewie tłumaczą, że rozpoczęcie drogi formalnej wynika z tego, że PZPN nic w sprawie klubu nie robi. "Mamy dość zamiatania naszych spraw pod dywan i udawania, że nic się nie stało. Mimo że to PZPN złamał prawo, zachowuje się, jakby to był wyłącznie nasz problem (...) - pisze w oświadczeniu Mateusz Cacek, wiceprezes klubu. I dalej: "PZPN nie tylko nie wykonał wyroku TA, ale wykazuje się całkowitą ignorancją wobec naszego klubu i szkód, jakie nam wyrządził przesuwając nas do I ligi bez podstawy prawnej. Od ponad 5 miesięcy nie odpowiada na nasze pisma w tej sprawie, co chyba powinno być powodem do kpin z PZPN, ale w ogóle nie jest śmieszne w obecnej sytuacji. Panowie Lato i Bugdoł zapewniali, nas, że do końca stycznia sprawa zostanie rozpoznana przez zarząd PZPN i ostatecznie rozstrzygnięta, ale jak się okazuje, była to kolejna zagrywka na przetrzymanie nas. Wstrzymaliśmy do tego czasu nasze działania prawne, bo zgadzaliśmy się z opinią, że dla dobra polskiej piłki sprawa ta powinna zostać rozstrzygnięta polubownie. Obecnie nie mamy żadnych podstaw, by sądzić, że PZPN w ogóle zamierza zająć się naszą sprawą. Raczej oczekujemy strategii chowania głowy w piasek. W tej sytuacji rozpoczynamy procedurę prawną mającą na celu wyegzekwowanie naszych praw. PZPN podjął w połowie lipca ubiegłego roku nonszalancką decyzję o wykonaniu nieprawomocnej decyzji ZTP, ignorując przy tym opinie autorytetów prawa. Była to decyzja brzemienna w skutkach i ktoś musi ponieść jej konsekwencje. Dotychczas ponosił je wyłącznie klub, ale już czas, by nasze straty zostały zrekompensowane przez winnych tej sytuacji (...)"

Widzew zapowiedział też, że jeśli PZPN nie zapłaci klubowi ponad 16 mln zł w ciągu dwóch tygodni, to wystąpi na drogę sądową.

Dziś ten temat ma być podejmowany na zarządzie piłkarskiego związku.

Całe oświadczenie KS Widzew Łódź SA

"Mamy dość zamiatania naszych spraw pod dywan i udawania, że nic się nie stało. Mimo że to PZPN złamał prawo, zachowuje się, jakby to był wyłącznie nasz problem. Zdajemy sobie sprawę, że wynika to z całkowitej bezradności PZPN i próby uniknięcia odpowiedzialności. Nasza sytuacja jest jednak jednoznaczna w kontekście prawnym. Widzew odbywa obecnie karę degradacji bez jakiejkolwiek podstawy prawnej i ponosi z tego tytułu wymierne straty finansowe. Jest to bezpośrednim skutkiem nieodpowiedzialnych działań PZPN. Najpierw podjęto uchwałę o wykonaniu nieprawomocnej decyzji ZTP i wykonano na nas karę degradacji bez podstawy prawnej, a następnie, po wyroku TA, nie przywrócono nas do ekstraklasy. Odpowiedzialność PZPN w tym zakresie potwierdza też prezes Ekstraklasa S.A., p. Andrzej Rusko, który w piśmie do klubu jednoznacznie stwierdza, że jedynym podmiotem władnym, by przywrócić KS Widzew Łódź SA do ekstraklasy po starcie rozgrywek, był właśnie PZPN. Dlatego wzywamy Związek do zapłaty 16.087.000 zł jako rekompensaty za straty poniesione przez klub. W przypadku braku zapłaty w ciągu 14 dni, wystąpimy na drogę prawną.

PZPN nie tylko nie wykonał wyroku TA, ale wykazuje się całkowitą ignorancją wobec naszego klubu i szkód, jakie nam wyrządził przesuwając nas do I ligi bez podstawy prawnej. Od ponad 5 miesięcy nie odpowiada na nasze pisma w tej sprawie, co chyba powinno być powodem do kpin z PZPN, ale w ogóle nie jest śmieszne w obecnej sytuacji. Panowie Lato i Bugdoł zapewniali, nas, że do końca stycznia sprawa zostanie rozpoznana przez zarząd PZPN i ostatecznie rozstrzygnięta, ale jak się okazuje, była to kolejna zagrywka na przetrzymanie nas. Wstrzymaliśmy do tego czasu nasze działania prawne, bo zgadzaliśmy się z opinią, że dla dobra polskiej piłki sprawa ta powinna zostać rozstrzygnięta polubownie. Obecnie nie mamy żadnych podstaw, by sądzić, że PZPN w ogóle zamierza zająć się naszą sprawą. Raczej oczekujemy strategii chowania głowy w piasek. W tej sytuacji rozpoczynamy procedurę prawną mającą na celu wyegzekwowanie naszych praw. PZPN podjął w połowie lipca ubiegłego roku nonszalancką decyzję o wykonaniu nieprawomocnej decyzji ZTP, ignorując przy tym opinie autorytetów prawa. Była to decyzja brzemienna w skutkach i ktoś musi ponieść jej konsekwencje. Dotychczas ponosił je wyłącznie klub, ale już czas, by nasze straty zostały zrekompensowane przez winnych tej sytuacji.

Wysyłając wezwanie zwróciliśmy też uwagę PZPN na istotne kwestie podniesione przez TA przy PKOl w uzasadnieniu do wyroku z dn. 28 sierpnia 2009 r. TA jednoznacznie stwierdził, że jest drugą instancją odwoławczą wg Ustawy o sporcie kwalifikowanym, czyli decyzja ZTP nie mogła być uznana za ostateczną i wykonana. TA podniósł również kwestię bałaganu w przepisach PZPN oraz zwrócił uwagę na fakt, że doszło do rażących uchybień po stronie Związku podczas orzekania w tej sprawie. Tym bardziej nie możemy zaakceptować próby umniejszania tych problemów przez członków zarządu PZPN i Prezesa Grzegorza Lato, którzy błędnie sugerują mediom, że Widzew wybronił się przed TA bazując na kruczkach prawnych. Traktujemy to jako celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd i próba ratowania własnego wizerunku kosztem wizerunku klubu".

Wyliczenia strat Widzewa:

1. 7.000.000 zł - utrata przez KS Widzew Łódź SA dochodów z praw medialnych w wyniku niezakwalifikowania drużyny Widzew Łódź do rozgrywek Ekstraklasy mimo sportowego awansu drużyny;

2. 500.000 zł - utrata przez KS Widzew Łódź SA części dochodów ze sprzedaży biletów wynikająca z niższej frekwencji kibiców oraz niższych cen biletów podczas rozgrywek I ligi niż podczas rozgrywek Ekstraklasy;

3. 150.000 zł - utrata przez KS Widzew Łódź SA dochodów pochodzących od sponsora technicznego Ekstraklasy;

4. 1.900.000 zł - utrata przez KS Widzew Łódź SA dochodów pochodzących od sponsorów Klubu;

5. 800.000 zł - koszty zastępstwa adwokackiego w postępowaniach przeciwko Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej;

6. 400.000 zł - koszty związane z realizacją kontraktów i z koniecznością podwyższenia wynagrodzenia zawodników Klubu w związku ze sportowym awansem drużyny Widzew Łódź do Ekstraklasy;

7. 1.000.000 zł - utrata przez KS Widzew Łódź SA dochodów z umów transferowych w wyniku obniżenia wartości ekonomicznej zawodników jako zawodników I ligi w stosunku do ich wartości jako zawodników Ekstraklasy;

8. 3.000.000 zł - koszty poniesione przez KS Widzew Łódź SA w związku z koniecznością realizacji strategii odbudowy wizerunku Klubu;

9. 1.337.000 zł - koszt pieniądza w czasie związany z utratą środków pieniężnych w sezonie 2009/2010 pochodzących od sponsorów, ze sprzedaży biletów oraz ze sprzedaży praw medialnych.