1. liga. Jak Widzew promuje (krzywdzi?) piłkarza

Fernando Arriero ma 20 lat, jest Hiszpanem, wychowankiem FC Barcelony i od niedawna piłkarzem Widzewa. Póki co jednak w drużynie z al. Piłsudskiego nie zagrał.
Wszystkie akcje polskiej ligi na Ekstraklasa.tv »

Zimą był kontuzjowany i teraz nadrabia zaległości treningowe. Ale dzięki dwóm stronom internetowym klubu z al. Piłsudskiego (widzew.pl i widzewiak.pl) wiemy już o nim bardzo dużo, m.in. o tym, że był w jednym zespole z Bojanem Krkiciem, że zna Andresa Iniestę i jeździł jednym autobusem z Lionelem Messim (TYM MESSIM!).

Na widzewskich stronach Arriero obstawia wyniki Ligi Mistrzów, opowiada o tym, że wybierał między Realem a Barceloną, mówi o świętach wielkanocnych w Hiszpanii, otwiera sklep z klubowymi koszulkami, pozuje do zdjęć. Na bieżąco czytamy też o jego piłkarskich postępach: "Arriero będzie trenował", "Arriero wyszedł na boisko", "Arriero trenował z piłkami", "Arriero trenuje z drużyną" - głoszą tytuły kolejnych newsów. Wiemy też, że Hiszpan udzielił już pierwszych wywiadów - dla Futbol News i magazynu Futbol (to najnowsza informacja o nim na widzew.pl). Oba tytuły należą do właściciela Widzewa. Możemy być pewni, że kiedy Arriero spróbuje polskich pierogów, to jedna z klubowych stron o tym poinformuje i wtedy o widzewskim Hiszpanie będziemy wiedzieć już chyba wszystko.

Ale w końcu ten 20-letni chłopak, który jeszcze nie grał w seniorską piłkę, będzie musiał wyjść na boisko i zagrać. I to zagrać tak, jak przystało na przybysza z Barcelony, kumpla Iniesty, piłkarza z numerem 10 na koszulce. Życzę mu takiej gry z całego serca, bo to bardzo sympatyczny chłopak, ale mam wątpliwości, czy tak właśnie zagra. I myślę, że nie ja jeden.

A w klubie, zamiast wymyślać, co jeszcze napisać o Arriero, powinni się chyba zastanowić, czy przypadkiem nie robią mu krzywdy, kreując go na gwiazdę, mimo że jeszcze nie kopnął piłki.

Wielkie zmiany w Górniku Zabrze »