Sport.pl

Goście z Bielska popsuli imprezę urodzinową Widzewa

Mecz z Podbeskidziem zainaugurował obchody 100-lecia klubu z al. Piłsudskiego. Zwycięstwo z drużyną z Bielska-Białej było wpisane w program uroczystości. Ale goście wszystko popsuli
Przed pierwszym gwizdkiem zagrała Orkiestra Reprezentacyjna Republiki Genewskiej, odsłonięto tablicę upamiętniającą powstanie klubu, a z głośników popłynęła "Uwertura widzewska", do której słowa napisał były znakomity piłkarz Widzewa Mirosław Tłokiński. On także - razem z Markiem Piętą i Jarosławem Bieniukiem (nie mógł grać z powodu nadmiaru żółtych kartek) - wprowadził na boisko historyczny sztandar Robotniczego Towarzystwa Sportowego. Było bardzo uroczyście. Ale do czasu...

Świętowanie skończyło się wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Podniosłą atmosferę popsuli goście, którzy na urodzinach stulatka zachowywali się bardzo nieelegancko. Od pierwszych minut uzyskali bowiem przewagę, a jej ukoronowaniem był gol Sylwestra Patejuka. A zaczęło się od błędu Wojciecha Szymanka (był w tym meczu kapitanem Widzewa), który zapomniał, że to on gra dla jubilata i dał prezent piłkarzom Podbeskidzia. Strzał Ndabenculu Ncube jeszcze obronił Maciej Mielcarz, ale przy dobitce Patejuka był bezradny.

To jednak nie koniec incydentów, które zakłóciły urodziny. Jeszcze przed golem dla Podbeskidzia z boiska z powodu kontuzji zejść musiał Mindaugas Panka, bez wątpienia jeden z najlepszych piłkarzy Widzewa w tym sezonie. Zastąpił go Łukasz Grzeszczyk (i wypadł bardzo słabo).

Urodzinową atmosferę pierwsi naprawić spróbowali Darvydas Sernas i Marcin Robak, czyli najskuteczniejsi gracze drużyny z al. Piłsudskiego. W 22. min ten pierwszy dynamicznie wbiegł w pole karne, ale upadł ścięty przez Łukaszza Ganowicza. Rzut karny pewnie wykorzystał Robak i był remis. Dopiero teraz mogła zacząć się prawdziwa urodzinowa zabawa. A że bawić lubią się zwłaszcza Brazylijczycy, to właśnie Dudu był najbliżej wyprowadzenia gospodarzy na prowadzenie. Chwilę po golu Robaka Dudu uderzył w swoim stylu z rzutu wolnego, ale piłka odbiła się od poprzeczki.

I tak jednak gospodarze schodzili na przerwę w bardzo dobrych nastrojach. Stało się tak za sprawą niezawodnego Robaka. W 37. min najskuteczniejszy piłkarz Widzewa zdobył swoją 14. bramkę w tym sezonie. Tym razem wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Krzysztofa Ostrowskiego i strzałem głową nie dał szans bramkarzowi z Bielska-Białej. Warto też wspomnieć, że Robak po raz pierwszy w tych rozgrywkach zdobył w jednym meczu więcej niż jednego gola. Jak święto, to święto.

Tyle tylko że po przerwie goście znów nie zachowali się, jak należy na urodzinach gospodarza. Atmosferę na stadionie popsuł Dariusz Kołodziej, który z ponad 20 metrów huknął z rzutu wolnego nie dając szans Mielcarzowi. Był więc remis. Trzeba też odnotować, że wcześniej znów błąd popełnił Szymanek, który zupełnie nie radził sobie ze zdecydowanie szybszym od siebie Ncube. To właśnie Szymanek faulował piłkarza z Zimbabwe i chwilę później padł gol.

Piłkarze Pawła Janasa mieli ponad pół godziny, by imprezę urodzinową uratować. Bardzo pomagali im kibice, a im... bębniarze z orkiestry z Genewy. Niestety wynik się nie zmieniał. Widzewiacy od straty drugiego gola grali słabo, niedokładnie, za wolno. Nie mieli pomysłu, jak przechytrzyć dobrze zorganizowanych na swojej połowie gości, którzy coraz śmielej podchodzili pod bramkę jubilata. Ale krzywdy już Widzewowi nie zrobili. Remis na stadionie przy al. Piłsudskiego im wystarczył.

Strata dwóch punktów niewiele zmieniła bardzo dobrą sytuację Widzewa w tabeli (ma 13 punktów przewagi nad trzecią Sandecją), ale świętowanie już tak. To nie były wymarzone urodziny...

Widzew - Podbeskidzie 2:2 (2:1)

Gole: Robak (22. z rzutu karnego, 37.) - Patejuk (12.), Kołodziej (54.)

Widzew: Mielcarz - Broź, Ukah, Szymanek, Dudu - Ostrowski (71. Ben Radhia), Kuklis, Panka (9. Grzeszczyk), Grzelczak (80. Lisowski) - Sernas - Robak

Podbeskidzie: Zajac - Ganowicz, Broniewicz, Dancik, Osiński - Malinowski (72. Kanik), Kołodziej, Matusiak, Matawu - Ncube (84. Bagnicki), Patejuk (79. Górkiewicz)

Sędziował: Jacek Zygmunt z Jarosławia

Widzów: 7968

Powiedzieli po meczu

Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia

Scenariusz tego meczu był identyczny, jak ten z ŁKS-em w środę. Pierwsi zdobyliśmy gola, a później oddaliśmy rywalom środek pola i straciliśmy dwa gole. Moi piłkarze chyba nie wzięli sobie do serca moich uwag. W drugiej połowie Darek Kołodziej doprowadził jednak do wyrównania z rzutu wolnego, tak samo jak w środę na stadionie ŁKS-u. To był nasz trzeci mecz w tym tygodniu i zostawiliśmy na boisku kupę zdrowia, ale wytrzymaliśmy. Gdybyśmy w końcówce meczu z Widzewem zachowali więcej zimnej krwi, to mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Gratuluję Widzewowi awansu do ekstraklasy.

Paweł Janas, trener Widzewa

Kontuzja Panki zachwiała naszym ustawieniem i potrzebowaliśmy czasu, by złapać odpowiedni rytm. Martwi mnie też, że gola zdobył Kołodziej, a na odprawach pokazywaliśmy chłopakom, jak on uderza. Inna sprawa, że Wojtek Szymanek biegł od połowy boiska z rywalem, a faulował go przed naszym polem karnym. Jeśli już, to mógł to zrobić wcześniej. Jedyne z czego się cieszę, to z tego, że Marcin Robak jest liderem strzelców.