Widzew zmiażdżył Sandecję i już jest w ekstraklasie!

Piłkarze Widzewa udowodnili w Nowym Sączu, że są zdecydowanie najlepsi w I lidze. Sandecję, do wczoraj drugą w tabeli, zdeklasowali
Drużyna z al. Piłsudskiego przyjechała do Nowego Sącza, aby przypieczętować upragniony awans do ekstraklasy. Przewaga łodzian w tabeli była tak duża, że do wielkiego świętowania i odbierania zasłużonych gratulacji wystarczał im tylko punkt. Zadanie wydawało się nawet proste, ale...

Po pierwsze, stadion Sandecji jest prawdziwą twierdzą, która od dwóch lat jest nie do zdobycia dla drugo - i pierwszoligowych zespołów. W tym sezonie w Nowy Sączu poległy już czołowe drużyny, m.in. ŁKS, Górnik Zabrze i Pogoń Szczecin. Następny miał być Widzew. - Byłoby super. Wy już i tak macie ekstraklasę, jesteście najlepsi. A dla nas awans byłby spełnieniem marzeń, czymś niesamowitym - mówili przed meczem miejscowi fani.

Już na kilkadziesiąt minut przed meczem można było odnieść wrażenie, że przyjazd łódzkiej drużyny do Nowego Sącza jest wielkim piłkarskim świętem. Niewielki stadion wypełnił się do ostatniego miejsca oraz... - Przyjechał do nas wielki Widzew, jedna z najsłynniejszych marek w Europie, a nawet na świecie. To klub, który ma na koncie ogromne sukcesy na międzynarodowej arenie - rozpływał się w zachwytach spiker.

W porównaniu z poprzednim meczem z GKS-em Katowice Paweł Janas musiał dokonać jednej zmiany w podstawowym składzie. Poważnej zmiany. Z powodu niegroźnej kontuzji po raz pierwszy w tym sezonie nie zagrał Marcin Robak, najskuteczniejszy strzelec w lidze.

Zastąpił go Piotr Grzelczak, który od roku występuje na skrzydle, ale wcześniej grał jako napastnik. Na swoim koncie ma nawet koronę króla strzelców drugiej ligi. 22-letni zawodnik, podobnie zresztą jak jego wszyscy koledzy, w pierwszej połowie spisywał się rewelacyjnie. Grali tak, jak przystało na drużynę, którą od ekstraklasy dzieli tylko kroczek. Szybko i przede wszystkim dokładnie rozgrywali piłkę. W taki sam - efektowny - sposób stwarzali sytuację za sytuacją. Już pierwsza z nich zakończyła się golem. Z prawej strony dośrodkował Łukasz Broź, a strzałem głową Mariusza Różalskiego pokonał za szybki dla gospodarzy Darvydas Sernas.

Po zdobytej bramce widzewiacy grali jeszcze lepiej, a w dodatku walczyli niesamowicie ambitnie. O odstawianiu nóg podczas ostrych starć nie było mowy. Po jednym z nich z boiska musiał zejść Łukasz Grzeszczyk, który w walce o górną piłkę zderzył się głową z rywalem. Uderzenie musiało być bardzo bolesne, bo piłkarz z podejrzeniem wstrząsu mózgu został od razu przewieziony do szpitala.

Łodzianie przewyższali rywali o kilka klas, i to w każdym elemencie gry. Dużą pracę wykonywali świetni skrzydłowi, czyli Krzysztof Ostrowski i Tomasz Lisowski. Ten pierwszy w 30. min popisał się piękną asystą. Z prawej strony w pełnym biegu dośrodkował do nadbiegającego Sernasa, który zdobył drugiego gola głową. Trzy minuty później Dudu znakomicie podał do Grzelczaka, a ten efektownie ominął Różalskiego i skierował piłkę do pustej bramki.

Po przerwie świetnie grający widzewiacy stanęli, a do pracy zabrali się gospodarze. Chwila nieuwagi kosztowała gości stratę gola. Strzałem z bliska Macieja Mielcarza pokonał Dariusz Gawęcki. Ale na rozkręconych widzewiaków zadziałało to jak płachta na byka. Odpowiedzieli szybko i skutecznie. Najpierw atomowym uderzeniem z woleja czwartego gola zdobył Ostrowski, piątego - po znakomitej akcji i strzale do pustej bramki - Grzelczak, szóste trafienie po asyście Grzelczaka zaliczył Przemysław Oziębała.

Łodzianie zafundowali sobie w Nowym Sączu prawdziwy festiwal strzelecki i w przepięknym stylu wrócili do ekstraklasy. Tam, gdzie jest ich miejsce. Udowodnili także, że jeśli będą w takiej formie w przyszłym sezonie, to powalczą o najwyższe miejsca.

Sandecja Nowy Sącz - Widzew 1:6 (0:3)

Gole: Gawęcki (54.) - Sernas (10., 30.), Grzelczak (33., 75.), Ostrowski (63.), Oziebała (85.)

Sandecja: Różalski - Makuch, Frohlich, Jędraszczyk, Borovicianin - Bębenek, Gawęcki, Urban, Niane (79. Stefanik) - Jończyk (70. M. Broź), Kmiecik (64. Janik)

Widzew: Mielcarz - Ł. Broź Ż, Ukah, Bieniuk, Dudu - Ostrowski (86. Budka), Szymanek, Grzeszczyk (20. Kuklis), Lisowski (78. Oziębała) - Sernas, Grzelczak

Sędziował: Mariusz Złotek ze Stalowej Woli