PZPN szantażuje Widzew. Albo licencja. albo sąd

Albo łódzki klub zobowiąże się, że nie pozwie PZPN-u do sądu, albo nie zagra w ekstraklasie. Taki warunek postawił związek szefom Widzewa.
Dwa dni temu klub z al. Piłsudskiego nie dostał licencji na grę w ekstraklasie. A bez niej żadna drużyna nie zostanie dopuszczona do rozgrywek. - To dziwne, bowiem rok temu złożyliśmy takie same dokumenty i nie było żadnych problemów z licencją - twierdzi Marcin Animucki, prezes Widzewa.

Działacze z komisji licencyjnej nie chcieli ujawnić, co było powodem odrzucenia wniosku. Tłumaczyli się, że na przeszkodzie stanęły kryteria prawne. O szczegółach nie chcieli mówić. - Najpierw musimy poinformować Widzew - podkreślała Agnieszka Olejkowska, rzeczniczka prasowa PZPN-u.

Już wtedy pojawiły się spekulacje, że to ciąg dalszy zemsty piłkarskiej centrali na łódzkim klubie, który domaga się od związku 15 mln zł [na tyle swoje straty oszacował Sylwester Cacek, właściciel widzewskiego klubu - przyp. red.] za ubiegłoroczną degradację. W Widzewie uważają, że była ona bezprawna, bo formalnie decyzja Wydziału Dyscypliny została uchylona.

Co ciekawe, w piątek Hilary Nowak, szef komisji licencyjnej, zarzekał się, że sprawa wielomilionowego odszkodowania nie jest brana pod uwagę przez członków jego komisji. - Nic więcej ode mnie nie usłyszycie. Jestem działaczem od 40 lat i niczego będę wyjaśniał - mówił "Gazecie". - Ani PZPN, ani media nie mają prawa wywierać presji na niezależną komisję licencyjną. Poza tym odsyłam wszystkich zainteresowanych do podręcznika licencyjnego. Tam jest jasno napisane, że kryteria prawne to kryteria prawne. To wszystko.

Inne zdanie na ten temat przedstawił "Gazecie" jeden z prominentnych członków PZPN-u. Zdradził bowiem, że jeśli Widzew nie zobowiązuje się na piśmie, iż nie poda związku do sądu, to może już teraz zapomnieć o licencji. Prosił o nieujawnianie jego nazwiska.

Co na to szefowie klubu z al. Piłsudskiego? Animucki: - Do klubu dotarło tylko krótkie pismo, w którym komisja licencyjna pyta, czy klub zamierza wystąpić na drogę sądową w sprawie odszkodowania przeciwko PZPN-owi. Zawsze postępujemy zgodnie z prawem, więc nie wiem, skąd ta asekuracja. Ale jeśli trzeba, odpowiemy komisji licencyjnej, że nie będziemy występować do sądu przeciwko PZPN-owi.

Prezes Widzewa wyjaśnia, że PZPN myli wniosek o ugodę z atakiem przeciwko piłkarskiej centrali. Dodaje także, że nie dopuszcza do siebie myśli, żeby łódzki klub mógłby nie otrzymać prawa gry w ekstraklasie. - I mam nadzieję, że po swoich zeszłorocznych decyzjach PZPN też tego nie dopuszcza.

Następne posiedzenie komisji licencyjnej ds. klubów ekstraklasy miało odbyć się we wtorek, lecz zostało przesunięte na środę. Decyzja ma zostać ogłoszona około godz. 14.

Marijan Antolović bramkarzem Legii