W sobotę poznamy nowy Widzew, Widzew Andrzeja Kretka

W drużynie zostali wszyscy podstawowi piłkarze, a mimo to jesienią możemy oglądać zupełnie nowy zespół, niż w ostatnich dwóch sezonach. Niektórzy pewniacy Pawła Janasa mogą się zdziwić. W sobotę o godz. 15.45 Widzew gra z Lechem Poznań


Organizacyjnie Widzew z pewnością jest gotowy do gry w ekstraklasie. Finansowo również, chociaż na pewno nie należy do krezusów i na razie nie może się mierzyć z Lechem, Wisłą, Legią czy Polonią Warszawa, której właściciel Józef Wojciechowski szasta pieniędzmi na lewo i prawo, a pewnie i jeszcze kilkoma innymi klubami. Od trzech lat klub z al. Piłsudskiego w głównej mierze finansuje Sylwester Cacek. Reszta pieniędzy, które składają się na budżet, daje sponsor reklamujący się na koszulkach (Carlsberg z marką Harnaś) i kibice, którzy kupują karnety i bilety (sprzedaż oficjalnych pamiątek dopiero raczkuje). Zresztą Carlsberga klub Cacka odziedziczył po poprzednikach, a przez trzy lata dział marketingu nie ściągnął do Widzewa żadnego dużego sponsora. Wystarczy zresztą spojrzeć na banery otaczające boisko - reklamują się tam m.in. restauracje Sphinx i gazeta "Futbol News" - obie marki należą bądź współnależą do Sylwestra Cacka.

Awans do ekstraklasy właściciela Widzewa zdecydowanie odciąży, bo czekają tam miliony złotych za transmisje. To bardzo ważne, tym bardziej że z klubu od dawna przedostają się nieoficjalne informacje o opóźnieniach w wypłatach dla pracowników i piłkarzy. Na awans Sylwester Cacek czekał więc z utęsknieniem i teraz z pewnością będzie mu łatwiej - Canal+ pomoże.

Drużyna

Nie przeszła latem wielkich zmian, a raczej tylko kosmetyczne. Szefom klubu trudno rozstaje się ze swoimi piłkarzami, nawet jeśli są słabi. Dejan Miloseski i Daniel Bożkow przenieśli się do Górnika Łęczna, ale to jedynie wypożyczenie powiązane z przenosinami do Łodzi Prejuce'a Nakoulmy. Sebastiana Maderę klub najpierw gotów był sprzedać, a później nie chciał puścić do Zawiszy Bydgoszcz.

Największym sukcesem działaczy jest utrzymanie w drużynie najlepszych i najskuteczniejszych piłkarzy. Marcin Robak i Darvydas Sernas mieli oferty, ale jeszcze pograją dla drużyny z al. Piłsudskiego.

Klub nie dokonał latem wielkich wzmocnień - właściwie każdy z czterech nowych zawodników to duża niewiadoma. Rafał Grzelak dawno nie grał, nie mówiąc o graniu regularnym, o talencie Prejuce'a Nakoulmy mówi się sporo od dawna, ale jak na napastnika statystyki ma liche, a trzeba jeszcze pamiętać, że do Widzewa trafił z kontuzją i głównie o niej myślał latem. O Portugalczyku Bruno Pinheiro wiadomo niewiele, podobnie zresztą jak o Pawle Grischoku, któremu angaż w łódzkiej drużynie po części załatwił ojciec. I to właśnie on i Pinheiro są najbliżej gry w pierwszym składzie. Grzelak i Nakoulma nie są jeszcze gotowi do regularnych występów.

W pierwszych meczach sezonu trener Andrzej Kretek nie będzie też mógł w pełni korzystać z Mindaugasa Panki, Krzysztofa Ostrowskiego i Tomasza Lisowskiego, którzy w okresie przygotowawczym mieli kłopoty zdrowotne. Oczywiście największym osłabieniem będzie brak Robaka, który przechodzi rehabilitację.

Siłą Widzewa powinno być zgranie - w drużynie są przecież właściwie wszyscy piłkarze, którzy dwa razy z rzędu zdobywali mistrzostwa pierwszej ligi, znają się jak łyse konie i wiedzą, czego na boisku spodziewać się po kolegach. Tyle tylko że widzewiacy mają nowego szefa - nie ma już Pawła Janasa, jest Andrzej Kretek, który ma zupełnie inną wizję gry zespołu, a co za tym idzie jego składu. Niektórzy pewniacy Janasa pewnie się zdziwią. Kibice zresztą też, bo mogą zobaczyć piłkarzy, których dobrze znają, ale zupełnie nową drużynę.

Trener

Andrzej Kretek wraca do ekstraklasy po siedmiu latach, a właściwie tak naprawdę dopiero do niej wchodzi, bo przed laty zaliczył tylko trzy mecze. Smaku zwycięstwa w najwyższej klasie rozgrywkowej nie zna. Jaką ma wizję? Jakim jest trenerem? Na każdym kroku powtarza, że jego drużyna ma grać ofensywnie, bez względu na to, kto będzie jej rywalem. Na pewno Kretek nie będzie patrzył na nazwiska (czytaj wyżej) i nie zawaha się posadzić na ławce dotychczasowego pewniaka (pod warunkiem, że będzie zupełnie niezależny), a zastąpić go młodym nieznanym zawodnikiem. Można być pewnym, że szybko debiut w ekstraklasie zaliczy 20-letni Rafał Serwaciński, a później kolejni młodzi. Drugie życie dostanie też pomijany przez Janasa Adrian Budka.

Czy to się Kretkowi opłaci, dopiero się okaże.

Prawdopodobny skład: Mielcarz - Broź, Ukah, Szymanek, Dudu - Pinheiro - Budka, Durić, Kuklis, Grischok - Sernas.

W kadrze na mecz nie ma Fernando Arriero, Bartosza Fabiniaka, Łukasza Grzeszczyka, Sebastiana Madery i Przemysława Oziębały, którzy się do niej nie załapali, kontuzjowanych Marcina Robaka i Krzysztofa Ostrowskiego oraz Rafała Grzelaka. Jego certyfikat nie dotarł bowiem do Polski z greckiej federacji. Grzelak jest wypożyczony ze Skody Xanthi.