Motywacja przed Legią. Trener Widzewa jak Al Pacino?

Czy film z Youtube'a może zmotywować piłkarzy Widzewa przed najważniejszym meczem w tym roku? W jaki sposób spędzą ostatnie godziny przed pojedynkiem z Legią Warszawa? Początek w piątek o godz. 20
Kiedy trenerem Widzewa był Franciszek Smuda, puszczanie motywujących filmów czy muzyki (tak jak jest w PGE GKS-ie Bełchatów przed każdym meczem) nie było potrzebne. Były szkoleniowiec drużyny z al. Piłsudskiego potrafił jak nikt inny nastawić drużynę do walki. - Pamiętam odprawy trenera Smudy, które były krótkie, ale bardzo treściwe i dobitne - opowiada Marek Koniarek, najlepszy strzelec Widzewa w historii. - Padały mocne słowa. Nawet takie, że "musimy ich stłamsić, zniszczyć", ale to działało. Wtedy jednak w drużynie byli sami Polacy, którzy doskonale wiedzieli, w jak ważnym meczu zaraz wystąpią, kiedy graliśmy z Legią. Tak naprawdę nie potrzebowaliśmy gorącej, długiej przedmowy, aby nas zachęcić do boju. Teraz w Widzewie jest inaczej, występuje w nim dużo obcokrajowców, więc Andrzej Kretek musi się postarać, żeby uświadomić tym chłopakom, w jak ważnym wydarzeniu wezmą udział.

Gdyby Kretek tak mobilizował swoich piłkarzy jak pewien trener amerykańskiej drużyny futbolu amerykańskiego... Film z szatni jest bardzo popularny na YouTubie (tytuł: "I'm a champion"). Widać na nim, jak szkoleniowiec zagrzewa swoją drużynę do walki, jakby zaraz miała stoczyć bitwę na śmierć i życie. W tle leci muzyka z "Ostatniego Mohikanina".

"Porażka i ucieczka? Nie znam tych słów! Nie wierzę w nieszczęśliwy zbieg okoliczności! Nie uznaję błędów! Akceptuję tylko zwycięstwo i walkę do samego końca! I nieważne, jak ciężko będzie! Pamiętajcie, moje serce i mój umysł poniosą mnie do walki, gdy moje ręce i nogi będą za słabe!" - krzyczy.

Na koniec pyta wszystkich: "Kim jestem?". Zawodnicy odpowiadają: "Jestem mistrzem!".

Zobacz mistrza motywacji. Czy trener Widzewa weźmie przykład?

Na forach internetowych można już znaleźć opinie nawiązujące do piątkowego meczu i filmu: "Panie trenerze Kretek, do dzieła, umie pan tak samo?" albo "Jakby nasi usłyszeli coś takiego na odprawie, to dopiero dostaliby powera, o wynik byłbym spokojny".

Równie dobrze by było, gdyby Kretek wziął przykład z Ala Pacino, który w "Męskiej grze" Olivera Stone'a wcielił się w postać trenera amerykańskich futbolistów i wbijał do ich głów chyba jeden z najbardziej emocjonujących przemówień w historii kina. Mówił do swoich graczy m.in. o wielkiej szansie, jaka stoi przed nimi, o drodze do chwały, jaką mogą sobie wywalczyć, oraz że mają się dobrać do rywali swoimi szponami.

A może trener Widzewa weźmie przykład z Ala Pacino?

Wiadomo już, że żadne podobne słowa z ust Kretka nie padną. - Nie chcę nakładać na piłkarzy dodatkowej presji - tłumaczy szkoleniowiec. - Wiedzą, jak prestiżowy jest ten mecz.



Ostatnie godziny...

... przed meczem z Legią, widzewiacy spędzą na zgrupowaniu, na które pojechali wczoraj. W jaki sposób będą się indywidualnie mobilizować do najbardziej prestiżowego spotkania w rundzie? - Przede wszystkim nie można się przemotywować. Jak się za dużo myśli o jednym meczu, to też jest niedobrze. Naprawdę wiemy, jak bardzo jest to ważny pojedynek dla kibiców, ale również dla nas - twierdzi Łukasz Broź. - Ostatni wolny czas na pewno spędzimy wspólnie, czyli będziemy żartować, śmiać się, tak jak zwykle. W szatni już będzie pełna koncentracja i całkowite skupienie. Przed meczem włączę sobie mój ulubiony kawałek "Remember the name" [zespołu Fort Minor - przyp. red.] i powinno być dobrze.

Marcin Robak za to będzie szukał chwili spokoju. - Mecz jest późno, więc przez cały dzień będzie dużo czasu, żeby się skoncentrować, chwilę zdrzemnąć, coś poczytać - opowiada napastnik Widzewa. - Posłucham hip-hopu, kilku piosenek z wartościowym tekstami, które mnie jeszcze bardziej zagrzewają do dobrego występu.

Widzew gra z Legią - czy to znów będzie klasyk? »