Sport.pl

Radni nie zajmą się przebudową okolic stadionu Widzewa

Na dzisiejszym posiedzeniu rady miejskiej jednym z głosowanych punktów miała być przebudowa infrastruktury wokół stadionu Widzewa. Punkt nie został jednak wniesiony do porządku obrad. Radni nie chcą bowiem przeznaczyć 70 mln zł na inwestycję, która nie spełnia żadnych wymogów formalnych.
Inwestycje miasta na Widzewie mają kosztować 70 mln zł. Prace mają zostać podzielone na cztery etapy. Pierwszy, który kosztować będzie 8 mln zł, rozpocznie się w przyszłym roku, prace skończą się w 2014 r. Za miejskie pieniądze zostaną przebudowane okoliczne ulice, powstaną nowe sygnalizacje świetlne, przystanki MPK, parkingi i tory tramwajowe. Cała inwestycja ma być połączona z budową stadionu Widzewa. Pieniądze na infrastrukturę wokół nowego obiektu mają pochodzić z puli przeznaczonej na budowę stadionu miejskiego. By zrealizować inwestycję, trzeba będzie wyburzyć parterowe pawilony przy ul. Tunelowej i dwie kamienice - przy ul. Sępiej i Widzewskiej. Mieszkańcy kamienic, które zostaną wyburzone, dowiedzieli się o tym od reportera "Gazety", natomiast najemcy pawilonów nie mają pojęcia, gdzie zostaną przeniesieni.

Nad inwestycją pracował powołany przez władze Łodzi zespół koordynacyjny, na którego czele stał wiceprezydent Łukasz Magin. To on na dzisiejszej sesji rady miejskiej chciał wnieść punkt w sprawie zapewnienia pieniędzy na jej realizację. Magin na porannym posiedzeniu komisji sportu przekonywał do słuszności inwestycji jej członków. Cała 15 opowiedziała się jednak przeciwko.

Dlaczego? - Pytaliśmy pana prezydenta, czy jest zawarte porozumienie miasta z klubem w tej sprawie, jak ma wyglądać szczegółowy harmonogram prac. Okazało się, że takiego harmonogramu nie ma. Nie wiemy więc dokładnie co, za ile i w jakim konkretnym terminie ma zrobić miasto, a co klub - tłumaczy Bartosz Domaszewicz, radny PO. - Znamy tylko ogólniki, a to zdecydowanie za mało. Nie możemy sobie pozwolić na przekazanie 70 mln zł na inwestycję, która nie jest szczegółowo opisana. Poza tym czemu mamy zgodzić się na przesunięcie pieniędzy akurat teraz, skoro mają być one wydane dopiero latem przyszłego roku?

Po negatywnym zaopiniowaniu pomysłu Magina żaden z radnych nie spróbował nawet wnieść punktu do porządku obrad. "Gazeta" dowiedziała się jednak, że wiceprezydent tak łatwo się nie podda i wniosek ten będzie próbował przeforsować ponownie w najbliższych godzinach.