Sport.pl

Trener Widzewa: - Właściciel klubu ma prawo krytykować

Drużyna z al. Piłsudskiego gra z 13. w tabeli Zagłębiem Lubin. Niby nic specjalnego, ale nie dla wszystkich. - To nie będzie normalny mecz - po raz pierwszy w tym sezonie mówi Andrzej Kretek, trener Widzewa. Początek spotkania w Lubinie w piątek o godz. 20
Takie słowa w jego ustach nie brzmią zwyczajnie. Jego drużyna grała już w tym sezonie m.in. z mistrzem i wicemistrzem Polski, z Legią Warszawa i ostatnio w derbach województwa z PGE GKS-em Bełchatów. Stawką tych meczów były więc nie tylko punkty, ale i prestiż, raz większy, raz mniejszy. Za każdym razem trener widzewiaków mówił jednak, że jego piłkarzy czekają zwykłe mecze, za każdym razem tonował nastroje. - Tak mówiłem, ale teraz jest inaczej. Z Zagłębiem to nie będzie normalny mecz. Będzie bardzo ważny - twierdzi tym razem.

Powodów zmiany nastawienia trenera Kretka jest z pewnością kilka. Po pierwsze - jego drużyna ma za sobą fatalny tydzień. Najpierw we wtorek przegrała z Wisłą i odpadła z Pucharu Polski, a w piątek w lidze z PGE GKS-em. Widzewiacy nie zdobyli gola, zawodzili w sytuacjach sam na sam, grali zbyt wolno, przewidywalnie, a w obronie popełniali błędy, które nie przystoją nawet juniorom. Pisząc najkrócej, zawodzili. Po drugie - porażka z PGE GKS-em i wcześniejsze w lidze spowodowały, że przewaga nad strefą spadkową zmalała do czterech punktów, a to bardzo mało. Po trzecie wreszcie - sytuacja Kretka robi się coraz mniej ciekawa. Na forach internetowych coraz więcej kibiców wyraża swoje niezadowolenie z gry drużyny, za co oczywiście dostaje się głównie trenerowi. Kretka skrytykował nawet właściciel klubu Sylwester Cacek (m.in. za to, że w końcówce meczu nie przeprowadził zmiany). Presja rośnie.

Co na to wszystko główny zainteresowany? - Właściciel ma prawo krytykować, drużyna ma obowiązek wygrywać - mówi tylko.

Kretek przyznaje, że bardzo wnikliwie przeanalizował mecz z PGE GKS-em, który jego drużyna przegrała, tracąc gola w 95. minucie. - Obejrzałem go już sześć razy - opowiada. - Stwarzaliśmy okazje, które powinniśmy wykorzystać, a rywale ich nie mieli, bo nawet gdy Kuświk i da Silva mieli swoje szanse, to byli na spalonych.

Dodaje: - Do końca walczyliśmy o zwycięstwo i dlatego nie robiłem zmiany w końcówce. Maciek Mielcarz nawet w 93. minucie szybko wznawiał grę, bo chcieliśmy wygrać. Gdyby było inaczej, położyłby się na boisku i kradł czas. Przegraliśmy, ale nie dlatego, że byliśmy słabsi. Oczywiście nie twierdzę też, że graliśmy rewelacyjnie.

Kretek przyznaje, że sytuacja, w jakiej znalazł się jego zespół (a pewnie i on sam), spowodowała, że z Zagłębiem musi wygrać.

Z pewnością nie będzie to proste, bo w drużynie jest plaga kontuzji, a do tego dwóch piłkarzy z podstawowego składu - Łukasz Broź i Bruno Pinheiro - pauzuje za kartki. Ale po kolei...

Kto zagra w bramce? Wciąż aktualne pozostaje pytanie, czy znów będzie to Maciej Mielcarz, który w tym sezonie popełnia błąd za błędem. W Bełchatowie też zawalił i Kretek po raz pierwszy przyznał, że być może powinien postawić na Bartosza Kanieckiego. Czy zrobi to teraz? - Jak zwykle oni dowiedzą się pierwsi. Do tej pory tak było - mówi trener.

Kto zagra w obronie? Pod nieobecność Pinheiry partnerem Jarosława Bieniuka będzie pewnie wracający po kontuzji Ugo Ukah. Gotowy do gry jest też Wojciech Szymanek, ale on ma większe predyspozycje od Włocha nigeryjskiego pochodzenia, by zastąpić Brozia w roli defensywnego pomocnika i przerywać akcje rywali.

Kto zagra w pomocy? Rolę Panki będzie musiał przejąć Velibor Durić i nie będzie to zadanie proste. Bośniak jest w Widzewie od ponad roku i na razie nie zrobił nic, co moglibyśmy zapamiętać - nie strzelił gola, ba, nie oddał nawet strzału, po którym kibice zerwaliby się z miejsc (w tym sezonie celnie uderzał ledwie trzy razy). Podań, którymi moglibyśmy się zachwycać, też nie było. Z Zagłębiem - bez Panki - musi zagrać lepiej, niż nas do tego przyzwyczaił. O niebo lepiej.

Kto zagra w ataku? Tutaj wątpliwości nie ma, bo chociaż przez cały ubiegły miesiąc gola nie zdobył Darvydas Sernas, to miejsce w składzie ma niepodważalne, podobnie zresztą jak Marcin Robak.

Bez Pinheiry, który trzymał defensywę, i bez Panki, który kreował grę drużyny, do Lubina Widzew jedzie... - Wygrać - zapowiada trener Kretek.

Jeśli się pomyli, przekona się, że krytyka, która dotychczas na niego spadła, to był tylko lekki podmuch wiatru przed nadchodzącym huraganem.